Czym zajmują się PSE Inwestycje, spółka należąca do Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE)?
To spółka wykonawcza, która powstała na potrzeby wsparcia Polskich Sieci Elektroenergetycznych w rozwoju i modernizacji systemu przesyłowego. Wynika to z dużej liczby inwestycji sieciowych i napiętego planu ich realizacji. Dostrzegamy, że nasz rynek wykonawczy ma niewystarczające zdolności do tego, żeby samodzielnie zrealizować cały plan inwestycyjny PSE służący transformacji energetycznej. Nie chodzi o rywalizowanie z komercyjnymi spółkami – po prostu uważamy, że w obecnych czasach niezbędne jest posiadanie własnych specjalistycznych sił wykonawczych.
Czytaj więcej
W okresie rekordowych tej zimy mrozów polska energetyka zanotowała najwyższe w historii zapotrzebowanie na prąd, ale także na gaz ziemny. System en...
Czyli PSE Inwestycje to taki zespół PSE do zadań specjalnych?
Publicystycznie oczywiście można tak to określać. Co do zasady jesteśmy częścią grupy kapitałowej, spółką-córką PSE SA. Mamy opracowaną z PSE umowę na zasadzie współpracy i jesteśmy w stanie bardzo szybko zmobilizować brygady wykonawcze, wejść na obiekt i zrealizować zadanie. Jesteśmy w stanie sprawnie dokończyć pewne prace po wcześniejszym wykonawcy, który z jakichś względów zaprzestał realizacji inwestycji.
Zgodnie z planem PSE do 2034 r. spółka chce wydać 64 mld zł. Jaką część z tego budżetu przypada na PSE Inwestycje?
Jeżeli bierzemy pod uwagę cały portfel zamówień w perspektywie 10 lat, to my odpowiadamy jako PSE Inwestycje za jego niewielki procent Chciałbym podkreślić, że PSE Inwestycje nie stanowią konkurencji dla rynku wykonawczego. Chodzi o bardzo wąski, specjalistyczny rodzaj prac rozruchowych, uruchomieniowych czy też montażowych.
PSE realizuje obecnie tzw. autostradę elektroenergetyczną Północ–Południe. Jak przebiega jej budowa?
Obecnie większość źródeł konwencjonalnych znajduje się na południu i w centrum kraju. Teraz ten kierunek się zmienia, bo niebawem to na północy Polski będzie produkowana znaczna część energii elektrycznej. Także system elektroenergetyczny musi się do tego dostosować. Dlatego plan rozwoju sieci przesyłowej zakłada budowę linii stałoprądowej. Posłuży ona przede wszystkim wyprowadzeniu mocy z morskich farm wiatrowych, zatem tempo i sposób budowy „autostrady” zależy w dużym stopniu od perspektyw rozwoju morskiej energetyki wiatrowej. To będzie pierwsza tej skali inwestycja sieciowa w Polsce. Wciąż znajduje się w fazie planowania i analiz.
Strategie państwowe zakładają powstanie 18 GW mocy w wietrze na Bałtyku, ale ostatecznie rynek może zdecydować, że zbuduje znacznie mniej. Każda dodatkowa linia przesyłowa to większe wydatki środków publicznych, które pochodzą z taryf przesyłowych płaconych przez odbiorców końcowych. Dlatego nie możemy pozwolić sobie na realizację inwestycji bez pewności, że będą one potrzebne.
Czytaj więcej
Rząd przyjął nowelizację Prawa energetycznego, która ma przyspieszyć transformację energetyczną w Polsce (tzw. ustawa sieciowa). Ma ona uporządkowa...
Jak przebiegają prace nad budową linii łączącej Choczewo z Żarnowcem, która również ma wyprowadzać energię z morskich farm wiatrowych? Z placu budowy zszedł jeden z wykonawców…
Faktycznie takie problemy miały miejsce, szybko jednak doszło do wyboru nowego wykonawcy, firmy Elbudbis, która realizowała prace i nie było opóźnień. Nie widzimy tutaj żadnego zagrożenia. Od końca ubiegłego roku ta linia jest gotowa do pracy. Umożliwi ona przesył energii z pierwszej morskiej farmy wiatrowej, która jest w fazie budowy.
Biorąc pod uwagę skalę inwestycji po stronie PSE, ale i po stronie spółek dystrybucyjnych, nie istnieje ryzyko zatorów w modernizacji linii?
Firm realizujących inwestycje w zakresie sieci dystrybucyjnej, zwłaszcza na średnich napięciach, jest na tyle dużo, że spokojnie sobie poradzą z całym portfelem zamówień, który mają spółki dystrybucyjne. Natomiast na rynku wykonawczym firm najwyższych napięć widzimy większe problemy, bo wykonawców jest niewielu, a większość zamówień pochodzi od PSE. Trzeba jednak zaznaczyć, że obecnie rynek jest wzrostowy, pojawiają się nowe podmioty, również polskie, które dotychczas pracowały w innych obszarach gospodarki. Widać zainteresowanie, bo firmy mają potencjał do zarabiania pieniędzy.
Na rynku najwyższych napięć jest mniejsza konkurencja?
Jest szereg prac, które wymagają kompetencji specjalistycznych, np. uruchamianie stacji, przyłączenia na istniejących obiektach, prace wymagające wyłączeń albo związane z aparaturą czy urządzeniami, które stosują tylko PSE. Często wykonawcy nie są zainteresowani wykonywaniem takich zadań i finalnie nie ma kto ich wykonać albo oferty w przetargach znacząco przekraczają budżet.
Co do zasady PSE zlecają generalnym wykonawcom konkretne prace, nadzorują i dokonują odbiorów. Natomiast PSE Inwestycje wkraczają wtedy, gdy nie znajdą się chętni na te prace albo gdy trzeba je wykonać w niestandardowym trybie.
Jaki jest udział polskich firm w inwestycjach realizowanych przez PSE?
To wszystko zależy od rodzaju inwestycji. Wedle naszych ostatnich szacunków było to 40-50 proc..
Które komponenty są produkowane w Polsce?
Tym zajmuje się PSE. Jeżeli chodzi o urządzenia stacyjne, to od polskich firm kupujemy odłączniki, autotransformatory, wyposażenie zabezpieczeniowe, szafy sterownicze, systemy do zarządzania, sterowania i nadzoru, przewody fazowe i kable. Trwa także dialog w sprawie umowy ramowej na dostawę konstrukcji stalowych od polskich producentów. Dzięki temu PSE nie muszą zlecać generalnemu wykonawcy zakupu urządzeń, ale same dostarczają wybrane komponenty. To znacznie usprawnia proces realizacji prac, ogranicza ryzyka po stronie wykonawców, a finalnie pozwala także na oszczędności.
Czytaj więcej
Rok 2025 stał się przełomowy w postrzeganiu OZE w Polsce. Poza argumentami o niższych kosztach zielonej energii coraz mocniej przebijają się do opi...
PSE kupują komponenty za granicą?
Tylko te niezbędne elementy, ale oczywiście PSE działają w oparciu o prawo zamówień publicznych. Zresztą mieliśmy w PSE nienajlepsze doświadczenia z dostawami niektórych urządzeń z zagranicy.
A dlaczego? Technicznie nie odpowiadają waszym wymaganiom?
Były problemy ze współpracą z producentem m.in. transformatorów. Część urządzeń, która do nas dotarła, nie spełniała niektórych wymagań, chociaż były one bardzo jasno określone. Z kolei inny zagraniczny producent nie wywiązywał się z terminów dostaw.
Koszty dostawców będą rosły?
Ryzyko wzrostu kosztów zawsze istnieje. Wykonujemy szacunki na bazie prognoz inflacyjnych NBP. Dużym problemem i wyzwaniem są siły wykonawcze i możliwości realizacyjne oraz tzw. okienka produkcyjne. W ramach grupy kapitałowej staramy się mitygować te zagrożenia poprzez zawieranie długoletnich umów ramowych, rezerwując miejsca i czas na produkcję. Natomiast widzimy, że jest ryzyko dużego spiętrzenia pod koniec lat 20. projektów inwestycyjnych. To będzie stanowić duże wyzwanie.
Czy PSE Inwestycje wyciągnęły wnioski z ataków Rosji na ukraińską energetykę?
Tak, tworzymy – na bazie doświadczeń Ukrainy – zdolności do awaryjnego działania, budując odporność spółki PSE na różne nieprzewidziane sytuacje. PSE Inwestycje mają w swojej strategii budowę czegoś na kształt mobilnych grup interwencyjnych, które będą potrafiły szybko reagować na nieprzewidziane sytuacje. To jest lekcja, którą wyciągamy z doświadczeń ukraińskiego operatora systemu przesyłowego, spółki Ukrenergo. Musimy posiadać takie zasoby, bo od tego może zależeć funkcjonowanie całego systemu.