Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie czynniki doprowadziły do rekordowo niskich, a nawet ujemnych cen energii podczas świąt wielkanocnych?
- Z czego wynikały ujemne wartości cen energii odnotowane na Towarowej Giełdzie Energii w określonych godzinach?
- Jakie interwencje były konieczne do zarządzania nadmierną produkcją energii z odnawialnych źródeł?
- Na jakich zasadach opiera się mechanizm powstawania ujemnych cen na rynku energii elektrycznej?
- Czy ujemne ceny na rynku spot przekładają się bezpośrednio na niższe rachunki dla większości gospodarstw domowych?
- Jakie są rozbieżności między krótkoterminowymi cenami giełdowymi a długoterminowymi kontraktami rocznymi na energię elektryczną?
Poniedziałek Wielkanocny jest co roku wyjątkowy na europejskiej mapie cen energii. Kiedy wszystkie gospodarki budzą się po świętach i zapotrzebowanie na prąd rośnie, polska gospodarka nadal odpoczywa. Tymczasem produkcja energii z OZE idzie w górę i nie ma co zrobić z nadwyżkami. Tak właśnie było w ostatnie święta i ceny energii z dostawą na dzień kolejny zanurkowały.
Czytaj więcej
Upały, które powoli ogarniają Polskę pozwoliły, aby fotowoltaika przez kilka godzin w ciągu dnia odpowiadała za blisko 60 proc. energii, na którą w...
Rekord cen ujemnych energii
W poniedziałek, 6 kwietnia, po godzinie 12.00 fotowoltaika odpowiadała za ponad 41 proc. produkowanej energii, a energetyka wiatrowa za ponad 14 proc. W efekcie cena energii elektrycznej na TGE w ciągu dnia o godzinie 14.00 kosztowała minus 900 zł za MWh (w rozliczeniu godzinowym). To najniższa ujemna cena energii w historii polskich notowań. Ujemne notowania utrzymywały się nawet do godz. 18.00, kiedy cena energii wynosiła minus 2 zł. Dopiero po godz. 19.00 nadpodaż energii spadła i cena wróciła do normy. Za MWh trzeba było płacić na TGE ponad 125 zł.
Co więcej, ceny energii w Polsce były przez chwilę najniższe w całej Europie. „Europa zanotowała najniższe spotowe ceny energii w historii: -210 euro/MWh (-902 zł) między 14.00 a 14.15. 6 kwietnia Polska miała najniższe całodniowe ceny energii w Europie. Średnia ważona wolumenem ze wszystkich godzin doby wyniosła -3 euro/MWh. Między 14.00 a 14.15 oferowano na naszym rynku 163 euro (694 zł) za odebranie 1 MWh energii” – czytamy we wpisie na portalu „X” think tanku Fundacji Instrat.
Operator musiał wyłączać OZE
Energii z OZE mogłoby być teoretycznie jeszcze więcej, ale ze względów bezpieczeństwa Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) podjęła decyzję o ograniczeniu jej produkcji. Po godzinie 13.00 PSE wydała polecenie wyłączenia ponad 1 GW mocy w fotowoltaice i blisko 2,2 GW mocy w energetyce wiatrowej.
To nie pierwsza taka sytuacja. W całym 2025 r. w efekcie konieczności zredukowania mocy OZE, do sieci nie trafiło 1,4 TWh zielonej energii.
Jak tłumaczy operator na swojej stronie internetowej, przyczyną realizowanych nierynkowych redukcji źródeł OZE są kwestie bilansowe, tzn. nadwyżki potencjału wytwarzania energii elektrycznej w stosunku do zapotrzebowania odbiorców. Redukcja wynika m.in. z potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa pracy sieci przesyłowej, a przy zbyt dużej generacji pogodozależnych źródeł energii jest to utrudnione.
Skąd biorą się ujemne ceny prądu?
Tłumacząc prostym językiem, w każdej chwili ilość energii produkowanej musi odpowiadać ilości energii, na którą w danym momencie jest zapotrzebowanie. W innym przypadku mogą wystąpić problemy z nadwyżką energii lub jej brakiem. Aby do tego nie dochodziło, PSE przygotowuje prognozy zapotrzebowania. Ich przygotowanie staje się coraz większym wyzwaniem wraz z rosnącą ilością energii niesterowalnej, zależnej od pogody, a więc OZE.
Od 2023 r. w Polsce, zwłaszcza wiosną i latem, narasta problem nadpodaży energii z OZE, z którą nie ma co zrobić, gdy zapotrzebowanie jest mniejsze niż produkcja. Dlatego PSE jest zmuszona w ostateczności do nierynkowych decyzji o czasowym wyłączeniu danych źródeł lub ograniczeniu dostępności mocy, aby OZE produkowały w danym momencie mniej energii.
Czytaj więcej
Transformacja energetyczna i rosnący udział OZE będą wymuszać zmianę modelu rynku i taryf.
Efektem tych nadwyżek są tzw. ceny ujemne na giełdzie. Wprowadzona w czerwcu ub.r. reforma rynku bilansującego miała ukrócić sytuację, kiedy producenci wpuszczali do systemu pełną produkowaną energię OZE bez samoograniczenia produkcji.
Jak informuje PSE, krajowy system elektroenergetyczny regularnie boryka się z problemem niedokontraktowania (niewystarczająca ilość energii zakontraktowanej w stosunku do zapotrzebowania odbiorców) w okresach szczytu porannego (godziny 6-9) oraz wieczornego (godziny 17-21), a także z przekontraktowaniem (zbyt duża ilość energii zakontraktowanej w stosunku do zapotrzebowania) w czasie szczytowej produkcji energii z paneli fotowoltaicznych (godziny 10-16).
Wraz z przyrostem mocy zainstalowanej źródeł, których praca jest zależna od warunków pogodowych, istotne jest zapewnianie adekwatnego zwiększania rynkowych możliwości kumulowania energii elektrycznej produkowanej przez takie źródła. „Aby racjonalizować częstość i głębokość redukcji generacji źródeł OZE, mechanizmy rynkowe powinny zapewnić skuteczne działania w dwóch obszarach o podstawowym znaczeniu dla integracji dużych ilości źródeł OZE w KSE” – tłumaczy operator.
Ujemne ceny prądu bez wpływu na rachunek. Rosnące kontrakty roczne – już tak
Nadpodaż energii skutkuje ujemnymi cenami energii na rynku spot. Z takich cen mogą korzystać nieliczni, którzy mają taryfy dynamiczne, wymagające elastycznego zaplanowania zużycia energii. Przeciętny jej odbiorca nie odczuwa tych wahań cen na rynku spot (z dostawą na dzień następny), bo większość gospodarstw domowych korzysta z taryf zatwierdzanych przez URE, a te wynikają z kontraktów rocznych. I choć ceny spot spadają, to ceny w kontrakcie rocznym na 2027 r. rosną w efekcie wojny na Bliskim Wschodzie. O ile pod koniec lutego cena MWh na 2027 r. (podstawowy kontrakt, który jest wyznacznikiem cen energii na 2027 r.) wyniosła ponad 418 zł, to na początku kwietnia wzrosła do ponad 446 zł.