Krajowy Plan na Rzecz Energii i Klimatu (KPEiK) do 2030 r., z perspektywą do 2040 r., tzw. mała strategia energetyczna, która nakreśla plany polskiej energetyki, został przyjęty na zeszłotygodniowym posiedzeniu Stałego Komitetu Rady Ministrów. Dokument po przyjęciu przez Radę Ministrów (co ma stać się w czerwcu) trafi do Komisji Europejskiej.
Wyścig z czasem w sprawie Krajowego Planu na Rzecz Energii i Klimatu
Opóźnienie w pracach nad tym dokumentem to już ponad dwa lata. Komisja Europejska pozwała w październiku 2025 r. Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) za brak przesłania ostatecznej, zaktualizowanej wersji planu. Polska niebawem ma przesłać dokument do Brukseli. – W ostatnim tygodniu na Stałym Komitecie Rady Ministrów został przyjęty już długo wyczekiwany Krajowy Plan na rzecz energii i klimatu, który jest pochodną zapowiedzi inwestycyjnych w polską energetykę. Po przyjęciu przez rząd, lada moment zostanie wysłany do Brukseli (…) za zgodą Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Wszystko już zostało wypracowane, a przypomnę, że czas nas goni, bo jesteśmy w trakcie procedury naruszenia (unijnej dyrektywy – red.) – powiedział „Rzeczpospolitej” Konrad Wojnarowski, wiceminister energii.
Czytaj więcej
Po ponad dwóch latach prac tzw. mała strategia energetyczna ma w marcu wreszcie zostać przyjęta przez rząd. Prace nad nią trwają tak długo z powodu...
Po tym, jak w sierpniu 2025 r. powstał resort energii, to on przejął prace nad projektem KPEiK z już nakreśloną bazową i tzw. ambitną ścieżką transformacji. Ambitna ścieżka (WAM) w KPEiK przyjętym przez resort klimatu przewidywała 51,8 proc. udział OZE w produkcji energii elektrycznej do 2030 r. i 79,8 proc. do 2040 r. Przewidywała też niewielki udział węgla po 2040 r.
Walka o udział OZE
Ministerstwo Energii skorygowało jednak ambitny scenariusz. O ile w 2030 r. udział OZE ma być na tym samym poziomie, jaki zakładało MKiŚ, to w 2040 r. miałby wynieść 68 proc. Resort energii zakładał bowiem, że produkcja prądu przez lądowe farmy wiatrowe zamiast 91 TWh wyniesie 74 TWh, a przez morskie 58 TWh zamiast proponowanych przez resort klimatu 67 TWh. Wedle resortu energii więcej prądu będziemy produkować z atomu dużego i małego (zamiast 27 TWh ma być 44 TWh).
Ministerstwo Energii tłumaczyło, że nieco mniejsze dostawy z morskich farm wiatrowych wynikają z wysokich kosztów. – Nam nie zależy na tym, by obniżać ambicje klimatyczne, ale widzimy, w jakich dzisiaj realiach konkurencyjności cenowej funkcjonują polskie przedsiębiorstwa i gospodarka – argumentował w grudniu 2023 r. Miłosz Motyka, szef resortu energii. Z tym nie zgadzało się MKiŚ, które uważa, że im więcej energetyki wiatrowej, tym niższe ceny. Resort energii argumentował jednak, że pociągnie to za sobą wyższe koszty rozbudowy sieci, a w efekcie rachunek za prąd wcale nie musi być niższy.
Z naszych ustaleń wynika, że ostateczny KPEiK będzie bazował na dokumencie przygotowanym przez resort energii, w którym naniesiono korekty. Te jednak ogólnego kierunku rozwoju nie zmienią.