Proces prenotyfikacyjny trwa już od roku i Komisja Europejska zna założenia polskiego wniosku notyfikacyjnego. - W tym tygodniu podpiszę oficjalną prośbę do Komisji Europejskiej, rozpoczynającą proces notyfikacyjny - powiedział Bando w środę na II Kongresie Energetyki Jądrowej organizowanym przez Izbę Gospodarczą Energetyki i Ochrony Środowiska.

Proces notyfikacyjny nie powinien trwać dłużej niż do końca II kwartału 2025 r. - Wtedy spodziewam się zgody Komisji – powiedział pełnomocnik.

Bando podkreślił, że pierwsza elektrownia jądrowa powinna zostać wybudowana przy pełnych gwarancjach Skarbu Państwa. Mają one objąć 60 mld zł, które ma otrzymać spółka Polskie Elektrownie Jądrowe na mocy projektowanej ustawy oraz pożyczki z innych źródeł.

Nie będzie opłaty atomowej 

Sposobem gwarancji spłaty inwestycji ma być kontrakt różnicowy. - To sprawdzona i dopuszczona przez KE formy pomocy państwa. Doszliśmy do wniosku, że najbezpieczniejszą formą pomocy państwa są gwarancje oraz kontrakt różnicowy – wyjaśnił Bando. Jak dopowiedział prezes URE Rafał Gawin, w takim modelu wparcia zakłada, że nie będzie opłaty atomowej na rachunkach odbiorców.

Bando zadeklarował także, że cena energii elektrycznej z elektrowni atomowej będzie konkurencyjna w stosunku do oczekiwanej ceny z elektrowni wiatrowych na morzu.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Kiedy polski atom i kto za to zapłaci? Budowa elektrowni przyspieszyła [RAPORT]

Pro

Celem rządu jest zakończenie budowy pierwszego bloku pierwszej elektrowni jądrowej w 2035 r. - Zakończenie procesu budowy nie jest jednoznaczne z uruchomieniem reaktora” - oświadczył Bando. „Na to potrzebujemy kilku miesięcy, do roku – wyjaśnił. Ale – jak podkreślił, cyklicznie co rok ma odbywać się oddawanie kolejnego reaktora. Projekt pierwszej elektrowni przewiduje, że będzie się składać z trzech bloków z reaktorami Westinghouse AP1000.

Pełnomocnik powtórzył, że w obecnym harmonogramie wylanie pierwszego tzw. betonu jądrowego pod pierwszy reaktor ma nastąpić w 2028 r.