Administracja Joe Bidena z ostrożnością włącza energię atomową w poczet środków koniecznych do osiągnięcia celu bezemisyjnej gospodarki amerykańskiej do 2050 roku. Gina McCarthy, główna doradczyni Prezydenta ds. klimatu ostatnio publicznie stwierdziła, że 94 reaktory nuklearne na terenie kraju będą absolutną podstawą realizacji klimatycznych celów obecnej administracji. Stanowisko to popiera Sekretarz Energii Jennifer Granholm. 52% amerykańskiej elektryczności z zerowym śladem węglowym pochodzi z atomu. To aż 20% całej elektryczności w Stanach Zjednoczonych.

Atom odgrywa dużą rolę w zeroemisyjnej generacji energii i tak pozostanie, jeżeli cele klimatyczne USA mają być osiągnięte w deklarowanym przez Bidena tempie, czyli 50% redukcji do 2030 i zero emisji netto do 2050 roku. Od 2014 do 2018 roczna zdolność wytwarzania energii i elektryczności z atomu wzrosła nawet przy zmniejszającej się liczbie czynnych reaktorów, co przypisuje się postępującej modernizacji funkcjonujących bloków. Dwa nowe reaktory zostaną oddane do użytku w stanie Georgia najpóźniej do 2022 roku. Okres funkcjonowania takich reaktorów wynosi od 40-80 lat.

Tymczasem, w porównaniu z tym jak dużo mówi się o nisko i zero emisyjności i celach klimatycznych, niewiele jest dyskusji w sferze publicznej o podejściu administracji Bidena do atomu. Ani media ani Biden nie podbijają tematu, rozumiejąc, że rozwiązanie to nie jest idealne, ale prawdopodobnie konieczne. Nawet amerykański Greenpeace, chociaż nie popiera energii nuklearnej, zaprzestał aktywnych działań przeciwko niej. Temat atomu, chociaż praktyczny, nie jest nośny politycznie. Reprezentanci lewego, liberalnego skrzydła Partii Demokratycznej, tacy jak Alexandria Ocasio-Cortez i senator Ed Markey zaprezentowali dwa lata temu plan zielonej transformacji amerykańskiej gospodarki (ang. The Green New Deal), który nie popiera energii atomowej i postuluje zbudowanie systemu w 100% zależnego od źródeł odnawialnych.

Według sondażu Gallupa, Amerykanie są dość równo podzieleni (49%/49%) na zwolenników i oponentów atomu. Ponadto więcej Republikanów (65%) niż Demokratów (42%) popiera ten typ energii, a tylko 47% z nich wierzy, że jest to scenariusz bezpieczny. Jeśli Biden rozpocząłby aktywna kampanię na rzecz promocji atomu, zantagonizowałby część własnej Partii oraz wielu wyborców.

Polska także planuje włączyć atom do swojego miksu energetycznego. Jesteśmy w ważnym momencie transformacji energetycznej. Dokonujemy wyborów co do tego, jak polski system energetyczny będzie wyglądał za kilka dekad. Wg. amerykańskiego Departamentu Energii do wygenerowania mocy produkowanej przez jeden gigawatowy reaktor potrzeba 3 miliony paneli słonecznych lub 400 turbin wiatrowych. W co będziemy inwestować? Należy również pamiętać o tym, że każda elektrownia atomowa powinna być maksymalnie uodporniona na ekstremalne wydarzenia pogodowe, np. susze czy powodzie, które bez wątpienia, będą zdarzały się coraz częściej.

Atom jest praktyczną, być może nieodzowną częścią rozwiązania problemu emisji gazów cieplarnianych, które szybko i drastycznie muszą być ograniczone, aby uniknąć najgorszych klimatycznych scenariuszy. Kwestią sporną jest to, czy jest to rozwiązanie dobre na teraz, ale jednak krótkowzroczne.

Katarzyna Snyder jest ekspertką Instytutu Zielonej Gospodarki