Ministerstwo Aktywów Państwowych ustami szefa tego resortu wicepremiera Jacka Sasina zapowiada wydłużenie czasu pracy kopalń węgla kamiennego. Docelowa data wygaszania sektora górniczego nie ulegnie zmianie. Rok 2049 ma być ostatnim, kiedy wydobywany będzie surowiec. Do tego czasu rząd chce jednak skrócić okres przejściowy, oparty na gazie. Dłużej mają pracować kopalnie i elektrownie węglowe. Jednak zwiększenie wydobycia już teraz w odpowiedzi na zakaz importu węgla z Rosji będzie bardzo trudne.

Aby tak się stało, potrzebne są zmiany w przedłożonym już na początku marca wniosku notyfikacyjnym dotyczącym pomocy publicznej dla branży. MAP tłumaczy, że wniosek został wysłany do Brukseli na początku marca, dodając jednak, że w efekcie agresji Rosji na Ukrainę plany dotyczące zamykania sektora górniczego mogą podlegać zmianom. Informację potwierdził nam UOKiK, który przekazał nam informację, że notyfikował Komisji Europejskiej system wsparcia dla sektora węgla kamiennego 4 marca 2022 r.

Czy spółki są w stanie zwiększyć wydobycie? Artur Wasil, prezes LW Bogdanka, jednego z największych dostawców surowca na rynek, wyjaśnia, że spółka planuje w tym roku wydobycie zgodne z zapisami strategii, a więc na poziomie 9,5 mln ton. – Oczywiście, w miarę naszych możliwości będziemy reagować na potrzeby rynku. Trzeba jednak pamiętać, że ubiegły rok był rekordowy w naszej historii: wydobycie na poziomie 9,9 mln ton, sprzedaż – 10 mln ton – mówi nam Wasil. Z kolei Tauron posiada potencjał zwiększenia zdolności wydobywczych. – Decyzja taka musi zostać uwarunkowana wcześniejszym kompromisem w kwestii planowanego odejścia Polski od węgla. W obliczu sytuacji geopolitycznej, która przewartościowała globalne spojrzenie na gospodarkę surowcową, należy mieć na uwadze średniookresową zmianę celów strategicznych dla sektora – mówi nam biuro prasowe spółki. PGG, największa spółka górnicza w kraju, planuje w tym roku wydobyć ponad 23 mln ton, czyli nieco więcej niż w 2021 r.

Zdaniem Janusza Steinhoffa, wicepremiera i ministra gospodarki w rządzie premiera Jerzego Buzka, prognozowanie wydłużenia czasu pracy polskich kopalń na obecnym etapie nie jest podparte analizami sektorowymi, ani potrzebami energetyki. Nie widać merytorycznych uzasadnień dla takich decyzji. To, czy polskie kopalnie będą w stanie pokryć zapotrzebowanie wynikające z zakazu importu węgla z Rosji, zależy od opłacalności wydobycia – uważa były wicepremier. Węgiel importowany z innych kierunków może być także atrakcyjny. Będzie więc rywalizacja cenowa między węglem krajowym a importowanym.

W opinii Jerzego Markowskiego, prezesa Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Górnictwa, a także byłego wiceministra gospodarki odpowiedzialnego za sektor górniczy, są możliwości zwiększenia wydobycia. Ale np. w PGG nie ma takich zasobów, które byłyby udostępnione i możliwe do wydobycia. – Aby zwiększyć ilość wydobywanego węgla jak najszybciej, należałoby wydłużyć czas pracy kopalń o soboty i niedziele. Skróciłoby to jednak okres funkcjonowania kopalń. Należy pozwolić zrealizować inwestycje tym, którzy tego chcą – a są to firmy prywatne. W ciągu roku, dwóch lat mogłyby rozpocząć wydobycie. Dzisiaj najprościej byłoby przywrócić do pracy niedawno likwidowane kopalnie Krupiński i Makoszowy, co pozwoliłoby na zwiększenie wydobycia surowca – uważa Markowski.

Jaki sens ma długoterminowo wydłużanie czasu pracy kopalń? Zdaniem Macieja Gackiego, analityka Instytutu Jagiellońskiego, można przyjąć, że zmiany cen w Polsce w długim horyzoncie podążać będą za zmianami cen na rynkach światowych. A tam w drugiej połowie lat 20. mogą wystąpić spadki cen. Zdaniem Gackiego będzie to efekt rosnącej ilości OZE w systemie energetycznym. – Musimy pamiętać, że polityka klimatyczna nie ulegnie zmianie – podkreśla analityk.

Musiałyby także wzrosnąć znacząco nakłady inwestycyjne na udostępnienie nowych złóż. Te w ostatnich latach spadały. W 2019 r. było to 721 mln, rok później już 577 mln. Danych za 2021 r. jeszcze nie znamy. W najbliższych latach nakłady jednak mają rosnąć: w 2025 r. ma to być 839,4 mln zł.

Czytaj więcej

Rekordowe ceny energii w cieniu wojny