Ze względu na embargo UE na import rosyjskiego węgla (obowiązuje od sierpnia) surowce zostaną przekierowane na rynki alternatywne – powiedział minister energetyki Nikołaj Szulginow, cytowany przez agencję RIA Nowosti. Według urzędnika, decyzja krajów UE o odmowie importu rosyjskiego węgla dotknie przede wszystkim państwa Unii.

– Jeśli chodzi o rosyjskie spółki węglowe, ich produkty zostaną przeorientowane na rynki alternatywne – zapewnił Szulginow. Co to za kierunki? Wicepremier Aleksander Nowak zapowiedział, że Rosja widzi możliwość przekierowania eksportu węgla z Europy do regionu Azji i Pacyfiku.

– Decyzje krajów o rezygnacji z rosyjskiego węgla będą miały wymierny wpływ przede wszystkim na nie same. Natychmiastowe zastąpienie naszego węgla będzie dość problematyczne, biorąc pod uwagę jego cechy jakościowe. Dlatego transformacja będzie co najmniej przedłużona w czasie, a sam węgiel będzie znacznie droższy ze względu na logistykę – powiedział minister.

Czytaj więcej

Bliżej końca węgla z Rosji. Sejm przegłosował projekt ustawy

Unia Europejska 8 kwietnia przyjęła piąty pakiet sankcji wobec Rosji, w tym embargo na import węgla od sierpnia. UE zakazała importu o wartości 4 mld euro, co oznacza całkowite embargo, gdyż w 2021 r. wartość wszystkich dostaw wynosiła 3,3 mld euro, a w UE węgiel rosyjski stanowi 54 proc. importu.

Japońskie władze planują stopniowe zaprzestanie importu węgla z Rosji. Z kolei Chiny zaczęły płacić za rosyjski węgiel w juanach. Jednak tzw. przekierowanie nie będzie proste dla rosyjskich kopalni należących do koncernów objętych sankcjami oligarchów.

Rynek Azji i Pacyfiku także uważnie śledzi, kto jest objętych sankcjami, by nie zepsuć sobie najważniejszych relacji. Do tego ma już swoich wieloletnich dostawców węgla, wśród których prym wiedzie Australia oraz Indonezja. Australia eksportuje blisko dwa razy tyle węgla co Rosja, a Indonezja 1,5 razy więcej. Głównymi odbiorcami są Japonia, Chiny, Indie i Korea Płd.

Gdyby eksport do Azji był dla rosyjskich kopalni opłacalny, to dawno już miałby miejsce. Teraz jeżeli chcą tam konkurować, to będą musiały zastosować duże rabaty, a może i ceny dumpingowe. I wcale nie zagwarantuje to sukcesu.