Według naszych informacji nerwowe rozmowy w tej sprawie toczą się już w Ministerstwie Aktywów Państwowych, które nadzoruje zarówno górnictwo, jak i energetykę. Jak na razie resort rozwiązuje jednak problemy tylko doraźnie – umożliwił przewiezienie części zalegającego w PGG surowca do magazynu w Ostrowie Wielkopolskim. Ma to umożliwić kopalniom dalszą pracę.
Ostre spięcie
Sytuację dodatkowo komplikuje konflikt z górniczymi związkami zawodowymi, działającymi w PGG, które w poniedziałek powołały wspólny sztab protestacyjno-strajkowy. Wśród postulatów wymieniają podniesienie wynagrodzeń w 2020 r. o 12 proc., a także korzystniejsze dla górników zasady ustalania wysokości tzw. 14. pensji (nagrody za miniony rok).
Jeszcze w 2018 r. związkowcy zgodzili się na to, by począwszy od 2020 r. część 14. pensji miała motywacyjny charakter. – Dlatego strony ustaliły, że część wysokości nagrody rocznej uzależniona będzie od poziomu wydobycia w poszczególnych kopalniach. Obecnie zaproponowaliśmy czytelny przelicznik uzależniony od osiągniętej wielkości wydobycia, tzn. 100 proc. wydobycia = 100 proc. nagrody. Taka zasada wydaje się oczywista i najsprawiedliwsza – tłumaczy Jerzy Janczewski, wiceprezes PGG.
Związkowcy są jednak innego zdania i żądają 115 proc. wypłaty dla pracowników kopalń, które wykonały założenia biznesplanu, oraz 100 proc. dla załóg pozostałych kopalń.
Jak informowaliśmy niedawno na łamach „Rzeczpospolitej”, PGG po trzech kwartałach 2019 r. nie wykonała założeń biznesplanu w żadnym z kluczowych wskaźników – np. w zakresie przychodów, wydobycia, wydajności produkcji czy poziomu inwestycji. Wynik finansowy PGG za ten okres nie przekroczył 200 mln zł i był o ponad 30 proc. niższy od planu.