Clement Bon francuski sekretarz stanu ds. europejskich w rozmowie z radiem France Inter, poinformował, że przywódcy krajów Unii rozważają możliwość wprowadzenia nowych sankcji wobec Rosji, a Nord Stream 2 jest jedną z opcji.
Decyzja musi jednak zostać zaakceptowana przez Niemcy, ponieważ „rurociąg znajduje się w Niemczech” – powiedział Bon. Dodał też, że francuskie władze od początku nie akceptowały w pełni rosyjskiego gazociągu: „Zawsze mówiliśmy, że mamy duże wątpliwości, co do tego projektu”.
Przypomnijmy, Francja odmówiła wsparcia gazociągu już w lutym 2019 roku, kiedy głosowała za poprawkami do unijnej dyrektywy gazowej. Pozbawia ona Gazprom kontroli nad gazociągiem i może uniemożliwić mu rozpoczęcie dostaw o planowanej przepustowości magistrali w wysokości 55 mld metrów sześc. rocznie.
Nord Stream
21 stycznia Parlament Europejski przyjął rezolucję domagającą się wstrzymania budowy. W dokumencie, za którym głosowało 86 proc. europosłów, wezwano przywódców Unii do nałożenia sankcji za zatrucie i umieszczenie opozycjonisty Aleksieja Nawalnego w więzieniu, a także naruszenie przez Rosję zobowiązań dotyczących broni chemicznej.
Niemcy „przyjęli do wiadomości” rezolucję i nalegają na zbadanie sprawy Nawalnego, ale nie łączą tego tematu z kwestiami układania gazociągu Nord Stream 2 – wyjaśnił 25 stycznia rzecznik rządu RFN Steffen Seibert.
Według niego kanclerz Niemiec Angela Merkel uważa projekt za „ekonomiczny” i jej pozycja nie uległa zmianie. Prezydent USA Joe Biden postrzega Nord Stream 2 jako „zły interes dla Europy”. Gazprom i jego partnerzy – koncerny Wintershall i Uniper z Niemiec, Engie z Francji, OMV z Austrii i Shell od początku utrzymują, że jest to projekt biznesowy, który zwiększy bezpieczeństwo energetyczne Unii. Przeciwnicy w tym Polska podkreślają, że zależność od surowca jednego dostawcy (Gazpromu) przekroczy 50 proc., co stanowi poważne zmniejszenie bezpieczeństwa Wspólnoty.
Tymczasem rosyjscy i europejscy uczestnicy Nord Stream 2 mogą wnieść wspólny pozew do międzynarodowych sądów z powodu nieuczciwej konkurencji ze strony Stanów Zjednoczonych – powiedział w poniedziałek agencji RIA Nowosti Władimir Dżabarow pierwszy zastępca szefa międzynarodowego komitetu Rady Federacji (wyższa izba rosyjskiego parlamentu).
Władimir Putin i Angela Merkel/Bloomberg
Także były prezydent Dmitrij Miedwiediew obecnie zastępca szefa Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej w rozmowie z mediami rosyjskimi potwierdził, że Rosja może „wykorzystać mechanizmy sądowe do ochrony projektu”.