Po 14 latach Olechnowicz stracił fotel szefa Lotosu

materiały prasowe

Obowiązki prezesa przejął Robert Pietryszyn. Resort skarbu oczekuje od zarządu ofensywnych działań.

Rada nadzorcza Grupy Lotos odwołała ze stanowiska prezesa Pawła Olechnowicza, który tę funkcję sprawował od 12 marca 2002 r. Wraz z nim z zarządu odwołano Marka Sokołowskiego, wiceprezesa ds. strategii i rozwoju, oraz Zbigniewa Paszkowicza, wiceprezesa ds. poszukiwawczo-wydobywczych.

Jednocześnie rada delegowała Roberta Pietryszyna, który dotychczas przewodniczył jej pracom, do czasowego wykonywania czynności prezesa. Funkcję tę ma sprawować do chwili powołania nowego prezesa, co powinno nastąpić najpóźniej w ciągu trzech miesięcy.

Nowy szef Lotosu zostanie wybrany w wyniku konkursu. Pietryszyn od stycznia jest członkiem zarządu PZU. Wcześniej pełnił m.in. funkcję prezesa w firmie Wrocław 2012 zarządzającej wrocławskim stadionem, zajmował się doradztwem gospodarczym i pracował w KGHM.

O zmianach w kierownictwie Grupy Lotos mówiło się od wielu tygodni. Takiego ruchu nie wykluczał Dawid Jackiewicz, minister skarbu. Po dokonanych zmianach stwierdził, że gdański koncern potrzebuje świeżej krwi, ludzi z nowymi pomysłami, którzy będą bardziej dynamicznie działać na rynku. – Oczekuję od zarządu Lotosu bardziej ofensywnych działań, które wyprowadzą spółkę na prostą – powiedział Jackiewicz. Chwali Pietryszyna za dynamikę działań, odwagę w podejmowaniu decyzji oraz za doświadczenie menedżerskie. Minister nie ma obaw, by decyzja rady o powołaniu Pietryszyna do zarządu Lotosu mogła w jakikolwiek sposób zaszkodzić spółce.

Jackiewicz zauważył, że koncern od pewnego czasu wykazuje słabe wyniki i nie wypłaca dywidendy. W związku z tym nowe władze Lotosu mają wkrótce przedstawić plan stabilizacji finansowej koncernu. Według szefa resortu skarbu gdańska grupa potrzebuje wzmocnienia. Dlatego do jej rady powołano właśnie Marcina Jastrzębskiego, który pracował m.in. w PGNiG i PERN.

Giełdowi analitycy niejednoznacznie oceniają dokonania spółki. – W ostatnich latach niewątpliwym sukcesem Grupy Lotos było uczynienie gdańskiej rafinerii jedną z najbardziej nowoczesnych w Europie. Wiązało się to jednak z dużym zadłużeniem koncernu, czego skutki będą odczuwalne jeszcze przez kilka lat – uważa Łukasz Jańczak, analityk Haitong Banku. Dodaje, że Grupa Lotos musi kontynuować proces zwiększania efektywności rafinerii poprzez realizację tzw. programu EFRA, aby w przyszłości mogła nie tylko spłacić zadłużenie, ale i wypracować zyski.

Na razie realizacja programu EFRA oznacza potrzebę dalszego zadłużania się. W ramach tego projektu Grupa Lotos buduje w Gdańsku kompleks nowych instalacji. Ma on poprawić pozycję konkurencyjną firmy wśród europejskich rafinerii. Łączna wartość inwestycji to 2,3 mld zł. Dzięki projektowi EFRA koncern zwiększy wysokość marży uzyskiwanej na przerobie każdej baryłki ropy o ok. 2 dol. Nowe instalacje pozwolą na dodatkowe wyprodukowanie do 900 tys. ton wysokomarżowych paliw rocznie, m.in. oleju napędowego, autogazu i benzyn.

Realizacja projektu EFRA jest kontynuacją tzw. programu 10+, który był realizowany w latach 2007–2011. Polegał na zwiększeniu zdolności przerobowych Grupy Lotos z 6 mln ton ropy do 10,5 mln ton rocznie. W efekcie produkcja paliw wzrosła w Gdańsku z 4 mln ton do 7,8 mln ton rocznie. Program 10+ kosztował firmę 1,5 mld euro.

– Niejednoznaczne oceny dotyczą również inwestycji w poszukiwania i wydobycie ropy i gazu. Wprawdzie spółka zbudowała sensowny portfel aktywów tego typu, ale jednocześnie poniosła duże straty na inwestycji w norweskie złoże Yme – mówi Jańczak.

Na Yme zainstalowano wadliwą platformę, co spowodowało, że nie można było ruszyć z wydobyciem. Tym samym wydane pieniądze nie przynosiły żadnych profitów. Obowiązujący w Norwegii system podatkowy pozwala jednak odzyskać pieniądze w ramach realizowanego w tym kraju wydobycia z innych złóż należących do danej spółki.

Według Jańczaka dziś podstawowym zadaniem stojącym przed Grupą Lotos jest kontynuowanie rozpoczętych projektów rafineryjnych i wydobywczych, przy jednoczesnym dbaniu o utrzymanie w ryzach posiadanego zadłużenia.

– Do czasu zakończenia projektu EFRA, planowanego na 2018 r., nie oczekuję istotnej poprawy wyników finansowych grupy. Do tego czasu trudno też liczyć na istotną zwyżkę kursu akcji spółki – twierdzi Jańczak. Jego zdaniem firma w najbliższych dwóch, trzech latach nie ma możliwości finansowych, aby realizować inne istotne inwestycje, poza już rozpoczętymi.

Ubiegły rok Grupa Lotos zamknęła przychodami na poziomie 22,7 mld zł oraz stratą netto wynoszącą 263,3 mln zł. Dla porównania w 2014 r. jej sprzedaż sięgała 28,5 mld zł, a czysta strata 1,47 mld zł. Spadek przychodów to przede wszystkim efekt niskich cen ropy i produktów naftowych na rynkach światowych.

Ujemny wynik netto to z kolei m.in. rezultat dokonanych odpisów aktualizujących wartość majątku o łącznej wartości 293 mln zł. Spośród nich największe znaczenie miały koszty zaległego podatku VAT (161 mln zł), odpisy aktualizujące aktywa poszukiwawczo-wydobywcze na Litwie (69 mln zł) oraz odpisy nakładów i koszty związane z bałtyckim złożem B8 (41 mln zł).

Mogą Ci się również spodobać

Drogi prąd i import biją w huty

Konkurencyjność hut w Polsce jest podwójnie nadwerężona. Po pierwsze, kosztami polityki klimatycznej, po drugie ...

Wyboista droga do zeroemisyjności

Wyrzeczenia konieczne do osiągnięcia neutralności klimatycznej budzą kontrowersje nie tylko w Polsce. Europejski przemysł ...

Niski kurs ropy dobry dla Polski

W ostatnich miesiącach gaz oraz paliwa i inne produkty ropopochodne były wyjątkowo tanie. Jak ...

Iwona Trusewicz: Między ślepotą a lobbingiem

Znalazł się kolejny ekspert, który w zdominowaniu przez Rosjan rynku gazu widzi wzrost bezpieczeństwa ...

MOL coraz więcej zarabia

Węgierski koncern mocno zwiększył zyski z wydobycia ropy i gazu oraz osiągnął historyczne wyniki ...

Problemy w czeskiej elektrowni jądrowej

W nocy z poniedziałku na wtorek Czesi w trybie awaryjnym wyłączyli jeden z rektorów ...