Kiepskie perspektywy kreśli on także przed węglem koksowym, używanym do produkcji koksu i stali. – Ceny tego surowca już teraz tąpnęły do 130 dolarów za tonę, choć jeszcze miesiąc wcześniej wynosiły ok. 150 dolarów. Dużo zależeć będzie od kondycji przemysłu stalowego w kolejnych miesiącach, w tym po ustaniu pandemii. Niestety, wiele wskazuje na to, że kondycja tej branży będzie bardzo słaba – kwituje.
Spadek cen węgla koksowego mocno odczuje największy polski producent tego surowca Jastrzębska Spółka Węglowa. Kontrolowana przez Skarb Państwa firma ogłosiła już wystąpienie siły wyższej w relacjach z kontrahentami.
Natomiast ceny węgla energetycznego na polskim rynku kształtowane są przede wszystkim lokalnie. Oznacza to, że obowiązujące na świecie stawki – nawet te w europejskim portach – nie wpływają od razu na poziom cen realizowanych przez polskie kopalnie. W lutym średnia cena tego surowca dla krajowych elektrowni sięgała 261,84 zł/t, co w przeliczeniu na warunki europejskich portów stanowiło równowartość 76,56 dol./t. Ceny były więc zdecydowanie wyższe niż w Europie. Ma to jednak swoje konsekwencje w postaci relatywnie wysokich hurtowych cen energii elektrycznej nad Wisłą w porównaniu z krajami sąsiednimi. Dzięki temu, jak wyliczył Carbon Tracker, polska energetyka węglowa jest jedną z nielicznych w Europie, które nie przynoszą strat.