Niemoralna propozycja

Ultimatum Gazpromu postawione w poniedziałek Naftogazowi obnaża prawdziwą twarz rosyjskiego monopolisty, który za nic ma wolny rynek i wyroki międzynarodowych sądów.

Rosjanie muszą zapewnić sobie tranzyt gazu przez Ukrainę choćby jeszcze przez rok. Nord Stream-2 nie będzie gotowy na czas, a klienci z południa Europy nie prędko doczekają się kolejnej nitki Tureckiego Potoku. Gazprom zaproponował więc Naftogazowi roczny kontrakt na tranzyt gazu lub przedłużenie umowy kończącej się w tym roku.

Jest to jednak propozycja, która nadaje się wyłącznie do odrzucenia. Dlaczego? Bo zawiera warunek przez Ukrainę nie do przyjęcia – wycofania wszystkich pozwów przeciwko Gazpromowi w sądach międzynarodowych. I dziś Kijów rosyjską propozycję odrzucił.
Składając ofertę nie do przyjęcia, Gazprom i jego kremlowscy decydenci mieli świadomość, że tylko taka będzie reakcja drugiej strony. A jednak ją przesłali. Czy jest w tym jakaś logika?
Otóż tak. Jak w każdym działaniu rosyjskiego koncernu sterowanego nie przez rynek, ale przez Kreml, szefostwo Gazpromu stara się pokazać Europie, że wychodzi naprzeciw i naprawdę się stara rozwiązać coraz bardziej niepokojącą Brukselę sytuację.

 

A sign hangs outside the headquarters of NAK Naftogaz Ukrainy in Kiev, Ukraine/Bloomberg

My się staramy, ale druga strona nie chce pójść na żadne ustępstwa, nawet tak błahe jak wycofanie pozwów – mówią w Gazpromie. A większość zachodnich odbiorców nie wnika, o co tak naprawdę chodzi w sądowych sporach Naftogazu z Gazpromem. Chce pewności, że od stycznia dostanie zamówiony gaz. Kreml perfekcyjnie rozgrywa więc tę zachodnią chciwość i brak głębszej analizy sytuacji. Występuje z inicjatywami nie do przyjęcia, pokazuje swoją aktywność i stawia się w roli ofiary napastliwej polityki Ukrainy.

A to przecież Gazprom od dwóch lat nie wykonuje prawomocnego wyroku arbitrażu w Sztokholmie, który nakazał wypłacenie 2,56 mld dol. Naftogazowi za praktyki monopolistyczne stosowane na Ukrainie przez lata.
Naftogazowi udało się zająć majątek Rosjan w kilku krajach, co utrudnia Rosjanom działalność. Starają się więc zdyskredytować drugą stronę przyprawiając jej gębę pieniacza niszczącego energetyczną stabilność Europy.

 

Nie możemy ulegać takim działaniom. Na razie Gazprom nie zareagował na zapowiedź PGNiG nieprzedłużania umowy gazowej. Ale nie ma wątpliwości, że kremlowscy specjaliści od pijaru już pracują nad kampanią przeciwko polskiej spółce.
Utrata tak dużego klienta zaboli. Jeżeli więc nie uda się go odzyskać, to trzeba przynajmniej zdyskredytować w oczach międzynarodowej opinii. Tak działa największy eksporter gazu na świecie i bynajmniej nie o wzrost zysku mu chodzi. Gaz w rękach Rosjan to broń. Sięgają po nią w czasie pokoju zupełnie bezkarnie.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Wkrótce kluczowe decyzje

Ogromnym wyzwaniem będzie przekonanie Europy, że oparcie energetyki na węglu może iść w parze ...

Inwestorzy objęli całą pulę akcji Saudi Aramco

Inwestorzy indywidualni zapisali się na wszystkie papiery Saudi Aramco z przeznaczonej dla nich puli. ...

Gazprom może opuścić Londyn po Brexicie

Rosjanie przeniosą swój brytyjski oddział z Londynu na kontynent, dowiedziały się media. Moskwa zapewnia, ...

#RZECZoBIZNESIE: Kamil Wyszkowski: Trzeba zakazać kotłów węglowych

Problem smogu jest trudno rozwiązywalny jeżeli nie wprowadzimy regulacji horyzontalnej, najlepiej zakazującej sprzedaży i ...

Będzie więcej energii w obrocie giełdowym

Spółki energetyczne porozumiały się co do obowiązkowej sprzedaży prądu przez giełdę. To dobra wiadomość ...

Grupa Lotos inwestuje w norweskie złoża

Koncern zapłaci 160 mln dol. za aktywa wydobywcze Sleipner zlokalizowane na Morzu Północnym. Grupa ...