W ciągu pierwszych trzech dni lipca baryłka ropy Urals w zachodnich portach Rosji kosztowała średnio 41,66 dol. To mniej niż połowa poziomu osiągniętego w szczytowym okresie turbulencji na rynku ropy w kwietniu. Oznacza to zwiększoną presję na finanse publiczne Kremla, które i tak są obciążone inwazją na Ukrainę, podkreśla agencja Bloomberg.

Czytaj więcej

Precz z ropą z Rosji. Republiki bałtyckie apelują do Brukseli

Ponad 60 dol. za baryłkę Urals

Dane te wskazują jednocześnie na rosnące kłopoty rosyjskiej gospodarki, która wcześniej korzystała z wojny USA i Izraela z Iranem. Rosja była głównym beneficjentem, gdy zamknięcie Cieśniny Ormuz odcięło dostawy z Zatoki Perskiej, a zwolnienia z amerykańskich sankcji zwiększyły popyt na rosyjską ropę.

Budżet Rosji bazuje na wpływach z eksportu ropy i gazu. Do wojny dawał on ok. 40 proc. wpływów, a po agresji na Ukrainę i kolejnych sankcjach Zachodu wciąż około jednej piątej stanowiły zyski ze sprzedaży ropy za granicę, głównie do Indii i Chin.

Czytaj więcej

Benzyna najdroższa od dekad. Rosja importuje paliwo z Białorusi

Od marca, czyli początku blokady Cieśniny Ormuz, średnia cena ropy Urals skoczyła do ponad 59 dol. za baryłkę. W czerwcu wzrosła do 60,92 dol. za baryłkę. Wszystko to przełożyło się na wyższe wpływy Kremla z eksportu. I gdyby nie celne uderzenia Ukrainy w rosyjskie rafinerie i terminale portowe, to wojenny budżet Kremla zyskałby jeszcze więcej.

Nawet jednak przy ukraińskich atakach, które unieruchomiły pracę 9 z 10 największych rafinerii Rosji, wzrost dochodów z eksportu ropy pozwolił Rosji, po raz pierwszy od prawie roku, rozpocząć uzupełnianie funduszu rezerwowego. A także odroczyć cięcia wydatków pozawojskowych, czyli głównie w sferach takich jak opieka socjalna, edukacja, kultura czy zdrowie.

Ukraina uderza 2500 km od swoich granic

Teraz sytuacja się zmieniła, podkreśla Bloomberg. Jeśli ceny utrzymają się poniżej progu budżetowego przez dłuższy czas, dodatkowo utrudni to Kremlowi opanowanie rosnącego deficytu. A ten jest ogromny i ciągle rośnie. W ciągu pierwszych pięciu miesięcy tego roku w budżecie Rosji powstała dziura wielkości 6 bln rubli (77 mld dol.), czyli 2,6 proc. PKB. To o 60 proc. więcej niż zapisano w ustawie budżetowej na cały 2026 r.

Bloomberg zauważa, że podatki od eksportu ropy naftowej w Rosji są naliczane z opóźnieniem, więc spadek cen ropy w lipcu wpłynie na budżet państwa w sierpniu. Należy też pamiętać, że cena ropy Urals, wynosząca 41,66 dol. za baryłkę, nie uwzględnia kosztów transportu. Według agencji Argus, średnie dyskonto dla tej ropy w stosunku do ropy marki Brent wzrosło w piątek do 27,35 dol. za baryłkę. Dane pokazują, że w momencie dotarcia ropy do Indii dyskonto zawęża się do 8,55 dol. za baryłkę.

Czytaj więcej

Zakłady Gazpromu trafione dronami. Nie będą pracować do lata

W czerwcu ukraińska agencja UNIAN poinformowała, że rosyjski eksport ropy osiągnie szczyt w 2026 r. Jednak spadek cen ropy po zawarciu porozumienia pokojowego między USA a Iranem osłabił nieoczekiwane zyski Moskwy i zwiększył konkurencję ze strony dostawców z Bliskiego Wschodu, szczególnie ze względu na potencjalny lepszy dostęp do dostaw przez Cieśninę Ormuz.

Wszystko to dzieje się w kontekście ciągłych ataków Ukrainy na rosyjskie rafinerie. To one wymuszają przekierowanie na eksport dużych ilości ropy naftowej, której nie można przetworzyć w kraju na eksport. W poniedziałek 6 lipca ukraiński Sztab Generalny potwierdził zniszczenie jednej z największych rosyjskich rafinerii, Rafinerii Omsk. Rafineria leży 2500 km od granicy z Ukrainą.