Nabiera tempa kryzys na rosyjskim rynku paliw, gdzie produkcja benzyny spadła o 25 proc. w wyniku serii uderzeń dronów Ukrainy w rafinerie. Według agencji Reuters, powołującej się na handlarzy, z powodu rosnących braków paliw, realne ceny hurtowe benzyny i oleju napędowego w magazynach Rosji wzrosły do rekordowych poziomów. Są one o 80-90 proc. wyższe niż notowania na Petersburskiej Giełdzie Towarowej (SME).
Benzyna nie dociera do stacji w Rosji
W europejskiej części Rosji benzyna kosztuje 130 000-140 000 rubli za tonę, podczas gdy oficjalne ceny giełdowe wynoszą 70 600 rubli za tonę dla AI-92 i 75 600 rubli za tonę dla AI-95.
Czytaj więcej
Potężna eksplozja w fabryce półprzewodników w Woroneżu to uderzenie w miękkie podbrzusze rosyjskiego sektora zbrojeniowego. Ukraina zaatakowała w b...
Według źródeł Reutera, w poniedziałek ceny w małych hurtowniach sięgały 95-105 rubli (4,79 zł – 5,3 zł) za litr benzyny i 115 rubli (5,8 zł) za litr oleju napędowego. To blisko półtora raza więcej niż średnie ceny detaliczne na stacjach benzynowych, podawane przez oficjalny rosyjski urząd statystyczny Rosstat, oskarżany o kreatywną księgowość na potrzeby Kremla.
Według źródeł Reutersa, po serii ataków na rafinerie w czerwcu, które dotknęły zakłady w Moskwie, Niżniekamsku, Tiumeniu i Wołgogradzie, produkcja paliw pozostaje w tyle za popytem o około 20-25 proc. Co więcej, nawet benzyna zakupiona na giełdzie nie dociera na stacje benzynowe na czas, narzekają źródła w Rosji.
Opóźnienia w dostawach narastają od początku roku i sięgają dwóch do trzech miesięcy. Aby kupić benzynę z dostawą nawet w ciągu miesiąca, trzeba dopłacić 20 000-30 000 rubli, a następnie czekać na jej dowóz około dwóch tygodni. Firmy naftowe ograniczyły lub całkowicie wstrzymały hurtową sprzedaż benzyny na małą skalę, aby zaopatrywać własne sieci stacji benzynowych, które zmagają się z napływem klientów, podają źródła.
Pożar paliwowy w Rosji gaszony importem
Aby ugasić pożar na rynku paliw, rosyjski reżim zezwolił już rafineriom na obniżenie jakości benzyn. Rozpoczął też import z Białorusi, która sama produkuje paliwa z rosyjskiej ropy, ale jej dwie rafinerie nie są obiektem ataków. W czerwcu ma też ruszyć import drogą morską paliw z Azji.
Pomimo tego sytuacja „zbliżyła się do punktu krytycznego”, a władze mogą stanąć przed pytaniem, jak „zorganizować dystrybucję deficytowego zasobu”, zauważa Siergiej Wakulenko z Centrum Studiów Rosyjskich i Eurazjatyckich Carnegie Berlin.
Uważa on, że jednym z możliwych scenariuszy dla Kremla jest zniesienie mechanizmu tłumienia cen, który utrzymuje ceny detaliczne benzyn na poziomie o 20-30 rubli za litr niższym od rynkowego. Alternatywą są ograniczenia administracyjne lub „spontaniczne” regulacje, zmuszające ludzi do czekania w kolejce po paliwo. To ostatnie to dla rządzących chodzenie po cienkim lodzie, bo wśród Rosjan narasta niezadowolenie z sytuacji, w miarę jak wojna po pięciu latach coraz mocniej dotyka ich samych.
„Z politycznego punktu widzenia zniesienie ograniczeń mogłoby okazać się wyjątkowo niepopularne. Jednak rząd najwyraźniej nie ma już łatwych rozwiązań do wyboru” – uważa ekspert.