Wyjątkowo krótkotrwały był skok, którym notowania ropy zareagowały na informacje o tym, że rosyjskie rakiety spadły na terytorium Polski. We wtorek wieczorem czasu polskiego pośród obaw o eskalację wojny ceny odmiany brent skoczyły o ponad 3 dolary na baryłce, zbliżając się chwilowo do 96 dol. Jednak sygnały wskazujące, że incydent prawdopodobnie nie był celową prowokacją, oraz powściągliwe reakcje w Warszawie i Waszyngtonie sprawiły, że ropa szybko oddała większość zysków.

Czytaj więcej

Będzie stała cena na rosyjską ropę. Najbogatsze kraje świata zawarły porozumienie

Globalna recesja uderzy w popyt na ropę

Rynkiem surowca sterują dwie przeciwstawne siły. W dół ciągną go obawy przed globalną recesją. Jednak w tym samym czasie zasięg zniżek ograniczają niedobory na rynku fizycznego surowca oraz napięcia geopolityczne, co było zresztą widać po nerwowej reakcji inwestorów na doniesienia z polskiego pogranicza z Ukrainą.

Po tym jak od szczytu z marca ceny ropy spadły prawie o jedną trzecią, a próby powrotu notowań odmiany brent powyżej 100 dol. za baryłkę się nie powiodły, na rynek napływają kolejne informacje o cięciach prognoz. Prognozy globalnego popytu obniżył OPEC, który właśnie wprowadza w życie październikową decyzję o cięciu wydobycia.

Za sprawą globalnego spowolnienia gospodarczego oraz utrzymywana przez Chiny polityki zero-Covid kartel obniżył prognozy popytu w bieżącym kwartale o 520 mln baryłek dziennie. Do podobnej obniżki doszło już drugi miesiąc z rzędu, a obecne szacunki popytu oznaczają, że według OPEC jego cięcia wydobycia doprowadzą zaledwie do zrównoważenia rynku w skali globu.

Czytaj więcej

Putin ostrzega, że zabroni eksportu ropy i gazu. Unia się nie przejmuje

Jak Rosja zareaguje na objęcie jej ropy limitem cenowym?

Presję na spadek cen ropy wywarły także wypowiedzi Christophera Wallera z Fedu, który ocenił, że do zakończenia cyklu podwyżek stóp w USA jest jeszcze daleko. Zaostrzanie polityki przez bank centralny największej gospodarki świata napędza obawy, że globalna recesja będzie głęboka, a to z pewnością nie pozostałoby bez wpływu na popyt na ropę.

Tymczasem na horyzoncie rysuje się czynnik, który grozi wstrząsami porównywalnymi do tych obserwowanych w pierwszych tygodniach rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Od grudnia w życie wchodzi unijne embargo na rosyjską ropę, a jednocześnie coraz bliższa staje się perspektywa objęcia rosyjskiej ropy globalnym limitem cenowym. To ostatnie rozwiązanie umożliwiłoby ograniczenie finansujących wojnę na Ukrainie rosyjskich przychodów z ropy, ale ceną jest ryzyko związane z odpowiedzią ze strony Moskwy.

Czytaj więcej

Ropa naftowa. OPEC ma złą prognozę dla Rosji

- Uważamy, że wydarzenia prawdopodobnie potoczą się według następującego scenariusza. Po 5 grudnia ze względu na unijne sankcje Rosji coraz bardziej będzie trudno sprzedawać ropę. Rosja odmówi sprzedaży ropy poniżej pułapu cenowego nałożonego przez grupę G7. Na rynek zacznie trafiać mniej rosyjskiej ropy, więc popyt na ropę z innych źródeł wzrośnie, czego skutkiem będą także znaczące zwyżki cen ropy brent – ocenia w rozmowie z agencją Bloomberg Bjarne Spieldrop, główny analityk rynków surowcowych w banku SEB.

art37334731