W końcu kwietnia decyzją ministerstwa energii Polska uruchomiła rezerwy ropy (800 tys. ton), na początku maja sięgnęły do nich Węgry (400 tys. ton) i Czechy. Białoruś, której kasa państwa zależy od eksportu produkcji dwóch rafinerii, oceniła wstępnie straty na 100 mln dol. Ukraina poinformowała, że straciła już na opłatach tranzytowych ponad 1 mln dol. (dane Ukrtransnafta). Choć 2 maja Bielnieftiechim – białoruski operator rurociągu poinformował, że ropa z Rosji, która spełnia normy jakościowe dotarła do granicy z Białorusią i zmierza do rafinerii w Mozyrze, to minie wiele dni zanim pojawi się w krajach Unii.

""

Oil storage tanks are seen at the OAO Transneft transfer station Starolikeyevo, in Kstovo, near Nizhny Novgorod, Russia/Bloomberg

energia.rp.pl

Tankowce wracają puste
Według agencji Reuters do rurociągu „Przyjaźń” mogło dostać się około 5 mln ton czyli 37 mln baryłek ropy zanieczyszczonej chlorkami organicznymi. Odpowiada to miesięcznej mocy przesyłowej rurociągu. Jako, że przesył został zatrzymany, brudna ropa stoi w rurach na terenie Białorusi, Polski, Ukrainy, Słowacji, Czech, Węgier. Niemcy w porę zamknęli dostęp do swoich sieci.
Zanieczyszczenie jest ogromne. Według Reuters zamiast dopuszczalnych 10 jednostek koncentracja chlorków w rosyjskiej ropie waha się od 80 do 330 jednostek. Co istotnie według informacji Deutsche Welle zanieczyszczona jest też nitka „Przyjaźni”, która transportuje surowiec do portu Ust-Ługa w obwodzie leningradzkim. Stamtąd ropę odbierają tankowce koncernów wielu krajów Zachodniej Europy.
Według Reuters jeden z największych handlarzy ropą na świecie – szwajcarsko-holenderski Vitol w końcu kwietnia wstrzymał odbiór ropy z Ust-Ługi. Terminal opuściło co najmniej 10 pustych tankowców.
Po tym naftoport został na dobę zamknięty. Co się tam działo, nie wiadomo, po dobie terminal wznowił pracę. Rosyjskie ministerstwo energetyki wydało oświadczenie:„ Normalizacja jakościowych charakterystyk ropy w terminalu Ust-Ługa oczekiwana jest 7 maja”. Specjaliści zwracają uwagę, że w terminalu, brudna ropa może być mieszana z czystą z rezerw rosyjskich, tak by zawartość chlorków była w normie.

CZYTAJ TAKŻE„Przyjaźń” – sytuacja się komplikuje; ropa pojedzie koleją

Taką metodę stosuje w porcie w Noworosyjsku rosyjski koncern Transneft odpowiedzialny za to, co stało się z rurociągiem „Przyjaźń”. Poinformował o tym Władimira Putina prezes Nikołaj Tokariew:
– Wywozimy niejakościową ropę koleją z terytorium Białorusi. Potem będziemy ją mieszać z czystą ropą już w Noworosyjsku i realizować zamówienia.

Ile ropy w polskiej rurze?
Tak więc na razie Rosjanie skupiają się na Białorusi. A co będzie z ropą na Ukrainie, Słowacji, Czechach, ale przede wszystkim w Polsce, gdzie odcinek liczący 700 km wciąż jest pełen brudnego surowca? Deutsche Welle zwraca uwagę, że z Polski właśnie rosyjską ropę dostają Niemcy, a to trzeci odbiorca rosyjskiej ropy na świecie. Za dzień stanie praca w rafinerii w Stadt, której zapasy wyczerpią się w niedzielę (5 maja).

""

Rafineria PKN Orlen w Płocku/Bloomberg

energia.rp.pl

Problemy „Przyjaźni” uderzyły też we Francję, gdzie jedna z największych rafinerii Europy – zakłady Total w Lionie miały ograniczyć przyjmowanie rosyjskiego surowca o 30 proc. (Reuters nie zdołał tego oficjalnie potwierdzić). Pytanie podstawowe brzmi: jak daleko w polskich rurach „Przyjaźni” dopłynęła brudna ropa? Jeżeli blisko granicy z Niemcami, to rozpatrywany jest wariant wypompowania surowca i wywożenia koleją na Białoruś, a stamtąd do Noworosyjska.
To jednak oznaczałoby przerwanie rosyjskiego eksportu przez Polskę i Niemcy na wiele miesięcy – tak z powodu niewielkiej prędkości przemieszczania ropy w naftociągu jak i ograniczonej dostępności cystern kolejowych.

CZYTAJ TAKŻEPutin o rurociągu „Przyjaźń”: to plama na naszej reputacji

Największe straty z tego tytułu poniesie Białoruś – dziś przyznał to Andriej Rybakow prezes Bielnieftiechim, sytuacja uderzy w całą paliwową branżę kraju. Rosjanie będą musieli zmienić prognozy eksportowe i markoekonomiczne na 2019 r. A kraje Unii poszukać innych dostawców ropy. Blamaż będzie kosztował Rosję finansowo i wizerunkowo, co przyznał niedawno Władimir Putin.