Paliwa na krajowych stacjach nadal będą drożeć

Według analityków wkrótce kierowcy za diesla mogą płacić średnio około 7 zł za litr, a za benzynę Pb95 około 6,5 zł.

Publikacja: 03.03.2022 21:26

Orlen zapewnia, że w pełni ma zabezpieczone dostawy ropy do swoich rafinerii. W jego ocenie w Polsce

Orlen zapewnia, że w pełni ma zabezpieczone dostawy ropy do swoich rafinerii. W jego ocenie w Polsce nie zabraknie też paliw

Foto: Shutterstock

W czwartek kurs ropy naftowej chwilami sięgał 120 dol. za baryłkę. Była to najwyższa jego cena od 2012 r. W kolejnych minutach zaczął jednak spadać, co przynajmniej na chwilę uspokoiło i tak już mocno rozchwiane nastroje na międzynarodowych rynkach. Nie zmienia to faktu, że kurs ropy ma decydujący wpływ na ceny paliw.

Z ostatnich danych portalu e-petrol.pl wynika, że jeszcze w środę średnia cena diesla sięgała na krajowych stacjach 5,92 zł, benzyny Pb95 już 5,87 zł, a autogazu 2,74 zł. Tymczasem tydzień wcześniej, a więc tuż przed agresją Rosji na Ukrainę, wynosiły odpowiednio: 5,46 zł, 5,41 zł oraz 2,69 zł. Jak będą się kształtować dalej, tego nikt nie wie, poza tym, że paliwa nadal będą drożeć.

– Dziś prognozowanie cen paliw to jak wróżenie z fusów. Biorąc pod uwagę obecną sytuację, myślę, że w najbliższych dniach wzrost średniej ceny diesla na stacjach do 7 zł za litr i benzyny Pb95 do 6,5 zł jest możliwy – mówi Grzegorz Maziak, analityk rynku paliw e-petrol.pl. Zauważa, że dalsze zmiany na rynku paliw będą zależeć głównie od rozwoju sytuacji w Ukrainie oraz w pewnym stopniu od ewentualnego zniesienia embarga na irański surowiec, co pozwoliłoby na zwiększenie jego podaży.

Kolejna sprawa dotyczy krajowego rynku. Chodzi o logistykę paliw. – Część stacji ma problemy z pozyskaniem diesla czy benzyny, co w połączeniu z dużym popytem powoduje, że nie mogą obsłużyć wszystkich kierowców. W rezultacie ceny zaczynają odzwierciedlać ten stan – twierdzi Maziak. Jego zdaniem z tego powodu zaczynają narastać również różne problemy w branży transportowej. Co więcej, jeśli nie zostanie poprawiona logistyka paliw, zaczną cierpieć inne gałęzie naszej gospodarki.

Czytaj więcej

Łukoil opowiedział się przeciwko wojnie. Strona koncernu została zablokowana

Dalszych zwyżek cen paliw pewni są też inni analitycy. – W najbliższych dniach wzrost cen detalicznych diesla do 6,7 zł za litr, a w nieco dalszej perspektywie do 7 zł jest w pełni realny. Spotowe ceny hurtowe już uzasadniają taki ruch na stacjach paliw – mówi Urszula Cieślak, analityk BM Reflex. Jej zdaniem w przypadku benzyny Pb95 zmiany mogą być mniejsze, bo i popyt na to paliwo jest mniejszy. W efekcie należy się spodziewać w miarę szybkiej podwyżki do 6,15 zł, a później do 6,5 zł.

Wszystko to jednak pod warunkiem, że dojdzie do pewnej stabilizacji na rynku paliwowym. – Chodzi m.in. o wyhamowanie dalszych zwyżek kursu ropy i spadku kursu złotówki. Mówiąc o obecnej sytuacji, trzeba też pamiętać, że ograniczenie dostaw rosyjskiej ropy i zwiększenie zakupów jej innych gatunków zazwyczaj wiąże się dla rafinerii z większymi kosztami – twierdzi Cieślak. W jej ocenie obecna sytuacja na świecie i w Polsce znajduje odzwierciedlenie w cenach paliw. Tym samym nie jest rezultatem spekulacji na rynku, ale powszechnej drożyzny, problemów z logistyką paliw i kolejek na stacjach.

Trzeba również zauważyć, że ceny paliw już byłyby dużo wyższe niż obecne, gdyby nie wprowadzone niedawno obniżki podatków. Dokonane redukcje akcyzy do końca maja oraz podatku VAT do końca lipca spowodowały na początku lutego obniżenie średnich płatności za każdy litr benzyn i diesla kupowanych na stacjach o około 1 zł. W tym kontekście ważna wydaje się złożona właśnie przez wiceministra finansów Piotra Patkowskiego w Sejmie deklaracja, że dynamiczna sytuacja na rynku paliw może decydować o wydłużeniu tarcz antyinflacyjnych. To w ich ramach rząd obniżył daniny m.in. na paliwa.

Orlen, największy producent, hurtownik i sprzedawca paliw płynnych na stacjach, zapewnia, że ma w pełni zabezpieczone dostawy ropy do swoich rafinerii w Polsce, Czechach i na Litwie. Co więcej, surowiec do tych obiektów przesyłany jest na bieżąco, a w razie wstrzymania importu z kierunku wschodniego ropa ma być pozyskiwana z kierunków alternatywnych.

Płocki koncern w sprawie pięciu dodatkowych dostaw ropy naftowej tankowcami porozumiał się z Saudi Aramco. W efekcie możliwa jest ciągła produkcja w rafineriach, co ma gwarantować stabilne dostawy paliw na rynek. W jego ocenie w Polsce paliwa nie zabraknie.

W czwartek kurs ropy naftowej chwilami sięgał 120 dol. za baryłkę. Była to najwyższa jego cena od 2012 r. W kolejnych minutach zaczął jednak spadać, co przynajmniej na chwilę uspokoiło i tak już mocno rozchwiane nastroje na międzynarodowych rynkach. Nie zmienia to faktu, że kurs ropy ma decydujący wpływ na ceny paliw.

Z ostatnich danych portalu e-petrol.pl wynika, że jeszcze w środę średnia cena diesla sięgała na krajowych stacjach 5,92 zł, benzyny Pb95 już 5,87 zł, a autogazu 2,74 zł. Tymczasem tydzień wcześniej, a więc tuż przed agresją Rosji na Ukrainę, wynosiły odpowiednio: 5,46 zł, 5,41 zł oraz 2,69 zł. Jak będą się kształtować dalej, tego nikt nie wie, poza tym, że paliwa nadal będą drożeć.

Pozostało 83% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Paliwa
Orlen kończy współpracę z agencją oskarżoną o wyzysk pracowników
Paliwa
Kto ma dbać o zapasy diesla i benzyn? Firmy chcą zmian
Paliwa
Nowy zarząd Orlenu zdradził, ile Daniel Obajtek zarobił w 2023 roku
Paliwa
Unimot opublikował wyniki i nową strategię
Paliwa
Stacje Orlenu pod jednym szyldem? Niepewne plany rebrandingu