Aukcje, Sector Deal czy strategia wodorowa rządu – to tylko niektóre tegoroczne osiągnięcia naszej branży. Ale wciąż mamy wiele do zrobienia – przede wszystkim walczymy o długo wyczekiwane złagodzenie zasady 10H, która uwolni moc lądowych farm wiatrowych. Tylko w ten sposób unikniemy dalszego wzrostu cen prądu.

Koniec roku to dobry czas na podsumowanie tego, co udało się osiągnąć energetyce wiatrowej w Polsce i w jakim miejscu obecnie jesteśmy. Muszę przyznać, że miniony rok był bardzo pomyślny dla rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce. Weszła w życie pierwsza ustawa offshore – czyli zielone światło dla ogromnych inwestycji na Bałtyku o łącznej mocy 11 GW, które przyczynią się do osiągnięcia deklarowanej neutralności klimatycznej przez Polskę oraz pomogą zmniejszyć ryzyko wystąpienia niedoborów mocy. Obecnie mamy siedem projektów, realizowanych przez pięć podmiotów, w tzw. I fazie, które otrzymały wsparcie – to z kolei wiąże się z zobowiązaniem do wytworzenia i wprowadzenia do sieci energii elektrycznej w ściśle określonym terminie.

Sector Deal dla morskich wiatraków

Dla pierwszych, morskich farm istotnym wydarzeniem jest podpisany Sector Deal, porozumienie sektorowe na rzecz morskiej energetyki wiatrowej, otwierające perspektywy i możliwości dla nowej gałęzi polskiej gospodarki. Podpisana przez około 200 podmiotów deklaracja współpracy rządu oraz biznesu przewiduje różne cele co do rozwoju MEW, ambicje w zakresie udziału lokalnego łańcucha dostaw, a także kwestie związane z zatrudnieniem czy kształceniem kadr. PSEW aktywnie działało na rzecz tego porozumienia i cieszę się, że prace te przyniosły oczekiwany efekt.

W 2021 roku w maju, czerwcu i grudniu odbyły się aukcje sprzedaży energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii, w tym z wiatru. Ich wyniki pokazały, że technologia wiatrowa nadal jest bezkonkurencyjna, z ceną ok. 250 zł/MWh, w porównaniu z aktualnymi cenami energii z innych źródeł. Rynkowa pozycja energetyki wiatrowej przejawia się także w dużej liczbie składanych ofert w odniesieniu do innych technologii. Ze względu na wyniki Komisja Europejska zgodziła się przedłużyć system wsparcia dla wytwórców energii z OZE do 2027 roku, co pozwoli na przeprowadzenie kolejnych aukcji w przyszłości i zapewni bezpieczne i przewidywalne warunki dla rozwoju branży.

Nie bez znaczenia jest utrzymanie polityki w zakresie świadectw pochodzenia. Wielkość udziału tzw. zielonych certyfikatów Ministerstwo Klimatu i Środowiska określiło na 18,5 proc. Wskazany poziom ma za zadanie zapewnić utrzymanie stabilnych warunków funkcjonowania rynku OZE dla wytwórców uczestniczących w systemie świadectw pochodzenia i przyczynić się zarazem do ograniczenia kosztów działania tego systemu dla odbiorców końcowych, szczególnie energochłonnych.

Infrastruktura dla źródeł odnawialnych

Mimo osiągnięć nie zamierzamy spocząć na laurach. Mamy jeszcze wiele do zrobienia i ambitne plany. Jako branża jesteśmy częścią transformacji energetycznej, dlatego zamierzamy dalej postulować za działaniami sieciowymi, które obejmują linię bezpośrednią oraz cable pooling – czyli łączenie infrastruktury wiatrowej ze słoneczną. Jednak naszym głównym celem w 2022 roku jest długo wyczekiwane złagodzenie zasady 10H, która uwolni wiatr na lądzie. Za nami milowy krok w tym kierunku – pozytywna opinia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu. Liczymy, że ustawa szybko zostanie skierowana na Stały Komitet Rady Ministrów, tak by niezwłocznie weszła w życie. Bo tylko dzięki intensywnemu rozwojowi energetyki wiatrowej możemy uniknąć dalszego wzrostu cen prądu.

Wiemy, co trzeba zmienić i mamy konkretne propozycje dla rządzących, jak to zrobić i na tym będziemy się skupiać w nowym roku.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Janusz Gajowiecki jest prezesem Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej