Gajowiecki: Decyzje ws. farm wiatrowych oddajmy samorządom

Projekt przygotowania farmy wiatrowej na lądzie jest dużo szybszy, prostszy i tańszy, aniżeli budowa morskiej energetyki wiatrowej – mówi Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energii Wiatrowej, gość programu Pawła Rożyńskiego #RZECZoBIZNESIE.

Publikacja: 03.03.2020 10:34

Gajowiecki: Decyzje ws. farm wiatrowych oddajmy samorządom

Foto: energia.rp.pl

Wprowadzona w 2016 r. tzw. ustawa odległościowa, dotycząca lokalizowania farm wiatrowych, spowodowała całkowite zatrzymanie nowych projektów. – Nie ma w Polsce lokalizacji uzasadnionych biznesowo, gdzie można znaleźć wymagane odległości – mówił Gajowiecki.

– Wiatraki na Bałtyku nie są bezpośrednią alternatywą. Wiele krajów rozwija obie technologie, które świetnie się uzupełniają – dodał.

Gość tłumaczył, że w polskim miksie energetycznym potrzebujemy w najbliższych 5-10 latach dużych nowych możliwości wytwarzania energii elektrycznej, szczególnie zielonej, którą dostarczają farmy wiatrowe. – Te na morzu to perspektywa najbliższych 5 lat. Do realizacji celów wynikających z pakietu klimatycznego zielonej energii będziemy potrzebowali już jutro. Lądowe farmy wiatrowe mogą się rozwijać dużo szybciej. Projekt przygotowania farmy wiatrowej na lądzie jest dużo szybszy, prostszy i tańszy, aniżeli budowa morskiej energetyki wiatrowej – mówił.

– Energetyka wiatrowa na lądzie przychodzi w bardzo dobrym momencie jeżeli wspomniana ustawa zostanie zliberalizowana – dodał.

Gajowiecki podkreślił, że branża z dużym entuzjazmem przyjmuje ogłoszenie przez polski rząd kwestii wyłączania nowych inwestycji spod sztywnej reguły lokalizacji. – Od pewnego czasu nie spotkałem żadnego oporu dotyczącego rozwoju energetyki odnawialnej po stronie rządowej. Grupa posłów, która wymyśliła ustawę, została wprowadzona w pewnego rodzaju grę, która nie miała podstaw merytorycznych. Protesty społeczne występują w całej Europie. Dotyczą nie tylko energetyki wiatrowej, ale wszystkich dużych przedsięwzięć związanych z budową infrastruktury – tłumaczył.

Gość liczy, że liberalizacja ustawy nastąpi do końca tego roku i rząd przygotuje ustawę, która będzie uwzględniała wiele aspektów związanych z rozwojem odnawialnych źródeł energii. – Jako branża podjęliśmy stanowisko, żeby decyzję o lokalizacji farm oddać lokalnym samorządom – zaznaczył.

– Jesteśmy krajem, który ma świetne warunki wietrzności. Potrzebujemy odblokowania ustawy odległościowej, aby móc instalować maszyny nowej generacji, które nie potrzebują dużych prędkości wiatru. Cała Polska ma idealne warunki do realizacji inwestycji na nowych maszynach, które są przeznaczone na stabilne i ciągłe wiatry. Dla inwestorów dostępne są już wysokości ponad 220 m. Tam wiatr wieje praktycznie wszędzie w Polsce – dodał.

Wprowadzona w 2016 r. tzw. ustawa odległościowa, dotycząca lokalizowania farm wiatrowych, spowodowała całkowite zatrzymanie nowych projektów. – Nie ma w Polsce lokalizacji uzasadnionych biznesowo, gdzie można znaleźć wymagane odległości – mówił Gajowiecki.

– Wiatraki na Bałtyku nie są bezpośrednią alternatywą. Wiele krajów rozwija obie technologie, które świetnie się uzupełniają – dodał.

Pozostało 84% artykułu
Nowa Energia
Grzegorz Maśloch, Rafał Czaja: Czas na spółdzielnie energetyczne
Nowa Energia
Bruksela wszczęła postępowania wobec chińskich producentów fotowoltaiki
Materiał Partnera
Energia jest towarem, ale nie musi skokowo drożeć
Materiał Partnera
Przed nami zielony rok
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Nowa Energia
Szczyt klimatyczny w Dubaju. Spektakularny zgrzyt na start, dalej też ciekawie