Nieopłacalna energia ze słońca

Post Image
Post Image

Do banków zgłaszają się pierwsi wygrani aukcji z grudnia 2016 r. I są odprawiani z kwitkiem.

Instytucje odmawiają kredytowania budowy nowych instalacji do 1 MW (walczyły tam elektrownie słoneczne, wiatrowe i wodne), gdzie założono zbyt niską cenę. Duża ich część może nie powstać.

Klaudiusz Kalisz z Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Słonecznej na podstawie przeprowadzonej analizy twierdzi, że średnia cena dla projektów fotowoltaicznych w aukcji grudniowej oscylowała wokół 370 zł/MWh. Nie uwzględnia w niej projektów wiatrowych (zgarnęły ok. 25 proc. oferowanego wolumenu) ani 5 lub 6 projektów z dotacjami. Do postępowania grudniowego zakwalifikowało się dziesięć projektów z dotacjami, które musiały być odliczone od ceny referencyjnej wyznaczonej przez ministerstwo energii.

– Na granicy opłacalności byłyby instalacje zlokalizowane w dobrze nasłonecznionych regionach otrzymujące co najmniej 400 zł/MWh. Projekty oferujące mniej są w tzw. strefie śmierci – nigdy nie powstaną – twierdzi Kalisz. Branża wskazuje, że racjonalne oferty powinny oscylować w granicach 410–420 zł/MWh. Jej przedstawicieli nie dziwi zatem obniżenie przez resort energii ceny referencyjnej dla fotowoltaiki w tym roku (z 465 zł do 450 zł/Mwh). Jednak taki ruch – bez zmiany wadliwych przepisów ustawy o OZE – może spotęgować problem niskiego kwotowania w planowanym w najbliższych miesiącach postępowaniu powtórkowym (ze względu na problemy techniczne nie wszyscy uprawnieni do udziału w grudniowej aukcji złożyli oferty, w fotowoltaice było to ok. 200 instalacji).

Zdania co do szybkiej nowelizacji są podzielone, choć przedsiębiorcy widzą zasadność naprawienia przepisów w przyszłości. Boją się jednak, że procedura legislacyjna opóźni aukcję na 2017 r. Te obawy potwierdzili zresztą przedstawiciele resortu oraz Urzędu Regulacji Energetyki.

ME wskazuje na kwiecień lub maj jako realny termin jej przeprowadzenia (na bazie obecnych przepisów). Pytane o widmo braku realizacji inwestycji przedstawiciele resortu kwitują krótkim stwuierdzeniem, że to ryzyko aukcyjnego mechanizmu. Ale ME podkreśla, że po analizie rozstrzygnięć aukcji z 2016 r. przede wszystkim zadeklarowanych kosztów sprzedaży energii w zwycięskich ofertach) nie ma większych zastrzeżeń, w szczególności w kontekście możliwości prawnych realizacji inwestycji (okres czasu przewidziany na budowę) oraz obserwowanych trendów w zakresie spadku kosztów technologicznych poszczególnych instalacji.

Nie wiadomo na razie, jaki wolumen zaoferuje i kto będzie mógł uczestniczyć w wiosennej aukcji.

Z naszych informacji wynika, że oprócz nowych instalacji do 1 MW postępowanie odbędzie się także w koszyku dla istniejących elektrowni wodnych i być może dla małych wiatraków (dla nich podniesiono cenę referencyjną na 2017 r. do 375 zł/MWh wobec ubiegłorocznych 300 zł/MWh).

Zdaniem Michała Ćwila wiceprezesa Polskiej Izby Gospodarczej Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej priorytetem powinny być aukcje dla istniejących instalacji, ze szczególnym uwzględnieniem tych, którzy nie zdołali złożyć oferty z powodu kłopotów technicznych z platformą aukcyjną. Jak zauważa konieczne są one głównie w przypadku elektrowni wodnych spośród puli przewidzianej w aukcji przeprowadzonej w 2016 r. Bo te instalacje mają problemy z utrzymaniem się przy życiu przy obecnej cenie zielonych certyfikatów. – Wśród biogazowni rolniczych przy obecnej cenie błękitnych certyfikatów nie ma dużego zainteresowania udziałem w aukcji naprawczej, nie licząc kilku przedsiębiorców dla instalacji powyżej 1 MW – wskazuje Ćwil.

Nie chce przy tym jednoznacznie wypowiadać się co do tego, czy powtórkowe postępowanie powinno się odbyć przed czy po nowelizacji ustawy o OZE nie mając szczegółowej wiedzy co będzie w kontekście aukcji przedmiotem nowelizacji.

Branża fotowoltaiczna wskazu jena możliwość utworzenia osobnego koszyka dla fotowoltaiki (takiego jaki mają biogazownie), by inne technologie nie zgarniały przewidzianego dla nich wolumenu. Minister energii Krzysztof Tchórzewski wskazywał, że wśród technologii OZE preferował będzie właśnie te dwie. Pytane o oddzielny koszyk ME odpowiedziało, że analizuje różne rozwiązania w zakresie przyszłych zmian prawnych w obszarze aukcyjnego systemu wsparcia.

– Mamy nadzieję, że przedsiębiorcy wyciągną wnioski i nawet bez poprawy przepisów, w wiosennej aukcji będą zachowywać się racjonalniej, jeśli chodzi o oferowane ceny – podkreśla Kalisz. Zgadza się z tym, że szybkie przeprowadzenie postępowania wyeliminuje część projektów planowanych na ten rok. – Do kwietnia będzie gotowych ok. 15 proc. nowych projektów (ponad te, które nie złożyły ofert), a w II połowie roku byłoby ich ok. 40 proc. Zasadne jest więc przyznanie na tę technologię po 150 MW w każdym z dwóch planowanych postępowań w 2017 r. – wskazuje Kalisz.

Z drugiej jednak strony przeprowadzenie aukcji w późniejszym okresie (bez nowelizacji przepisów) spotęgowałoby problem preferencyjnego podejścia dla właścicieli projektów, którzy już otrzymali wsparcie inwestycyjne. Bo od czerwca mają być rozstrzygane kolejne konkursy wojewódzkie dla fotowoltaiki.

Mogą Ci się również spodobać

Lotos produkuje więcej paliw

Gdańskiemu koncernowi sprzyjają stosunkowo wysokie marże rafineryjne oraz wysokie notowania ropy naftowej i gazu ...

Tania ropa to nie tylko korzyści

Naszym celem nigdy nie jest wpływanie na kurs euro – zapewnia prezes Narodowego Banku ...

Sprzedawca Urals opuści Polskę?

Największy handlarz rosyjską ropą w Polsce, opuszcza kraj nad Wisłą. Powodem ma być rosnący ...

Rosjan może uratować tylko Posejdon

Ruszyła budowa greckiej części Gazowego Korytarza Południowego. Za cztery lata gaz z Azerbejdżanu dotrze ...

Przyspiesza walka o Nord Stream 2

Polska szuka większości w Unii Europejskiej dla zablokowania gazociągu. Kluczowa będzie Francja. Przewodnicząca w ...