Korolec: Zielona transformacja zapewni wzrost

Adobe Stock

Czas na debatę, jakie mamy zastosować instrumenty wyjścia z obecnego kryzysu, mając na uwadze perspektywę unijnych celów zarysowanych do 2050 roku – pisze Marcin Korolec, były minister środowiska.

Wiosna 2020 w podręcznikach będzie opisywana jako początek być może największego wyzwania XXI w. Nie umiemy ocenić ani skali, ani zakresu zmiany. Wraz z przedłużającym się unieruchomieniem związanym z Covid-19 wkraczamy w kryzys gospodarczy. Ale jest to dodatkowy problem w naszym katalogu problemów. Kryzys klimatyczny, kryzys migracyjny i rosnące nierówności – to tylko niektóre z nich, o których chwilowo mniej mówimy. Dziś koncentrujemy się na pandemii, ale już za chwilę będziemy musieli się nimi zająć, i to wszystkimi naraz.
Walka z kryzysem wymaga zaspokojenia podstawowych potrzeb: bezpieczeństwa, zdrowia, zaopatrzenia w podstawowe produkty. Miejmy nadzieję, że szybko przejdziemy do kolejnej fazy walki z kryzysem, do projektowania planu odnowy gospodarczej. Od naszych strategicznych wyborów zależeć będzie, jak szybko pokonamy kryzys, ale też nasza pozycja konkurencyjna w przyszłości.
W ostatnich czterech latach rozwój lądowych turbin wiatrowych został wstrzymany. Fot./Shutterstock
Pojawiają się głosy namawiające do pójścia na skróty, wzywające do zawieszenia przepisów dotyczących ochrony klimatu i środowiska. Przemysł samochodowy nawołuje do złagodzenia standardów emisji spalin. Przemysł węglowy żąda zawieszenia systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2. Z drugiej strony mamy determinację instytucji europejskich do realizacji polityki neutralności klimatycznej i poszukiwania w niej nowego silnika wzrostu dla Europy. Organizacje międzynarodowe, NGO-sy, wzywają do zielonej transformacji. Wszystkie te głosy są niezwykle ważne. Za sceptycznymi, próbującymi utrzymać status quo stoją ludzie zaniepokojeni o swoje miejsca pracy, o przyszłość swoją i swoich rodzin. To jednak głosy postulujące utrzymanie zasad należących do minionego świata, które są skamieliną u szyi naszej gospodarki.
Jak więc podejść do odnowy gospodarki? Rzeczywistość podsuwa nam przykłady. Od kilku tygodni ćwiczymy spotkania na odległość. Spotkania zawodowe, posiedzenia zarządów, rad nadzorczych odbywają się online, co jeszcze do niedawna było dla wielu z nas ostatecznością. Rodzice, nauczyciele i dzieci przechodzą przyspieszoną edukację e-learningu. Więcej kupujemy online, a część życia towarzyskiego odbywa się w sieci. Są też zmiany, których nie widać. Spada zużycie energii, rośnie udział OZE. Zużycie energii wzrośnie wraz z wychodzeniem z kryzysu, ale źródła konwencjonalne nie odbudują już swojej pozycji, bo niby po co. OZE nie potrzebują paliw z importu, a zarządzanie nimi jest prostsze i możliwe do prowadzenia zdalnie. Nowa gospodarka będzie lepiej wykorzystywała możliwości, jakie daje rzeczywistość online. Zagwarantujmy, aby środki z nowego budżetu UE przeznaczyć na rozbudowę sieci o dużej przepustowości, pozwalających na rozwój gospodarki online. Zmodernizujmy sieci energetyczne. Gospodarka cyfrowa to konieczność zapewnienia bezpiecznych dostaw prądu.
Proces wychodzenia z recesji powinien pchnąć polskie firmy ku przewagom konkurencyjnym w długim terminie. Polska dysponuje zbyt małym rynkiem, aby opierać nasz dobrobyt jedynie na rynku 36 mln konsumentów. Aby się rozwijać, musimy dążyć do ekspansji na rynki zewnętrzne, w szczególności na jednolity rynek UE.
Najważniejszym programem obecnej Komisji Europejskiej jest zielony ład. Presja ze strony UE na redukcję emisji i podnoszenie standardów ochrony środowiska nie spadnie, a fundusze strukturalne będą coraz mocniej znaczone na zielono. Nie możemy sobie pozwolić na wybór naszej, osobnej drogi wyjścia z kryzysu, abstrahując od polityki prowadzonej przez UE. Nasza drożejąca energetyka bardziej nadaje się do muzeum techniki niż jako krwiobieg i koło zamachowe nowoczesnej gospodarki. Wsparcie rządowe musi brać pod uwagę to, że „klimat” to hasło nowej gospodarki. Jeśli chcemy korzystać z funduszy UE, które budowały naszą „zieloną wyspę”, nie traktujmy narzędzi polityki klimatycznej jako hamulca. Jeśli nawet był to hamulec gospodarki węglowej, teraz wchodzimy w nową erę. Produkty Made in Poland będą musiały zawierać informację na temat „śladu węglowego”.
Mamy okazję, aby przebudować gospodarkę w kierunku innowacyjnego, zrównoważonego organizmu będącego w stanie kreować dobrze płatne miejsca pracy. Oznacza to też dekarbonizację polskiej gospodarki w długim terminie.
Adobe Stock
Jakie miejsca pracy utrzymać, a jakich nie warto reanimować. W których sektorach szukać trwałych przewag konkurencyjnych w przyszłości? A jakie budować od zera? Co powinno być naszą specjalnością przemysłową, jakie usługi powinniśmy rozwijać? Jak zapewnić odpowiednie kompetencje na rynku pracy? Przyszedł czas na to, aby zadawać pytania, jak postawić gospodarkę na nogi.
Polityka podatkowa powinna wspierać ograniczanie energochłonności i emisyjności, ale także mniejsze wykorzystanie zasobów naturalnych, w tym wodny. Stworzymy korzystne warunki rozwoju rodzimego biznesu opartego na nowych technologiach. Ściągajmy inwestycje, które spełniają kryteria zrównoważonego rozwoju.
Program „Mój prąd” powinien objąć również biznes, ale też zostać rozwinięty o dofinansowanie do zakupu zestawów umożliwiających magazynowanie energii. Polska jest jednym z największych producentów baterii w Europie, wykorzystajmy zatem nasze atuty.
W Polsce ulokowane są fabryki autobusów Solaris, Volvo, Scania, Man czy budującego swoją pozycję Rafako-Bus. Chroniąc miejsca pracy w przemyśle, stwórzmy program elektryfikacji taboru transportu publicznego w Polsce. Wprowadźmy zakaz rejestracji nowych autobusów spalinowych w 2030 r. Autobusy elektryczne emitują mniej od spalinowych i to uwzględniając recykling baterii oraz nawęglenie polskiej energetyki. Zadbamy o miejsca pracy. Skorzystają finanse samorządów – napęd elektryczny jest tańszy od napędu spalinowego. Poprawi się jakość powietrza, obniżą się emisje gazów cieplarnianych, a rozbudowany potencjał przemysłowy da podstawę do ekspansji na rynki zagraniczne.
Przygotujmy się na nowy budżet UE. Będzie on na pewno bardziej zielony. Więcej środków będzie przyznawanych na zieloną transformację, a ich wypłata zależeć będzie od osiągnięcia redukcji emisji i od zaakceptowania celu neutralności klimatycznej UE w 2050 r. Polska jest liderem w wykorzystaniu funduszy UE. Wykorzystajmy to. A puszczając wodze fantazji, przy kolejnej reformie budżetu UE może wystąpimy o zastąpienie polityki spójności polityką neutralności klimatycznej. Skoro nasza gospodarka ma najwyższy udział emisji CO2 na jednostkę PKB, to potrzebujemy tych środków bardziej niż inni.
To niektóre idee, które możemy wprowadzić w życie, budując podstawy konkurencyjności gospodarki, mądrze wykorzystując zielony ład jako wehikuł do zmiany.
Marcin Korolec, były minister środowiska, obecnie prezes Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Węgiel nadal wysysa pieniądze

Przegląd najciekawszych newsów z branży energetycznej ::”Puls Biznesu”: Węgiel nadal wysysa pieniądze Dotacje dla ...

Zielone plany Chin

Do 2020 r Chińczycy chcą zainwestować w odnawialną energetykę blisko 361 mln dolarów. Projekt ...

Wiatr przywiał zyski Polenergii

Dzięki rekordowym zyskom w energetyce wiatrowej Polenergia poprawiła wyniki finansowe w 2019 r. Grupa ...

Striżyk odwołana z zarządu Tauronu

Rada nadzorcza Tauronu odwołała Annę Striżyk z funkcji wiceprezesa ds. ekonomiczno-finansowych – podała spółka. ...

Sztaby kryzysowe w spółkach energetycznych i paliwowych

W związku z pandemią koronawirusa spółki energetyczne i paliwowe utworzyły sztaby kryzysowe. – Nie ...

PGNiG zaktualizowało strategię

Grupa kapitałowa w 2022 r. ma m.in. wypracować około 7,4 mld zł zysku EBITDA ...