– Liczymy, że banki rosyjskie mogę zapewnić nam część finansowania i że całość środków uda się uzyskać w drugiej połowie 2018 r. – potwierdził przedstawiciel spółki Nord Stream 2 AG.

Firma w całości należy do Gazpromu, bowiem udział zachodnich partnerów Rosjan uniemożliwiła negatywna decyzja polskiego UOKiK. W związku z tym Rosjanie zmuszeni są sami finansować projekt oceniany wstępnie na 9,5 mld euro.

Nie mogąc utworzyć spółki, w końcu kwietnia Gazprom oraz holenderski Shell, OMV (Austria), Engie (Francja) i niemieckie Uniper i Wintershall podpisały porozumienie o zasadach finansowania Nord Stream 2. Zachodnie koncerny zobowiązały się udostępnić długoterminowe finansowanie połowy wartości projektu, czyli po 950 mln euro. Gazprom zobowiązał się do wyłożenia takiej samej kwoty.

– Dodatkowo 2 czerwca partnerzy zawarli dodatkowe porozumienie o tzw. deficytowym finansowaniu. Zakłada ono, że gdy spółce Nord Stream 2 nie uda się zdobyć finansowania, to zachodnie koncerny udzielą spółce kredytu w sumie na 6,65 mld euro.

– Gazprom planuje w tym roku sprzedać 180 mld m3 gazu na rynku europejskim. W ciągu pięciu miesięcy popyt na rosyjski surowiec na Starym Kontynencie wzrósł o 12,5 proc. r./r. Rozbudowa gazociągu północnego ma ruszyć w przyszłym roku.

Problemem może być lądowa część trasy. Gazociąg OPAL na terytorium Niemiec jest tylko w połowie dostępny dla Gazpromu. Decyzję Komisji Europejskiej o dopuszczeniu Rosjan do całego gazociągu zastopował pozew Polski do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu. Na początku tygodnia Trybunał odmówił Gazpromowi udziału w sprawie w charakterze trzeciej strony.