Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie warunki stawia Rosja, by wznowić dostawy gazu uszkodzonym rurociągiem Nord Stream.
  • Jaką rolę w planie Kremla ma odegrać były kanclerz Niemiec, Gerhard Schröder.
  • Jaka jest prawdziwa kondycja Gazpromu po utracie kluczowych rynków w Unii Europejskiej.
  • Jakie jest stanowisko Niemiec i całej UE wobec rosyjskiej propozycji gazowej.

Oświadczenie rosyjskiego dyktatora padło podczas spotkania 4 czerwca z dziennikarzami w Petersburgu. To tam od 3 czerwca odbywa się „rosyjskie Davos”, czyli rosyjska kalka sławnego forum ekonomicznego w Szwajcarii.

Gaz z Rosji do Niemiec już jutro

Jak informuje agencja Reutera, Putin podkreślił, że wysadzony jesienią 2022 r. przez do dziś nieustalonych sprawców gazociąg może pracować, bo jedna z dwóch nitek pozostała nienaruszona i może zacząć pompować ⁠gaz „jutro”.

„Nie żartuję – po prostu naciśnijcie przycisk, a gaz zacznie płynąć. Ale do tego potrzebna jest decyzja rządu (Niemiec – red.)” – powiedział Putin. Dodał, że Nord Stream jest objęty sankcjami USA i Niemcy będą musiały osiągnąć porozumienie z Białym Domem w sprawie usunięcia restrykcji. Według Kremla Rosja może dostarczać podwodnym szlakiem na rynek Unii do 28 mld m sześc. gazu rocznie.

Czytaj więcej

Bruksela ma rady dla Polski: zajmijcie się długiem, emeryturami i cenami prądu

„Potrzebujemy tylko od naszych niemieckich partnerów jasnej odpowiedzi dla Gazpromu, czy wezmą to, czy nie. Ponieważ w przeciwnym razie będziemy umieszczać nasz gaz na innych rynkach, sprzedawać go innym partnerom” – ostrzegł Putin.

Jednak takie ostrzeżenie nikogo już nie przestraszy. Po utracie unijnego rynku, gdzie Gazprom latami zarabiał najwięcej w swojej historii, koncern dziś jest trzeciorzędnym graczem na rynku gazu i usilnie stara się mocniej zaistnieć w Azji.

Po czterech latach widać jednak, że nie jest to ani łatwe, ani opłacalne. Negocjacje w sprawie drugiego gazociągu Siła Syberii do Chin utknęły w martwym punkcie. Chińczycy chcą płacić za rosyjski surowiec tyle, ile kosztuje on na rosyjskim rynku, gdzie jest dotowany przez państwo.

I mają czas, by dopiąć swego, co pokazali przy trwających ponad dekadę negocjacjach w sprawie Siły Syberii 1. Wynik był taki, że Gazprom zbudował gazociąg na swój koszt i uruchomił wydobycie z nowych złóż, co szacunkowo kosztowało około 70 mld dol. (oficjalnego kosztu koncern do dziś nie ujawnił). Do tego dziś Chiny płacą Rosji cenę około dwa razy niższą aniżeli ostatni unijni klienci – Węgry i Słowacja.

Nacjonaliści z Niemiec i były kanclerz wspierają Putina

Putina wspierają niemieccy nacjonaliści ze skrajnie prawicowej AfD. Delegacja tej partii pojawiła się na rosyjskim forum i w środę (4 czerwca) spotkała się z rosyjskimi urzędnikami. Tak też niemieccy prawicowcy wezwali kanclerza Friedricha Merza do ponownego otwarcia Nord Stream.

Putin ma swojego faworyta w roli kandydata do negocjacji gazowych w Brukseli. To Gerhard Schröder – były kanclerz (1998-2005) i od lat najzagorzalszy lobbysta rosyjskich interesów w Brukseli. Rosjanie zyskali jego wierność dzięki sowicie opłacanym posadom w zarządach rosyjskich koncernów energetycznych. Były kanclerz przewodniczył m.in. komitetowi akcjonariuszy Nord Stream AG i zarządowi Rosnieftu. Wielokrotnie wzywał kraje zachodnie do rezygnacji z „demonizacji” Rosji. Teraz on także przyleciał do Petersburga, by dołączyć do kremlowskiego dworu, towarzyszącego Putinowi.

Czytaj więcej

Andrzej Łomanowski: Zełenski pisze do Putina. Albo koniec wojny, albo zagrożenie osobistego bezpieczeństwa

W maju Putin nazwał Schrödera „preferowanym (przez Rosję – red.) negocjatorem ze strony Europy, tłumacząc to wysokim poziomem zaufania do byłego kanclerza.

Ale ani Unia, ani same Niemcy nie mają dosyć Gerharda Schrödera i jego nietrudnego do zauważenia ciągu do Rosji i rosyjskich pieniędzy. „Der Spiegel”, „Süddeutsche Zeitung”, ARD-aktuell i „Tagesspiegel”, powołując się na źródła w niemieckim rządzie, podały, że Berlin jest sceptycznie nastawiony do tej inicjatywy, a ministrowie spraw zagranicznych państw Wspólnoty jednoznacznie odrzucili możliwość udziału Schrödera w negocjacjach.

Szefowa dyplomacji europejskiej Kaja Kallas oświadczyła, że były kanclerz „siedziałby po obu stronach stołu”. Unia pożegna się ostatecznie z rosyjskim gazem do końca 2027 r. Po zmianie władzy na Węgrzech nie powinno być z tym proble

Jak wybuchły rosyjskie gazociągi na dnie Bałtyku

26 września 2022 r. doszło do eksplozji na dwóch rosyjskich gazociągach eksportowych do Europy – Nord Stream i Nord Stream 2. Pompowanie gazu pierwszym z nich zostało wstrzymane z powodu prac remontowych, drugi nie został oddany do użytku, bo inwestycja nigdy nie uzyskała zgody UE i Berlina na działanie.
Pomimo to Gazprom napełnił gazociąg gazem, by wymusić zmianę decyzji. Skutkowało to potężnym wyciekiem surowca w wyniku eksplozji. Zanieczyścił on wody duńskie i niemieckie. Z czterech rur uszkodzone zostały trzy. Operator Nord Stream AG odmówił prognozowania terminów odbudowy gazociągów z powodu bezprecedensowego zniszczenia. Rosjanie nie zostali dopuszczeni ani do oględzin miejsc uszkodzonych, ani do dochodzenia prowadzonego przez służby Danii i Niemiec.
W styczniu tego roku niemiecki sąd federalny (BGH) orzekł, że „z dużym prawdopodobieństwem” doszło do wybuchu w gazociągach Nord Stream na polecenie innego państwa. Decyzja została wydana w apelacji prawników Ukraińca Siergieja K., który został zatrzymany we Włoszech latem ubiegłego roku i został odesłany do Niemiec jesienią.
Jest on oskarżony o sabotaż związany z wysadzeniem infrastruktury. Śledczy uważają Siergieja K. za szefa siedmioosobowej grupy dywersyjnej, która zorganizowała wysadzenie w powietrze rurociągów. Ukrainiec nie przyznaje się do winy. Dowodzi, że w momencie zamachów przebywał w swoim kraju i służył w Siłach Zbrojnych Ukrainy.
Jednym z możliwych scenariuszy było też wysadzenie rur przez samych Rosjan. Kilka dni przed eksplozjami duńska łódź patrolowa natknęła się w pobliżu miejsc przyszłych wybuchów na rosyjski statek wyspecjalizowany w robotach podwodnych.