Czy bać się awarii w elektrowni jądrowej?

Zasadniczy spór wokół energetyki atomowej liczy mniej więcej tyle lat, ile samo jej wykorzystanie, i narasta gwałtownie, gdy argumentem w dyskusjach stają się awarie jądrowe. Katastrofy w Three Mile Island, Czarnobylu i Fukushimie wywołały spadek zaufania do energetyki jądrowej

Publikacja: 13.11.2012 12:39

Czy bać się awarii w elektrowni jądrowej?

Foto: Bloomberg

Nie ma technologii, z którą nie wiązałoby się ryzyko. Awaria jest zjawiskiem normalnym w technice, jednak w przypadku elektrowni atomowych budzi niemalże paraliżujący strach wśród społeczeństwa. Taki odbiór ukształtował się poprzez medialny rozgłos wokół energetyki jądrowej, który miał szczególnie negatywny wydźwięk, gdy dochodziło do awarii. Najpoważniejsze awarie, jakie miały miejsce w historii energetyki jądrowej, to awaria w elektrowni Three Miles Island (USA, 1979 r.), w Czarnobylu (Ukraina, 1986 r.) oraz w Fukushimie (Japonia, 2011 r.).

Three Mile Island

Wypadek oceniony na poziomie 5. w Międzynarodowej Skali Zdarzeń Jądrowych (INES – International Nuclear Event Scale), czyli awaria z rozległymi skutkami na zewnątrz obiektu. Była to najpoważniejsza awaria atomowa w Stanach Zjednoczonych. Stopiła się jedna trzecia rdzenia reaktora PWR. Obudowa bezpieczeństwa wytrzymała i stopione paliwo pozostało wewnątrz. Rzeczywisty powód awarii nie został jednoznacznie określony. Wiadomo, że zawór bezpieczeństwa nie zamknął się po tym, jak ciśnienie w zbiorniku osiągnęło prawidłowy poziom. Następstwem było dalsze obniżanie ciśnienia, intensywne wrzenie wody oraz powstawanie pary reagującej egzotermicznie z cyrkonem. Po osiągnięciu temperatury 2 760 st. C, reaktor zaczął się topić. Nie było żadnych ofiar śmiertelnych.

Czarnobyl

Awaria w Czarnobylu, oceniona jako 7. stopień skali INES, czyli wielka awaria, była skutkiem istotnych błędów konstrukcyjnych, braku kultury bezpieczeństwa i nieświadomości niebezpieczeństw. Reaktor czarnobylski to reaktor RMBK (Reaktor Bolszoj Moszcznosti Kanalnyj, czyli Kanałowy Reaktor Dużej Mocy). RMBK to stary radziecki projekt, mniej stabilny niż większość stosowanych na świecie reaktorów, nie miał też obudowy ochronnej.

W dniu katastrofy, przed planowym wyłączeniem reaktora nr 4 na przeładunek paliwa, zamierzano przeprowadzić doświadczenie badania zmniejszania się prądu elektrycznego wytwarzanego na potrzeby własne na tzw. wybiegu turbiny. Eksperyment miał polegać na znacznym zmniejszeniu mocy reaktora, następnie na zablokowaniu dopływu pary do turbin generatorów i mierzeniu czasu ich pracy po odcięciu w taki sposób zasilania. Wskutek trudności ze sterowaniem oraz niestabilnej pracy reaktora w trakcie eksperymentu nastąpił nieprzewidziany wzrost mocy i wybuch pożaru w reaktorze.

Z powodu braku obudowy ochronnej, płomienie pożaru przez co najmniej 10 dni unosiły materiały radioaktywne z rdzenia reaktora do atmosfery, skąd rozprzestrzeniały się na teren całej Europy. Bezpośrednio w wyniku katastrofy życie straciło 31 osób. 134 pracowników elektrowni i członków ekip ratowniczych było narażonych na działanie bardzo wysokich dawek promieniowania jonizującego, po których rozwinęła się ostra choroba popromienna.

Fukushima

Ponad rok temu elektrownia, należąca do firmy Tokyo Electric Power Company (TEPCO), wybudowana w latach 70., dotknięta została trzęsieniem ziemi o sile 9 stopni w skali Richtera (o 2 stopnie wyższym niż zakładały to plany projektowe) i falami tsunami o wysokości przekraczającej 6 metrów. Wszystkie pracujące reaktory zostały wyłączone oraz przerwane zostało zasilanie z sieci krajowej. W celu odbioru ciepła powyłączeniowego zasilanie układu chłodzenia miało zostać zapewnione przez siłownie dieslowskie, jednak po uderzeniu fali tsunami wszystkie źródła zasilania awaryjnego poza akumulatorami zostały utracone. Wobec braku systemów zasilających chłodzenie reaktorów, temperatura rdzeni wzrastała i nastąpił wybuch wodoru. Awaria nie naruszyła konstrukcji betonowych osłon bezpieczeństwa reaktorów. Na terenie elektrowni Fukushima zginęły 3 osoby, jednak ich śmierć nie była związana z wyciekiem substancji radioaktywnych.

Zdrowy rozsądek

Tylko w 2011 roku na polskich drogach zginęło 4 114 osób. Przemysł wydobywczy węgla w Chinach pochłania rocznie 6 000 ofiar śmiertelnych. W 2008 roku w USA zginęło 716 rowerzystów w wyniku wypadków drogowych. W 2008 roku w wyniku katastrof lotniczych zginęło 658 osób. Jednak pomimo zagrożenia, większość z nas uważa, że korzyści, jakie niosą ze sobą szybkie i wygodne przemieszczanie się czy szansa zatrudnienia, kompensują ewentualne niebezpieczeństwo. Sytuacja wygląda podobnie z energetyką jądrową, z tym, że prawdopodobieństwo jakiegokolwiek zagrożenia jest dużo mniejsze, a zalety stosowania ogromne. Niestety, poprzez zainteresowanie medialne, nawet najmniejsza, nikomu nie zagrażająca, awaria w elektrowni jądrowej zyskuje rozgłos. W tej sytuacji, odbudowanie zaufania do atomu jest bynajmniej trudne.

Takie porównania oraz statystyki śmiertelnych wypadków można przytaczać bez końca. O ile dzięki nim percepcja prawdopodobieństwa wystąpienia ewentualnej awarii w elektrowni jądrowej może przybrać mniej emocjonalny charakter, to te same emocje wracają ze zwielokrotnioną siłą, gdy w grę wchodzi własne podwórko. Pamiętajmy, że nikt nie będzie bagatelizował stu procentowego bezpieczeństwa polskiej elektrowni jądrowej, tu nie ma drogi na skróty.

Gdy znów w ramach antyatomowych kampanii wszem i wobec krążyć będą obrazki chorych dzieci, zmutowanej roślinności czy opuszczonych miast, najlepszym rozwiązaniem będzie przyjęcie zasady, że zarówno w strachu jak i w entuzjazmie racjonalizm okazuje się najlepszym doradcą.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie