1,2 mld zł odszkodowania żąda od Tauronu, czyli Polskiego Koncernu Energetycznego firma amerykańska Invenergy. Twierdzi, że Tauron bezprawnie zerwał długoterminowe umowy dostarczania energii z farm wiatrowych.
Gość przyznał, że taki komunika wczoraj ukazała się ze strony firmy Invenergy.
- Stroną sporu jest spółka zależna od Tauronu, czyli Polska Kompania Handlowa. Spory w tym zakresie toczone są od ponad 2 lat. Adresat tego pozwu jest całkowicie niezrozumiały, pomijając kwestię istoty i zasadności roszczeń - ocenił Romanowski.
Wyjaśnił, że są tu dwa aspekty. - Pierwszy to próba pozwania Taurony, zastosowania konstrukcji odpowiedzialności przybijającej – mówił adwokat.
- Jest też kwestia zasadności roszczenia skierowanego do PKH. Oceniam te szanse jako niskie, zarówno w jednym jak i drugim przypadku – dodał.
Przypomniał, że takie umowy długoterminowe były zawierane w zakresie sprzedaży zielonych certyfikatów.
- Było to popularne w roku 2010 r. i związane z systemem wsparcia dla zielonej energii. Proces ten zaczął stopniowo ulegać zmianie. W 2017 r. otoczenie prawne istotnie różni się od okresu w którym te umowy były wykonywane - zaznaczył Romanowski.
Kiedy koncerny zawierały tego typu umowy cena zielonych świadectw wynosiła ok. 280 zł. Dzisiaj mamy ceny na poziomie 20 zł.
- Doszło do dramatycznego załamania się rynku praw majątkowych, co w sposób oczywisty wpływa na wykonywanie tych umów – tłumaczył.
Zaznaczył, że te umowy długoterminowe nie mogą być traktowane z punktu widzenia prawnego i biznesowego, czy sprawiedliwości kontraktowej jako swoistego rodzaju gra gra losowa czy zakład hazardowy.
Wyjaśnił, że zgodnie z zasadą pacta sunt servanda na którą powołują się przeciwnicy PKH należy przestrzegać wszystkich postanowień tych umów.
- W tych umowach są klauzule określane pojęciem klauzuli adaptacyjnej – zaznaczył.
- Dochodzi do sytuacji w której warunki umowy stają się tak odległe od tego, co strony zakładały przy zawarciu umowy, że istnieje potrzeba dostosowania ich do czegoś, co nazywamy uczciwością i sprawiedliwością kontraktową, co staje się obowiązkiem stron – dodał.
Romanowski przyznał, że trudno znaleźć bardziej podręcznikowy przykład, więc na tym opiera swoją niską ocenę szans koncernu Invenergy. - Jest to efekt trzeźwej oceny prawnej – podkreślił.
Przypomniał, że ten spór jest znany od marca 2015 r., ale dopiero teraz nastąpiła eskalacja.
Nieoficjalnie, mówi się, że może mieć to związek z wizytą Donalda Trumpa w Warszawie.
- Tego typu spekulacje mają swoje uzasadnienie. Administracja amerykańska jest znana z tego, że wspiera swoich inwestorów, więc można patrzeć na to jak na grę lobbingową i próbę wywarcia presji – ocenił adwokat.
- Dochodzi do zapowiedzi, że zostały złożone jakieś pozwy przez jakieś spółki powiązane ze spółką Invenergy w sytuacji, kiedy od ponad 2 lat jest zawisły spór ze spółkami celowymi Invenergy z PKH. Mamy nawet pierwszy, nieprawomocny wyrok oddalający powództwo jednej ze spółek – mówił.
Romanowski podkreślił, że żadne nowe okoliczności nie powstały, które by uzasadniały tworzenie wokół tego wydarzenia.