Gość tłumaczył, że dla Eesti Energii Estonia okazała się za mała i nastąpiła ekspansja do pozostałych krajów bałtyckich, Łotwy i Litwy. - Po 10 latach grupa zdecydowała o dalszej ekspansji i Polska była naturalnym kierunkiem. Podobna działalność będzie uruchamiana też w Skandynawii – mówił Kowalski.
- W Polsce rozpoczęliśmy już sprzedaż na większą skalę do klientów biznesowych jesienią tego roku. Mamy już kilkudziesięciu przemysłowych klientów, zarówno w sprzedaży energii elektrycznej jak i gazu ziemnego. Naszymi klientami są np. Opus Film (wytwórnia filmowa która była naszym pierwszym klientem), Decathlon czy Neonet – tłumaczył.
Przyznał, że głównym źródłem energii jest Towarowa Giełda Energii oraz kontrakty bilateralne z lokalnymi producentami. - Rozpoczęliśmy też kontraktację z lokalnymi małymi wytwórcami z odnawialnych źródeł energii – zdradził.
Kowalski zaznaczył, że prezes grupy dąży do tego, aby osiągnąć w przyszłości 5 proc. udział w rynku.
Gość przyznał, że rynek zmierza w kierunku dalszego rozdrobnienia. - Obecnie jest 400 koncesji na obrót energią elektryczną. Prawdziwych graczy jest znacznie mniej, bo kilkudziesięciu – mówił.
- Cyfryzacja biznesu będzie kluczowa po stronie redukcji kosztów operacyjnych. Z tym spotyka się teraz energetyka w całej Europie – dodał.
Gość tłumaczył, że pierwszy sektor z którym rozpoczęli współpracę to duzi konsumenci energii i gazu. - Rozwijamy już sprzedaż do małych i średnich przedsiębiorstw. Na razie nie prowadzimy działań wymierzonych w kierunku klienta indywidualnego – mówił.
Przyznał, że w Polsce brakuje jasnej wizji i regulacji odnośnie zdalnego pomiaru. - Polska zatrzymała się w wymianie liczników na cyfrowe, co jest podstawą do nowoczesnego handlu do klienta. W Estonii zostały już wymienione wszystkie liczniki i handel w ponad 90 proc. odbywa się w sposób całkowicie cyfrowy – tłumaczył.
Kowalski wyjaśnił, że duży przemysł już przeprowadził pierwsze zmiany dostawcy i tam oferty między poszczególnymi graczami nie różnią się dużo. - To mogą być nawet dziesiątki groszy na megawatogodzinę różnicy. Bardziej istotne jest to czy partner wytrzyma konkurencję – mówił.
- W segmencie małych przedsiębiorstw stosunkowo niewielka liczba skorzystała z rynku energii. Przy pierwszym kontakcie z rynkiem oszczędności mogą sięgać nawet 30 proc. - dodał.
Energetyka ulega obecnie olbrzymiej transformacji, również w Polsce. - Nikt nie wiem jak będzie wyglądał rynek energii za 1-5 lat – ocenił.
Gość zdradził, że firma pracuje nad pozyskaniem źródeł fotowoltaicznych w Polsce. - Rozważamy zakup portfeli farm fotowoltaicznych. Strategią grupy jest zwiększenie z kilku do 40 proc. portfela generacyjnego w źródłach odnawialnych. Polska jest rynkiem, który mimo różnych zawirowań, nadal umożliwia tego typu inwestycje. Nie wykluczamy w przyszłości innych technologii – mówił.
Zaznaczył, że system aukcyjny wydaje się wystarczająco atrakcyjny z punktu widzenia inwestorów i bezpieczny z punktu widzenia finansującego.
Kowalski ocenił, że obecnie sprzedaż gazu jest na granicy racjonalności biznesowej. - Rynek jest mocno przyduszony przez politykę cenową, którą mamy na rynku – stwierdził.