Taka skala inwestycji wynika z szacunków „Rz". Pod uwagę wzięliśmy tylko projekty, które są na etapie przetargów lub dość zaawansowanych przygotowań.
Jednak wątpliwości co do szans na rozbudowę energetyki nie brakuje. – Niedawno dowiedzieliśmy się, że krajowy przydział praw do emisji CO2 na lata 2013 – 2017 jest dużo mniejszy, niż zakładano. Oznacza to większe wydatki, więc staje się realna rewizja planów inwestycyjnych. Myślę, że będzie ona dotyczyć szczególnie bloków węglowych, a to właśnie one stanowiły dotychczas gros planów – ocenia Piotr Łopaciuk z Erste Group.
Popyt coraz większy
Opinie sceptyków potwierdza postawa dominującej w energetyce PGE: zarząd spółki przypomniał, że aktualizuje strategię i dopóki nie upewni się o opłacalności poszczególnych projektów, nie będzie rozstrzygać przetargów.
Jednocześnie popyt na prąd w Polsce sięga historycznych rekordów, a kolejne stare bloki wytwórcze trzeba wyłączać. Analitycy ostrzegają więc, że jeśli inwestycje nie ruszą, to prądu nam po prostu zabraknie. Potwierdzają to również analizy Ministerstwa Gospodarki. – Konsumpcja elektryczności w 2010 r. wzrosła o ponad 4 proc. w ujęciu rok do roku i była rekordowa, a w tym roku obserwujemy wzrost o kolejne ponad 2 proc. To powoduje, że rezerwa mocy w krajowym systemie maleje. Gdybyśmy zakładali wzrost konsumpcji w takim tempie przez kolejnych pięć lat, to rezerwa mocy może być na tyle niska, że konieczny będzie import energii, którego potencjał jest ograniczony przez stan transgranicznych sieci przesyłowych. W związku z tym wydaje się, że wielokrotnie opóźniane inwestycje w energetyce powinny ruszyć w tym roku, aby możliwe było ich oddanie w latach 2016 – 2017, gdy bilans mocy będzie się pogarszał – podsumowuje Tomasz Duda z Ipopemy Securities.
Wykonawcy czekają
Firmy budowlane cały czas liczą na nowe kontrakty. – Gdyby zamawiający zrezygnował z realizacji inwestycji, to potem energetyka musiałaby nadrabiać stracony czas, jak to miało już miejsce w przypadku dróg czy stadionów – mówi „Rz" Jerzy Wiśniewski, główny akcjonariusz i prezes PBG.
Kierowana przez niego spółka jest obecna niemal we wszystkich przetargach w Polsce dotyczących inwestycji energetycznych.
Na toczące się i zapowiadane przetargi energetyczne z zainteresowaniem patrzą spółki budowlane, które liczą, że dzięki ich realizacji uda im się osiągnąć wyższe marże niż przy budowie dróg czy mieszkań. Które z nich będą się liczyły w wyścigu o największe kontrakty?
– Spośród spółek z GPW największe szanse na realizację zleceń energetycznych jako generalni wykonawcy mają PBG, Rafako i Polimex-Mostostal. Praktycznie pewne pozyskania kontraktów mogą być zwłaszcza dwie pierwsze firmy, które niebawem będą tworzyły grupę kapitałową – mówi Andrzej Bernatowicz z DM IDMSA. – Jeśli przetarg w Elektrowni Opole wygra konkurent, czyli Alstom, to PBG ma spore szanse na współpracę z tą firmą jako podwykonawca. W drugim konsorcjum znajduje się natomiast Rafako – dodaje. Jego zdaniem spore szanse na zlecenia ma także Polimex.
Nowe bloki energetyczne mogą powstać dzięki kredytom
Standardem, jaki przyjmują polskie firmy energetyczne, jest zadłużanie się maksymalnie do 2,5 – 3-krotności rocznego EBITDA, czyli wyniku operacyjnego plus amortyzacja.
Obecnie największe spółki z sektora chwalą się zadłużeniem bliskim zera. Przedstawiciele instytucji finansowych nie widzą więc zagrożeń, jeżeli chodzi o zdobywanie środków na energetyczne inwestycje. Ale zastrzegają, że jeśli w grę zaczną wchodzić nieprzewidziane wydatki, np. na przejęcia, to wskaźniki mogą się zbliżać do ostrożnościowych pułapów zadłużenia.