Poślizg w programie jądrowym

Polska Grupa Energetyczna spóźnia się z ogłoszeniem przetargu na dostawcę reaktorów. Zmiany kadrowe w PGE utrudniają podejmowanie decyzji. Z Niemiec napłynęło ok. 30 tys. uwag do polskiego programu atomowego. Przez opóźnienia w programie Polska może być zmuszona do importu prądu

Publikacja: 06.02.2012 11:50

Poślizg w programie jądrowym

Foto: Bloomberg

W piątek skończyły się międzynarodowe konsultacje polskiego programu rozwoju energetyki jądrowej. Z samych Niemiec napłynęło około 30 tys. listów, uwagi zgłaszały też inne państwa sąsiadujące z Polską.  Austria poprosiła dodatkowo o rozmowy dwustronne. Do zgłoszonych uwag trzeba się będzie odnieść, a jeśli będą zasadne, wprowadzić zmiany do polskiego programu.

Ministerstwo Gospodarki odpowiedzialne za program, zapewnia, że konsekwentnie trzyma się harmonogramu. Choć konsultacje przedłużono  o trzy miesiące, to nie będzie to mieć wpływu na samą inwestycję, za którą odpowiada Polska Grupa Energetyczna. PGE opóźnia się natomiast z rozpisaniem przetargu na wybór technologii jądrowej. Według harmonogramu inwestycji miał on być ogłoszony w drugiej połowie ubiegłego roku. Technologia, czyli typ reaktorów, odpowiada za mniej więcej połowę wartości inwestycji wycenianej nawet na 50 mld zł.

– Prace nad ogłoszeniem postępowania przetargowego na wybór dostawcy trwają. Dokładny termin ogłoszenia zostanie podany do publicznej wiadomości, jak tylko będzie to możliwe – zapewnia Marta Lau, rzeczniczka PGE Energia Jądrowa.

Przypomina, że kontynuowane są przetargi na wybór inżyniera kontraktu, wykonawcy badań lokalizacyjnych i środowiskowych oraz dla opracowania modelu finansowania projektu. Ale trwa to bardzo długo, przetarg na wybór inżyniera kontraktu rozpoczął się dokładnie rok temu.

Wśród powodów opóźnień w programie eksperci wymieniają oczekiwanie na nowego prezesa PGE i nową strategię spółki.

– Rozumiemy powody, dla których występują opóźnienia. Naszym zdaniem mogą się wiązać ze zmianami na wielu stanowiskach w PGE. Oczywiście wolelibyśmy, by ogłoszenie było szybciej, czekamy – mówi Adam Rozwadowski, dyrektor Areva Poland (dostawcy reaktorów).

30 tysięcy listów i uwag

do polskiego programu rozwoju energetyki jądrowej napłynęło z Niemiec

PGE w tym miesiącu planuje wybrać nowego prezesa całej grupy oraz dla spółki zależnej PGE Energia Jądrowa. Analitycy się zastanawiają, jaki będzie udział w podejmowaniu decyzji zarządu grupy i jej spółki zależnej. Poprzedni szef grupy Tomasz Zadroga zasiadał na fotelu prezesa w trzech firmach: PGE, spółki zależnej PGE Energia Jądrowa i spółki wnuczki PGE EJ1 odpowiedzialnej za budowę pierwszej elektrowni.

– Wielopoziomowa struktura odpowiedzialności za projekt jądrowy jest niepotrzebna, nie jest dobra dla bezpieczeństwa i jakości najpoważniejszej w historii Polski inwestycji – ocenia prof. Krzysztof Żmijewski.

Jego zdaniem uczestnicy projektu, czyli np. firmy dostarczające technologię, muszą mieć gwarancje, że niezależnie od zmian politycznych projekt będzie kontynuowany w określonym kształcie.

PGE dopuszcza tylko niewielkie zmiany w harmonogramie projektu jądrowego. – Nie wpłyną one na datę zarówno rozpoczęcia budowy, jaki i uruchomienia samej elektrowni jądrowej – podkreśla Marta Lau.

Ministerstwo Gospodarki zaznacza, że ewentualna rewizja harmonogramu nastąpi po otrzymaniu pierwszych ofert od dostawców reaktorów.

Konsekwencje opóźnienia inwestycji mogą być poważne dla gospodarki. Według polityki energetycznej państwa do 2030 roku atom ma zapewnić 15,7 proc. elektryczności w Polsce. Do 2020 roku powinna powstać pierwsza elektrownia o mocy 3 tys. MW (tyle co trzy duże bloki węglowe) w perspektywie 2030 roku – druga elektrownia o podobnych parametrach.

– Projekt atomowy miał zapewnić powstanie w naszym kraju istotnych mocy wytwórczych bez emisji CO2. Jednym ze skutków unijnej polityki klimatycznej jest panująca już od kilku lat w Polsce niepewność co do tego, czy opłaca się inwestować teraz w bloki węglowe czy gazowe – przypomina Rafał Hajduk, partner kancelarii prawnej Norton Rose.

Jego zdaniem, jeżeli nie zwiększy się istotnie w najbliższym czasie liczba nowych inwestycji w energetyce konwencjonalnej, to bez projektu atomowego wzrasta ryzyko  wystąpienia braków prądu w przyszłości. W skrajnych przypadkach może prowadzić do black-outów, czyli wyłączeń elektryczności.

Konieczny będzie import energii z innych krajów, np. z Rosji albo Litwy, które blisko naszych granic budują nowe elektrownie atomowe.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, m.kozmana@rp.pl

Państwa regionu stawiają na atom

Nasi sąsiedzi realizują obecnie wiele projektów budowy elektrowni atomowych. Finlandia planuje wybudowanie do 2020 roku na północy w mieście Pyhäjoki elektrowni jądrowej o mocy 1600 – 1700 MW. Inwestor wybrał już w 2008 roku potencjalnych dostawców technologii: Arevę i Toshibę. Spółki w styczniu tego roku złożyły oferty zawierające szczegóły techniczne, a kilka dni temu – oferty handlowe. Pod koniec tego roku inwestor rozpoczyna przygotowania techniczne miejsca, zaczynając od budowy drogi dojazdowej. Litwa planuje mieć nową elektrownię w 2020 roku. Pod koniec grudnia podpisała z japońskim koncernem Hitachi porozumienie w sprawie podstawowych warunków umowy koncesyjnej, w połowie roku mają być już podpisane dokumenty końcowe dotyczące budowy elektrowni o mocy 1300 MW obok Ignaliny. Czeski CEZ zaprosił trzy firmy do złożenia ofert na dostawę dwóch reaktorów dla rozbudowy Temelina. Czeka na oferty do lipca, dostawcę wybierze w przyszłym roku. CEZ oceniał czas prowadzenia inwestycji na 15 lat. W latach 2016-17 mają zostać oddane do użytku nowe elektrownie w Kaliningradzie i na Białorusi, a także w Rumunii i Bułgarii ale w przypadku tych dwóch ostatnich państw pojawiają się problemy z finansowaniem przedsięwzięcia.

Opinia:

Piotr Otawski, z-ca generalnego dyr. ochrony środowiska

Obowiązkiem Ministerstwa Gospodarki jest przeanalizowanie i odniesienie się do uwag zgłoszonych w trakcie międzynarodowych konsultacji. Dokument powinien zawierać ich podsumowanie i informacje, które uwagi zostały uwzględnione, a które nie. Nie oznacza to, że ma to samo w sobie doprowadzić do zarzucenia programu. Konwencja z Espoo dotycząca ocen oddziaływania na środowisko nie daje możliwości zaskarżania tego typu dokumentów.

W piątek skończyły się międzynarodowe konsultacje polskiego programu rozwoju energetyki jądrowej. Z samych Niemiec napłynęło około 30 tys. listów, uwagi zgłaszały też inne państwa sąsiadujące z Polską.  Austria poprosiła dodatkowo o rozmowy dwustronne. Do zgłoszonych uwag trzeba się będzie odnieść, a jeśli będą zasadne, wprowadzić zmiany do polskiego programu.

Ministerstwo Gospodarki odpowiedzialne za program, zapewnia, że konsekwentnie trzyma się harmonogramu. Choć konsultacje przedłużono  o trzy miesiące, to nie będzie to mieć wpływu na samą inwestycję, za którą odpowiada Polska Grupa Energetyczna. PGE opóźnia się natomiast z rozpisaniem przetargu na wybór technologii jądrowej. Według harmonogramu inwestycji miał on być ogłoszony w drugiej połowie ubiegłego roku. Technologia, czyli typ reaktorów, odpowiada za mniej więcej połowę wartości inwestycji wycenianej nawet na 50 mld zł.

Pozostało 84% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie