Aukcje zbiją ceny za zieloną energię

Od 2015 roku koszty wsparcia producentów energii odnawialnej spadną o połowę.

Publikacja: 17.09.2013 23:29

Aukcje zbiją ceny za zieloną energię

Foto: Bloomberg

Ministerstwo Gospodarki przedstawiło wczoraj trzeci wariant reformy systemu wsparcia odnawialnych źródeł energii (OZE). Jeśli wejdzie on w życie, koszty dotowania zielonej energii spadną do 4,6 mld zł w 2020 roku. Gdyby obecny system został utrzymany, koszty te sięgnęłyby 8,9 mld zł.

– Naszym celem jest ograniczenie poziomu wsparcia do kosztów faktycznie poniesionych przez inwestorów – zapowiedział dyrektor departamentu energii odnawialnej w Ministerstwie Gospodarki Janusz Pilitowski. – Ze wstępnych przymiarek wynika, że wsparcie wyniesie 116 zł za MWh zielonej energii. Obawiam się, że to może być za mało – oblicza prof. Krzysztof  Żmijewski z Politechniki Warszawskiej.

Obecnie wsparcie w postaci świadectw pochodzenia energii wynosi powyżej 200 zł za MWh.

Czas na aukcje

Zielona energia ma być tańsza głównie dzięki aukcjom, które zaczną się od 2015 r.

Wygrywać mają najtańsze oferty. Dla każdego typu technologii w określonym dziale mocy zostanie wyznaczona cena referencyjna, której nie będzie można przekroczyć na aukcjach. Zwycięski inwestor nabywa prawo sprzedawania energii po stałej cenie przez 15 lat. Produkcję tej energii musi rozpocząć nie później niż 4 lata od momentu wygrania aukcji.

Ministerstwo zastrzega sobie prowadzenie preselekcji ofert. – Szczegóły tej prekwalifikacji to jedna z najważniejszych rzeczy dla powodzenia systemu – wskazuje prof. Krzysztof Żmijewski.

Jego zdaniem równie ważne są zabezpieczenia inwestorów, którzy wygrają aukcje. Z doświadczeń innych krajów wynika, że nie zawsze budują oni potem nowe moce w energetyce.

System aukcyjny jest stosowany m.in. we Francji, Holandii czy we Włoszech. – Fundamentalnymi zaletami otwartych aukcji jest ich transparentność. Wszyscy widzą oferty i w trakcie trwania aukcji można zmienić pozycję, a nawet się wycofać. Ponadto wynik jest bardzo szybko znany – dodaje prof. Żmijewski.

Aukcje dla producentów odnawialnej energii mają być prowadzone co najmniej raz na rok. Nie wskazano instytucji odpowiedzialnej za ich organizację, ale zdaniem ekspertów może to być Towarowa Giełda Energii albo Urząd Regulacji Energetyki.

Koncepcja reformy przewiduje powołanie państwowej spółki – Sprzedawcy Energii Odnawialnej (SEO). Jej zadaniem będzie zakup po cenie z aukcji energii elektrycznej z odnawialnych źródeł i potem sprzedaż tej energii na TGE.  Różnica w cenie zostanie pokryta z opłat OZE, uwzględnianych w taryfach za energię elektryczną.

Certyfikaty nie znikną

Ministerstwo planuje zachować prawa obecnych inwestorów. Mogą oni do końca 2021 roku  rozliczać się z produkcji zielonej energii na podstawie świadectw pochodzenia tzw. zielonych certyfikatów. Świadectwa będą ważne przez 24 miesiące od daty ich wydania. Ponadto reforma wprowadzi obowiązek sprzedaży certyfikatów na TGE, początkowo 30 proc. ich liczby, a od 2016 roku – 50 proc.

Obecni inwestorzy mogą też skorzystać z nowych rozwiązań, o ile wygrają aukcję. Zasadą jest, by łączne wsparcie nie przekraczało okresu 15 lat.

Ministerstwo planuje dwa wyjątki od tej reguły. Po pierwsze, wszystkie hydroelektrownie o mocy ponad 1 MW stracą jakiekolwiek subwencje z dniem wejścia w życie ustawy.

Drugim wyjątkiem są tzw. instalacje spalania wielopaliwowego. Chodzi o elektrownie spalające razem z węglem biomasę. Będą one dostawały 0,5 świadectwa pochodzenia za 1 MWh energii. Ma to być stała ilość obliczona na podstawie średniej produkcji z lat 2011–2012. Ponadto elektrownie na biomasę o mocy powyżej 50 MW i jednostki spalania wielopaliwowego nie będą mogły brać udziału w aukcjach.

Współspalanie biomasy w dużych elektrowniach dostarcza połowę zielonej energii wyprodukowanej w Polsce. Zmiana prawa może sprawić, że inwestorom nie będzie opłacało się rozpoczynanie nowych inwestycji tego typu.

Za brak produkcji zielonej energii firmy wnoszą tzw. opłatę zastępczą. Jej wysokość zostanie zamrożona na poziomie z 2013 roku – 297,4 zł za MWh. Jeśli cena świadectwa pochodzenia spadnie przez miesiąc poniżej 75 proc. opłaty zastępczej, wtedy firmy nie będą mogły skorzystać z opłaty. Eksperci pozytywnie oceniają tę propozycję, ponieważ kreuje ona popyt na certyfikaty.

Zmiana przepisów ma nastąpić szybko. Janusz Pilitowski przyznał, że nie ma projektu ustawy o OZE, ale założenia do napisania ustawy mają już jutro trafić do Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów. Wiceminister gospodarki Jerzy Pietrewicz zapowiedział, że do końca roku projekt prawa o OZE zostanie skierowany z rządu do Sejmu. Przepisy wymagają ponadto notyfikacji Komisji Europejskiej, co może zająć wiele miesięcy.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie