Ropa miała być znacznie tańsza

Średnia tegoroczna cena surowca jest o ponad 8 dol. wyższa od prognozowanej ?na początku roku i wynosi 108,24 dol. za baryłkę Brenta. Za paliwa płacimy jednak mniej niż rok temu.

Publikacja: 10.06.2014 08:16

Ropa miała być znacznie tańsza

Foto: Bloomberg

W najbliższy czwartek kartel producentów ropy OPEC zdecyduje, czy pozostawi limity wydobycia na tym samym poziomie co obecnie, czyli 30,7 mln baryłek dziennie. Jeśli tak się stanie, Saudyjczycy będą musieli znacząco zwiększyć produkcję, przynajmniej do 11 mln baryłek, aby wyrównać braki spowodowane kłopotami Iraku, Iranu i Libii.

– Nacisk ze strony pozostałych członków kartelu jest potężny, bo zależy im, aby ceny nie szły w górę, więc rynek musi być zaspokojony – mówi Jamie Webster, analityk IHS.

Jednocześnie zwraca uwagę, że dzisiaj są tylko dwa kraje, które są w stanie zwiększyć wydobycie: Ameryka, dzięki ropie z łupków, i Arabia Saudyjska. Niestety Amerykanie nadal mają kłopoty z eksportem ropy, więc fakt, że zapasy w USA są dzisiaj rekordowe, pozostaje bez wpływu na ceny światowe. Bo na świecie rezerwy są wyjątkowo niskie i wynoszą jedynie 2,62 mld baryłek, czyli tyle, ile w 2008 roku, kiedy ropa kosztowała 147,5 dol.

Na początku roku banki Citigroup, Deutsche Bank, Morgan Stanley i Barclays stworzyły prognozę na ten rok. Gatunek Brent miał być średnio po 100 dol. za baryłkę. Teraz prognoza została podniesiona do 107,75 dol. Ale na razie na rynku jest jednak jeszcze drożej. Średnia za pięć miesięcy wynosi 108,24 dol. To oznacza, że ropa musi stanieć.

Ale nawet teraz ceny na polskich stacjach nie szokują. – Jeśli chodzi o cenę średnią, w tym tygodniu spodziewamy się poziomu 5,33–5,41 złotych za litr Pb95 i 5,21–5,30 za litr dla oleju napędowego oraz 2,41–2,49 złotych za litr autogazu – mówi Jakub Bogucki, analityk e-petrolu.

– Zwykle na początku lata mieliśmy do czynienia z bardziej widocznymi podwyżkami. W tym roku prawdopodobnie nieco mogą się one odwlec – wskazuje Jakub Bogucki.

Podkreśla jednocześnie, że w ostatnich dniach mieliśmy do czynienia z pozytywnymi danymi m.in. z Chin – odnośnie do bilansu handlu zagranicznego – a także z USA, gdzie dane z rynku pracy także wypadły dodatnio. Stąd, jego zdaniem, możliwość wzrostu cen ropy i produktów na rynku międzynarodowym może odbić się na cenach i u nas, ale nie wcześniej niż w drugiej połowie czerwca.

Dodatkowym czynnikiem niepokoju pozostaje spór rosyjsko-ukraiński, który także nie pozwoli ropie istotnie potanieć.

– Jeśli zaś chodzi o sytuację w Libii, nie należy przywiązywać do niej przesadnie dużej wagi, bo przy stosunkowo nikłym poziomie wydobycia nie będzie ona w stanie wpływać na rynek zbyt silnie, dopóki jej produkcja surowcowa nie wróci do poziomu sprzed kilkunastu miesięcy – podsumowuje Jakub Bogucki.

W najbliższy czwartek kartel producentów ropy OPEC zdecyduje, czy pozostawi limity wydobycia na tym samym poziomie co obecnie, czyli 30,7 mln baryłek dziennie. Jeśli tak się stanie, Saudyjczycy będą musieli znacząco zwiększyć produkcję, przynajmniej do 11 mln baryłek, aby wyrównać braki spowodowane kłopotami Iraku, Iranu i Libii.

– Nacisk ze strony pozostałych członków kartelu jest potężny, bo zależy im, aby ceny nie szły w górę, więc rynek musi być zaspokojony – mówi Jamie Webster, analityk IHS.

Pozostało 80% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?