Czy skarga ekologów na współspalanie zagrozi energetykom?

Ekolodzy zaskarżyli w Brukseli rządowe wsparcie dla spalania w jednym kotle węgla z biomasą.

Publikacja: 17.07.2014 08:48

Czy skarga ekologów na współspalanie zagrozi energetykom?

Foto: Bloomberg

Zdaniem autorów wniosku, czyli Greenpeace Polska, Polskiego Klubu Ekologicznego, WWF i Client Earth, pomoc publiczna dla tej technologii jest nadmierna. Argumentem ma być też fakt, że polski system wspierania energii odnawialnej nigdy nie został notyfikowany w Brukseli, a powinien jako pomoc angażująca środki publiczne.

Jeśli KE uzna skargę za zasadną, najwięcej stracą  największe firmy. Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej,  podkreśla, że 70–80 procent rynku współspalania należy dziś do czwórki największych polskich grup energetycznych.

– Przez lata firmy otrzymały już 7,5 mld zł za współspalanie w postaci zielonych certyfikatów, m.in. dlatego generowały duże zyski, którymi dzieliły się ze skarbem, wypłacając dywidendę. Był to rodzaj parapodatku – argumentuje Tobiasz Adamczewski, ekspert WWF Polska.

Jeśli Komisja Europejska  przychyli się do argumentacji ekologów, nasz rząd otrzyma decyzję o zwrocie środków pobranych przez koncerny energetyczne niezgodnie z prawem. – Roszczenia będą skierowane do poszczególnych spółek, które w tym czasie korzystały z niedozwolonej pomocy, a to wpłynie zarówno na rynek, jak i myślenie rządu o ryzyku związanym z wypełnieniem przez Polskę celów dotyczących OZE w 2020 r. – dodaje prezes IEO.

Zamieszanie wokół współspalania nie jest nowością. KE od początku roku prowadzi postępowanie wyjaśniające, którego celem jest ustalenie, czy nie doszło tu do nadmiernej pomocy publicznej. Jest to istotne w kontekście nowego projektu ustawy o OZE, który co prawda ogranicza wsparcie dla współspalania, ale go nie zabiera. – Obecna skarga organizacji ekologicznych będzie kolejnym dowodem w tej sprawie, która jest bardzo rozwojowa, choć często bagatelizowana i pomijana – mówi Wiśniewski.

Spółki nie chciały rozmawiać o negatywnych dla nich skutkach potencjalnej decyzji KE, tłumacząc m.in., że nie są stroną postępowania. Przedstawiciel branży stwierdził jednak, że firmy nie widzą w sytuacji realnego zagrożenia. W tym przekonaniu utwierdza je fakt, że polski rząd konsekwentnie twierdzi, iż system certyfikatów nie stanowi pomocy publicznej. Resort gospodarki tłumaczy, że środki,  jakie trafiają do wytwórców, pochodzą od podmiotów kupujących certyfikaty. Dlatego żadna z firm nie zawiązywała na razie rezerw w związku z postępowaniem Brukseli.

Zdaniem autorów wniosku, czyli Greenpeace Polska, Polskiego Klubu Ekologicznego, WWF i Client Earth, pomoc publiczna dla tej technologii jest nadmierna. Argumentem ma być też fakt, że polski system wspierania energii odnawialnej nigdy nie został notyfikowany w Brukseli, a powinien jako pomoc angażująca środki publiczne.

Jeśli KE uzna skargę za zasadną, najwięcej stracą  największe firmy. Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej,  podkreśla, że 70–80 procent rynku współspalania należy dziś do czwórki największych polskich grup energetycznych.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie