Niższe ceny prądu? Nieprędko

Taryfy dynamiczne mogłyby obniżyć rachunki, ale spółki energetyczne nie są jeszcze gotowe na rewolucję, którą rząd wpisał do nowelizacji prawa energetycznego.

Publikacja: 25.04.2023 03:00

Niższe ceny prądu? Nieprędko

Foto: Bloomberg

Rada Ministrów przyjęła w ubiegłym tygodniu projekt noweli prawa energetycznego. Szkoda, że tak późno: gdyby te rozwiązania zostały przyjęte wcześniej, być może udałoby się uniknąć wyłączeń znaczącej mocy energii z OZE, do których doszło 23 kwietnia.

Nowe rozwiązania przewidują m.in., że odbiorcy energii elektrycznej w gospodarstwach domowych i mikroprzedsiębiorcy o rocznym zużyciu poniżej 100 tys. kWh uzyskają dostęp do narzędzia porównywania ofert sprzedaży energii elektrycznej. Będą mogli zawierać umowy z tzw. cenami dynamicznymi, mające pozwolić konsumentom na dostosowanie zużycia energii do aktualnej ceny na rynku, która powinna być aktualizowana co 15 minut. Ma to zachęcić do pobierania prądu w godzinach, gdy np. zapotrzebowanie jest mniejsze, a produkcja energii duża – tak jak miało to miejsce w ostatnią niedzielę.

Czytaj więcej

Mariusz Janik: Świadoma konsumpcja prądu

– Możliwość korzystania z cen dynamicznych pozwoli odbiorcom końcowym, w tym również przedsiębiorcom, na dostosowanie swojego korzystania z energii do cen, tym samym korzystanie z niej w momentach, w których jest ona najtańsza – wyjaśnia Łukasz Batory, adwokat i szef działu energetyki w Kancelarii Modrzejewski i Wspólnicy.

Michał Sznycer, radca prawny i partner w Kancelarii MGS LAW, przypomina, że projekt ustawy leżał w „rządowej zamrażarce” niemal dwa lata. Projekt dostosowuje polskie prawo do przepisów Unii Europejskiej i tu być może zachodzi pewna korelacja czasowa, ponieważ termin na implementację tych przepisów minął już ponad dwa lata temu (31 grudnia 2020 r. – przyp. red.).

Dynamiczne taryfy to system cenowy odzwierciedlający wahania cen na rynkach energii elektrycznej, w szczególności na rynkach dnia następnego i dnia bieżącego, także w rozliczeniach z odbiorcami w gospodarstwach domowych. – Przynajmniej w teorii może on wyposażyć odbiorcę w możliwości aktywnego uczestnictwa w rynku i korzystania z niego głównie w godzinach, w których wydaje się to potencjalnie korzystne. Przykładowo – po południu i wieczorem, kiedy większość ludzi wraca do swoich domów, zapotrzebowanie na energię elektryczną może wzrastać – teoretycznie, gdy zużycie energii w systemie jest niskie, ceny będą niższe, a w godzinach szczytu - wyższe. Abstrahując od kwestii związanej z dostępnością energii na rynku, odbiorcy „w szczycie” gotują, sprzątają, grają na komputerach albo włączają telewizory i oglądają ulubiony serial na platformie streamingowej - teraz będą mogli te trendy dostosować do dynamicznie zmieniającej się ceny energii elektrycznej – tłumaczy Sznycer.

W ostatnich latach obserwujemy jednak zmianę dobowych ścieżek cenowych i przy istotnie przyrastających ilościach mocy zainstalowanej w fotowoltaice, najniższe ceny widzimy właśnie w części godzin szczytowych, a najwyższe w godzinach późnowieczornych i już tu może kryć się cenowa pułapka. – Pojawia się pytanie czy przysłowiowy Malinowski będzie umiejętnie korzystać z tych rozwiązań, które projekt wprowadza, całe ryzyko bowiem może być przesunięte na odbiorcę - wyjaśnia. Z tej przyczyny sprzedawca energii elektrycznej stosujący umowy z ceną dynamiczną zostanie ustawowo zobowiązany do informowania odbiorców, w sposób przejrzysty i zrozumiały, o kosztach i korzyściach, a także o ryzykach związanych z umowami z cenami dynamicznymi energii elektrycznej oraz o konieczności zainstalowania licznika zdalnego odczytu w celu skorzystania z możliwości zawarcia takiej umowy – mówi. Z kolei na regulatora (Prezesa URE) został nałożony obowiązek monitorowania sytuacji na rynku energii elektrycznej związanej z cenami dynamicznymi. Wprowadzono także zmiany dostosowujące w przepisach (np. art. 45a ustawy – Prawo energetyczne) związane z nową sytuacją na rynku energii elektrycznej.

Zmiany konieczne

Ten „dynamiczny” mechanizm jest odpowiedzią na dzisiejsze realia: drożejącą energię i konieczność zmiany nawyków konsumenckich.

– Musimy przyzwyczaić się do świadomej konsumpcji, by w konsekwencji mniej płacić za prąd. Moja wątpliwość dotyczy jednak momentu, w jakim dochodzi do zmian. Wprowadzenie umów z ceną dynamiczną wydaje się optymalne w czasie, kiedy funkcjonuje mechanizm gry rynkowej. W Polsce decyzją rządzących rynek energii elektrycznej został praktycznie zamrożony. Ceny są więc na stałym, niższym niż w roku poprzednim poziomie. To jednak utrudnia prognozowanie konsekwencji wynikających z umów z ceną dynamiczną – podkreśla Jan Sakławski, radca prawny i partner w kancelarii Brysiewicz i Wspólnicy.

Ustawodawca nałożył także szereg nowych obowiązków na sprzedawców energii. – Będą musieli informować o ryzykach i korzyściach wynikających z umowy z ceną dynamiczną, a także konieczności zamontowania licznika zdalnego odczytu. Przepisy dotyczące ceny dynamicznej w większości wejdą w życie rok po ogłoszeniu nowelizacji, będzie więc nieco czasu na przygotowanie się do ich stosowania – mówi Sakławski.

Czytaj więcej

Cena prądu w Europie spadła poniżej zera. Dopłacają za konsumpcję

Zdaniem Łukasza Batorego, adwokata, szefa działu energetyki w Kancelarii Modrzejewski i Wspólnicy zmiany w prawie energetycznym, będą rewolucją dla odbiorców końcowych, ale to przede wszystkim efekt implementacji unijnej dyrektywy rynkowej 2019/944. - Wchodzimy w czas drogiej energii elektrycznej wynikającej m.in. ze zmian klimatu oraz zmiany nośników jej pozyskiwania co wynika z przyjętych celów w zakresie odchodzenia od paliw kopalnych jako podstawowych nośników. Zaproponowane rozwiązania wychodzą temu na przeciw i są korzystne dla odbiorców energii, pod warunkiem jednak, że będą oni skorzy do aktywnego udziału, a warto ponieważ może nam to dać finalnie niższe rachunki za energię - mówi. Wskazuje on jednak na szereg koniecznych rozwiązań po stronie sprzedawców energii elektrycznej, operatorów systemu dystrybucyjnego i regulatora rynku energii.

Liczniki barierą

Jak wskazuje Batory, bez szybszego niż dotąd tempa wymiany liczników energetycznych zdalnego odczytu ta rewolucja – pomimo szybkiego wejścia w życie przepisów – będzie miała niewielką skalę oddziaływania (głównie w przypadku domów jednorocznych czy nowych bloków mieszkalnych). - Wciąż znacząca część klientów spośród kilkunastu milionów gospodarstw domowych dysponuje starymi licznikami. Bez przyspieszenia wymiany liczników przepisy, które przyjął rząd nie odniosą sukcesu na szeroką skalę - wskazuje. Możliwość bieżącego reagowania na poziom cen rynkowych i korzystania z niej w chwili, gdy jest tania, a są to momenty, gdy jest jej nadmiarowo w systemie, pozwoli uniknąć takich sytuacji które miały miejsce ostatnio gdy operator systemu przesyłowego zmuszony był wyłączyć część wytwórców OZE w celu fizycznego zbilansowania systemu – mówi Batory.

Warto przypomnieć, że największa w kraju spółka dystrybucyjna – Tauron Dystrybucja – obsługująca 5,6 mln klientów, zdołała dotychczas wymienić milion liczników. Enea zainstalowała dotąd blisko 200 tys. takich liczników. Do końca 2023 r. mają one stanowić co najmniej 15 proc. wszystkich (obecnie to mniej niż 10 proc.). Z kolei w PGE Dystrybucja na koniec 2022 r. zainstalowanych było ponad 600 tys. liczników ze zdalną komunikacją (LZO), co odpowiada blisko 11 proc. wszystkich odbiorców spółki. Począwszy od 2023 r., spółka planuje montaż średnio 750 tys. liczników rocznie, aż do osiągnięcia 100 proc. w 2030 r.

Najbardziej zaawansowana jest Energa. W liczniki zdalnego odczytu wyposażonych jest ponad 2,2 mln odbiorców energii elektrycznej przyłączonych do sieci Energa Operator (wszystkich odbiorców tej sieci jest ponad 3,2 mln). Jak mówiła w kuluarach Europejskiego Kongresu Gospodarczego Anna Łukaszewska-Trzeciakowska, wiceminister klimatu i środowiska, wprowadzenie taryf dynamicznych od 2024 r. wydaje się być trudne, ale rząd chce to zrobić mniej więcej między 2024 a 2026 r.

Ustawowym warunkiem wdrożenia tego rozwiązania będzie uruchomienie Centralnego Systemu Informacji Rynku Energii, a także posiadanie przez odbiorcę licznika zdalnego odczytu. Ten pierwszy powinien być uruchomiony do 2 lipca 2024 r., a Operatorzy Systemów Dystrybucyjnych, czyli zarządzający sieciami, będą musieli wyposażyć 80 proc. swoich odbiorców w liczniki zdalnego odbioru do 31 grudnia 2026 r. Od tej daty nowy projekt zakłada także wprowadzenie możliwości technicznej zmiany sprzedawcy energii elektrycznej w 24 godziny.

Ustawodawca, w ślad za unijnym, chce nałożyć obowiązek oferowania sprzedaży energii elektrycznej na podstawie umowy z ceną dynamiczną energii elektrycznej na sprzedawców, którzy obsługują co najmniej 200.000 odbiorców końcowych. Będą oni także mieli obowiązek publikować na swojej stronie internetowej oferty na umowę z ceną dynamiczną energii elektrycznej. - Oznacza to w praktyce ograniczenie w zakresie obowiązku wprowadzenia takich taryf dla największych sprzedawców energii elektrycznej w Polsce, co oczywiście nie wyklucza wprowadzenia takich ofert przez mniejszych sprzedawców, w oparciu o swobodną decyzję biznesową i analizę sytuacji rynkowej, w tym przede wszystkim popyt na tego rodzaju produkty – kończy Sznycer.

Elektroenergetyka
Zalew zielonej energii nie stał się majówkowym bólem głowy
Materiał Promocyjny
Naszpikowane technologiami Volkswageny na wyciągnięcie ręki w niezwykłym finansowaniu
Elektroenergetyka
W maju ruszy przetarg na odbiór przesyłanej energii z Ukrainy nową linią
Elektroenergetyka
Niemcy wyłączyli elektrownie jądrowe. Będą zmuszeni importować prąd z Polski?
Elektroenergetyka
Wysokie dopłaty za prąd? Można ich uniknąć
Materiał Promocyjny
ESG - Raportowanie w praktyce – IV edycja
Elektroenergetyka
Jest szansa na tańszy prąd dzięki nowym taryfom
Elektroenergetyka
Orlen i Synthos nadal chcą prądu z Ukrainy, mimo małego atomu