Strategia zależna od rynku mocy, ten zależny od Brukseli

Nowy rok będzie stał pod znakiem rewizji w planie modernizacji energetyki. Wątpliwości budzi wydłużenie systemu wsparcia dla bloków węglowych.

Publikacja: 02.01.2023 03:00

Elektrownia węglowa

Elektrownia węglowa

Foto: Adobe Stock

„Polityka energetyczna Polski do 2040 r.” mimo że obowiązuje zaledwie od niecałych dwóch lat, już jest w wielu aspektach nieaktualna. Na początku tego roku resort klimatu i środowiska ma przedstawić projekt aktualizacji dokumentu z 2021 r., a następnie będzie on poddany głosowaniu w Radzie Ministrów. Z docierających do nas informacji wynika, że już za siedem lat udział OZE w produkcji energii elektrycznej w Polsce może wynieść 50 proc. Tak wynika ze wstępnych analiz rynkowych. Rząd zakłada, że wykorzystanie krajowych złóż węgla kamiennego może ulegać okresowemu zwiększaniu w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego państwa. – Dla zapewnienia ciągłości dostaw podjęte zostaną działania mające na celu utrzymanie gotowości do pracy jednostek węglowych zgodnie z ich technicznym czasem życia, który jest dłuższy, niż wynika to z przesłanek ekonomicznych, wrażliwych na ceny uprawnień do emisji CO2 – podkreśla rząd w założeniach aktualizacji.

Mechanizm wydłużony

W tym celu zweryfikowana zostanie możliwość modernizacji istniejących jednostek wytwórczych. Elementem nowego dokumentu będzie plan wykorzystania istniejących jednostek wytwórczych z uwzględnieniem możliwości zwiększenia okresu funkcjonowania bloków węglowych. Chodzi o modernizacje 47 bloków węglowych klasy 200 MW. – Będziemy postulować w rozmowach z Komisją Europejską możliwość ewentualnego wydłużenia rynku mocy (system wsparcia – red.) – mówi szefowa resortu Anna Moskwa.

Czytaj więcej

Kolejne bloki energetyczne staną w święta. Prądu ma nie braknąć

Zdaniem MKiŚ dla zachowania bezpieczeństwa energetycznego kraju jeszcze po 2025 r. powinien funkcjonować mechanizm podobny do rynku mocy, poprzez który można by wesprzeć pracę stabilnych źródeł węglowych. W 2023 r. będzie na to czas, gdyż wtedy ruszy reforma rynku energii w UE. Polska będzie więc zabiegać o zmiany w Brukseli.

Prognozy się rozjeżdżają

Nieco odmienne szacunki przedstawiają jednak Polskie Sieci Elektroenergetyczne, operator systemu energetycznego. „Plan rozwoju w zakresie zaspokojenia obecnego i przyszłego zapotrzebowania na energię elektryczną na lata 2023–2032” zakłada, że za dziesięć lat to gaz będzie największym, stałym źródłem produkcji energii elektrycznej w Polsce – a nie węgiel, jakby mogło to wynikać z analiz aktualizacji. To właśnie ten plan miałby posłużyć do przygotowania aktualizacji strategii rządu. Różni się on jednak w wielu punktach.

PSE opracowało plan na podstawie ankiet przeprowadzonych wśród uczestników rynku. Sektor dystrybucji energii wstępnie szacuje, że do 2030 r. będzie musiał wydać niemal 100 mld zł, m.in. na przyłączenie instalacji OZE, które mają już umowy bądź warunki przyłączenia. Chodzi o blisko 50 GW mocy – tyle, ile wynosi obecna moc całego systemu energetycznego. Plany PSE zakładają więc znaczący skok udziału OZE.

Czytaj więcej

Elektrownie zmieniają właściciela. Jest umowa ze związkami zawodowymi

Warto zwrócić uwagę także na inne wyliczenia PSE, które pokazują, jak zdezaktualizowana jest strategia energetyczna do 2040 r. Moc zainstalowaną w źródłach gazowych prognozowano w strategii w 2035 r. na ok. 7,1 GW. Tymczasem plany uczestników rynku sugerują, że już trzy lata wcześniej będzie to ok. 2 GW więcej. W przypadku źródeł opartych na węglu kamiennym strategia zakładała 8,1 GW mocy w elektrowniach opartych na tym źródle w 2035 r. PSE prognozuje zaś, że będzie to maksymalnie ponad 6,8 GW i to trzy lata wcześniej. Największe niedoszacowanie istnieje jednak w fotowoltaice i morskiej energetyce wiatrowej. W ciągu dekady ma powstać 20 GW w fotowoltaice. Strategia zaś mówi o 11,7 GW w 2035 r. PSE szacuje też 10,9 GW w morskich farmach wiatrowych w 2032 r. – a strategia zakłada, że taką moc te instalacje osiągną dopiero w 2040 r.

„Polityka energetyczna Polski do 2040 r.” mimo że obowiązuje zaledwie od niecałych dwóch lat, już jest w wielu aspektach nieaktualna. Na początku tego roku resort klimatu i środowiska ma przedstawić projekt aktualizacji dokumentu z 2021 r., a następnie będzie on poddany głosowaniu w Radzie Ministrów. Z docierających do nas informacji wynika, że już za siedem lat udział OZE w produkcji energii elektrycznej w Polsce może wynieść 50 proc. Tak wynika ze wstępnych analiz rynkowych. Rząd zakłada, że wykorzystanie krajowych złóż węgla kamiennego może ulegać okresowemu zwiększaniu w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego państwa. – Dla zapewnienia ciągłości dostaw podjęte zostaną działania mające na celu utrzymanie gotowości do pracy jednostek węglowych zgodnie z ich technicznym czasem życia, który jest dłuższy, niż wynika to z przesłanek ekonomicznych, wrażliwych na ceny uprawnień do emisji CO2 – podkreśla rząd w założeniach aktualizacji.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Elektroenergetyka
Ukraina zaskoczyła. Wyprodukowała nadmiar prądu i wspomogła Polskę
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Elektroenergetyka
Enea podaje wyniki i przypomina o zawieszeniu NABE
Elektroenergetyka
Kolejny państwowy kontrakt-widmo. Tak się kończy kupowanie biomasy na pustyni
Elektroenergetyka
Straty Ukrainy po największym rosyjskim ataku na obiekty energetyczne
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Elektroenergetyka
Enea po Orlenie. Kolejny kontrakt-widmo, tym razem na biomasę