Pomorscy politycy chcą przenieść atom z Choczewa do Żarnowca. A termin minął

Nowa wojewoda pomorska chce zmiany lokalizacji budowy elektrowni jądrowej. Zamiast Choczewa razem z wicemarszałkiem województwa proponują Żarnowiec. A przecież Ministerstwo Rozwoju i Technologii zakończyło już na początku roku procedurę odwoławczą.

Publikacja: 17.01.2024 18:34

Nowa wojewoda pomorska chce zmiany lokalizacji budowy elektrowni jądrowej

Nowa wojewoda pomorska chce zmiany lokalizacji budowy elektrowni jądrowej

Foto: Adobe Stock

Wojewoda pomorska Beata Rutkiewicz kwestionuje lokalizację atomu Lubiatowo-Kopalino, a wicemarszałek pomorski Leszek Bonna mówi o Żarnowcu. Dokumenty w tej sprawie miały już trafić do premiera, który zapowiedział audyt ws. wyboru lokalizacji. Audyt jednak nawet jeszcze nie ruszył. 

Żarnowiec zamiast Choczewa?

Jak zapowiedziała na konferencji prasowej nowa wojewoda pomorska Beata Rutkiewicz, elektrownia jądrowa na Pomorzu wcale nie będzie budowana w Lubiatowie-Kopalinie w gminie Choczewo. „Ta decyzja środowiskowa dla lokalizacji w Lubiatowie została wydana, ale cały czas rozważamy, czy słusznie. Są też różne głosy na temat wybranej technologii. Najbliższe miesiące będą decydujące” – poinformowała wojewoda pomorska Beata Rutkiewicz.

Wtórował jej wicemarszałek województwa pomorskiego Leszek Bonna, który wskazał, że lokalizacyjna dotyczy najcenniejszego obszaru turystycznego województwa pomorskiego. „Tam jest szeroka piaszczysta plaża i kompleksy leśne. Część tego dziedzictwa będzie wykluczona z użytkowania przez turystów i mieszkańców ze względu na oddziaływanie tej inwestycji” – mówi.

Czytaj więcej

Atomowy wyścig nie ominie rynku pracy

„Elektrownia nie byłaby na terenie środowiskowo chronionym” 

Zgoła odmienne zdanie ma na ten temat wójt gminy Choczewo Wiesław Gębka. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” pod koniec ub.r. wskazywał, że budowa elektrowni jądrowej zaplanowana jest na terenie Słajszewa w gminie Choczewo.

- Ta miejscowość ulokowana jest między dwoma obszarami Natura 2000. Jeden jest w Lubiatowie-Kopalinie, a drugi w Stilo. Sama elektrownia nie byłaby więc ulokowana na żadnym chronionym przyrodniczo terenie. Obszarów chronionych na tym terenie jest bardzo dużo, do tego stopnia, że jedyna droga dla kabli wyprowadzających energię z morskich farm wiatrowych prowadzi przez naszą gminę – mówił nam wójt gminy Choczewo Wiesław Gębka.

Wskazuje on, że jest już decyzja lokalizacyjna, kluczowa decyzja środowiskowa i podpisana przez Polskie Elektrownie Jądrowe umowa na zaprojektowanie elektrowni jądrowej.

Co z sieciami do wyprowadzenia energii? 

Leszek Bonna w swojej wypowiedzi podkreśla, że atom to jest przyszłość i musimy inwestować, ale czy nie warto rozważyć pierwotnej lokalizacji z lat 80. w pobliżu Żarnowca? „Tam jest już linia przesyłowa będąca w stanie odebrać tyle energii. Budowanie nowej linii – nie ukrywajmy — to kolejny czynnik degradujący środowisko naturalne" – powiedział Leszek Bonna. 

Tu warto jednak wskazać, że nie jest to linia nowa i nie jest przystosowana do odbioru energii z elektrowni jądrowej, więc takową i tak należałby wybudować od nowa. Lokalizacja w Choczwie ma zaś już uzyskane warunki przyłączenia do sieci, o czym Polskie Sieci Elektroenergetyczne poinformowały w styczniu 2024 r. Te linie i tak by zresztą powstały, ponieważ w Choczewie będzie także punkt przesyłu energii z morskich farm wiatrowych. 

Czytaj więcej

Amerykanie nie wejdą z kapitałem do polskiego atomu? Rząd znalazł alternatywę

Decyzja ministerstwa kończy dyskusje o zmianie lokalizacji 

Co do ew. zmiany lokalizacji, to na obecnym gruncie prawnym jest to praktycznie niemożliwe, co wynika m.in. decyzji ministra rozwoju i technologii, który 8 stycznia wydał postanowienie stwierdzające niedopuszczalność odwołania decyzji o ustaleniu lokalizacji dla pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej.

„Potwierdza to, że decyzja lokalizacyjna, czyli jedna z najważniejszych zgód administracyjnych koniecznych do rozpoczęcia budowy elektrowni jądrowej, jest już ostateczna" - informowały 8 stycznia Polskie Elektrownie Jądrowe, do czego wspominani wyżej samorządowcy się nie odnoszą.

Audyt, którego nie ma

Na początku stycznia premier Donald Tusk, pytany przez „Rzeczpospolitą” o realizację projektu jądrowego, powiedział na konferencji prasowej, że projekt budowy elektrowni jądrowej w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino ma być przedmiotem audytu rządu. „Na pewno trwać będzie jeszcze przez chwilę gorąca dyskusja, czy lokalizacja jest najszczęśliwsza, ale tu głos muszą mieć fachowcy. Jeśli okaże się, że nie ma innej możliwości i to jest optymalna lokalizacja, okolice Choczewa, to będziemy kontynuować inwestycję. Na razie robimy szybki audyt i sprawdzamy, czy na pewno ta lokalizacja jest optymalna” – zapowiedział wówczas Tusk.

Jednak, jak się dowiadujemy, potrzebne dokumenty dotyczące audytu, które są w spółce Polskie Elektrownie Jądrowe nawet nie trafiły jeszcze do KPRM.

Czytaj więcej

Jest decyzja o warunkach podłączenia elektrowni jądrowej do sieci

Tej sprawy nie przyspieszył także dokument, „Memorandum dotyczące elektrowni jądrowej”, przygotowany przez niektórych samorządowców. - Został on przekazany na ręce premiera i prosimy rząd o przyjrzenie się temu dokumentowi i wnioskom – powiedział Leszek Bonna. - W tym dokumencie dzielimy się wątpliwościami z decydentami. To nie jest tak, że jesteśmy przeciwni budowie elektrowni atomowej, ale trzeba rozważyć na spokojnie inne miejsce, biorąc pod wzgląd ochronę środowiska”– dodał.

PiS alarmuje

Do sprawy odnieśli się już także politycy Prawa i Sprawiedliwości. To za ich rządów zakończono procedurę lokalizacyjną. „To olbrzymie zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski! Taka decyzja [zmiana lokalizacji — red.] to wejście na kurs wieloletnich opóźnień w realizacji budowy elektrowni jądrowej, a w praktyce zablokowanie całego projektu. Warto zadać pytanie, komu na tym zależy? Jakim lobbystom? Z Rosji? Z Niemiec? Takie działanie to szkodzenie polskim interesom i osłabianie bezpieczeństwa energetycznego Polski.” - pisze na portalu „X” Piotr Müller, były rzecznik rządu Mateusza Morawieckiego. - 

„Co to w ogóle znaczy, że Pani wojewoda rozważa zmianę lokalizacji? Czy takie deklaracje nie przekraczają jej uprawnień? Poza tym ostateczna decyzja lokalizacyjna została już wydana.” - przypomina Müller. 

Wojewoda tłumaczy się ze swojej wypowiedzi 

Na koniec dnia, wszelkie informacje, o zmianie lokalizacji zdementowała sama zainteresowana a więc, wojewoda poprzez konto na portalu „X” Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. „W związku z nieprawdziwymi informacjami pojawiającymi się w przestrzeni publicznej dotyczącymi zmiany lokalizacji elektrowni jądrowej, Wojewoda Pomorska — Beata Rutkiewicz informuje, że nieprawdą jest twierdzenie, że zapadła decyzja o zmianie lokalizacji elektrowni jądrowej na Pomorzu” – czytamy. Wskazuje ona, że podczas spotkania 17 stycznia 2024 r. w Chojnicach Wojewoda Pomorska wskazała, że w związku z dużą ilością uwag oraz rozmów, które prowadziła zasadne jest powtórne przyjrzenie się i przeanalizowanie wydanej decyzji środowiskowej dla lokalizacji elektrowni w Lubiatowie.

„Ostateczne decyzje co do lokalizacji elektrowni jądrowej na Pomorzu zostaną podjęte przez Rząd RP w stosownym czasie, po dokonaniu szczegółowych analiz. O podjętych decyzjach będziemy Państwa informować bez zbędnej zwłoki.” – przekazała Rutkiewicz, która jednak ponownie nie odniosła się do zakończenia procedury lokalizacyjnej dla elektrowni.

Wojewoda pomorska Beata Rutkiewicz kwestionuje lokalizację atomu Lubiatowo-Kopalino, a wicemarszałek pomorski Leszek Bonna mówi o Żarnowcu. Dokumenty w tej sprawie miały już trafić do premiera, który zapowiedział audyt ws. wyboru lokalizacji. Audyt jednak nawet jeszcze nie ruszył. 

Żarnowiec zamiast Choczewa?

Pozostało 96% artykułu
Atom
Koreańczycy wygrywają bój o atom w Czechach
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Atom
Rosatom opuścił Niemcy. Już tam nie zarobi
Atom
Atom w Koninie ofiarą poślizgu rządowych dokumentów
Atom
Nadchodzi era atomu w UE. Potrzeba tylko jednego
Atom
Rosatom stracił pieniądze w Turcji. Co dalej z budowaną atomówką?