Węgiel z importu ma potężne wady. Składy boją się go sprzedawać

Rynek stoi przed nowym wyzwaniem. Kaloryczność węgla z importu jest mniejsza od krajowego. Polacy będą potrzebować więcej węgla niż zapowiedzi.

Publikacja: 23.08.2022 22:00

Węgiel z importu ma potężne wady. Składy boją się go sprzedawać

Foto: Adobestock

Ograniczony udział węgla opałowego w mieszance oraz jego niska kaloryczność mogą przełożyć się na deficyt surowca. Importowany węgiel energetyczny może tylko w minimalnym stopniu zastąpić ten rosyjski i krajowy na potrzeby odbiorców indywidualnych.

Polska Grupa Energetyczna przyznaje, że ilość dostępnego węgla opałowego zależy od gatunków sprowadzanego węgla. Nie podaje ona jednak, ile węgla na potrzeby opału można uzyskać na jednej tonie. Sprzedawcy podkreślają, że są to liczby dalece niższe od tych, które podaje rząd. W efekcie surowca, który będzie realnie nadawał się do domowych palenisk, może być mniej, niż oficjalne dane importowe to pokazują.

Ile kilogramów w tonie?

Branża sprzedawców czarnego paliwa szacuje, że z każdej tony węgla energetycznego po przesianiu zostaje tylko kilkanaście procent produktu nadającego się do sprzedaży odbiorcom indywidualnym jako wartościowy opał. Tymczasem Ministerstwo Klimatu i Środowiska twierdziło, że ten udział będzie wynosił 20–40 proc.

– Uśredniając gatunki sprowadzonego do naszego kraju węgla, z jednej tony takiego surowca można uzyskać na opał ok. 15–20 proc. – ucina jednak Łukasz Horbacz, prezes Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla.

Czytaj więcej

Węgla nie ma, sprzedawcy wypadli z biznesu. PGG zmonopolizuje branżę?

Co więcej, to dosyć łagodne stanowisko. Właściciele składów węgla twierdzą, że z każdych kilkunastu ton można odsiać co najwyższej tonę tzw. węgla grubego. Mało tego, węgiel importowany kosztuje ok. 3500 zł za tonę, ale jego kaloryczność jest o co najmniej jedną trzecią mniejsza od węgla rosyjskiego czy krajowego.

– Nie sprzedam klientom tak drogiego węgla, ponieważ klient spali tonę, a ciepła wytworzy jak z 700–800 kg węgla krajowego czy rosyjskiego. Wróci do mnie i będzie chciał zwrotu pieniędzy – mówi nam sprzedawca z Podkarpacia.

Nie jest to odosobniona opinia. – Wartość opałowa surowca jest o ok. jedną trzecią mniejsza niż węgla, który tradycyjnie był dostępny w Polsce – dodaje jeden z dystrybutorów węgla w Małopolsce. Przedstawiciele izby sprzedawców węgla mówią zaś, że jest to poziom ok. jedną czwartą mniejszy w zakresie kaloryczności od tego dotychczas dostępnego na rynku.

PGE tłumaczy

Co na to PGE Paliwa, która – zgodnie z lipcową decyzją premiera – ma odpowiadać za interwencyjny import nawet 5 mln ton surowca? – W węglu energetycznym udziały frakcji w asortymentach średnich i grubych są różne, w zależności od kraju pochodzenia i właściwości fizycznych danego węgla – tłumaczy biuro prasowe spółki, przyznając, że nie jest to parametr stały.

Spółka PGE Paliwa ma w swojej ofercie węgiel pochodzący m.in. z Kolumbii, USA, Australii, RPA oraz Indonezji. Szczegóły kontraktów sprzedażowych, w tym wolumeny, objęte są tajemnicą handlową i nie są publicznie dostępne. – Węgiel importowany przez PGE Paliwa, po przeprocesowaniu, nadaje się dla odbiorców indywidualnych – zapewnia nas biuro prasowe PGE.

Sprzedawcy podkreślają w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że surowiec z Kolumbii, którego kaloryczność, wartość opałowa jest najbliższa wymaganiom polskich odbiorców, jest nie do dostania. – Dilerzy oferują węgiel po 3300–3500 zł za tonę , ale głównie z Indonezji czy Australii. Jeśli jest już węgiel, to z takich kierunków. Jego wartość opałowa jest jednak znacznie niższa niż kolumbijskiego – dodaje jeden ze sprzedawców składu na Opolszczyźnie.

Jeśli w tym roku import węgla wyniesie ok. 13 mln ton, a jego kaloryczność będzie tak niska – to przy zapotrzebowaniu gospodarstw domowych rzędu 9 mln ton, może nam zabraknąć nawet połowy tej wartości.

Węglowe Braki, Trudna portowa rzeczywistość

Przedstawiciele branży podkreślają, że braki węgla są wynikiem niedostatecznych działań zmniejszających skutki embarga na węgiel rosyjski. Zdaniem Łukasza Horbacza, prezesa Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla, będzie brakować w tym roku ok. 4–6 mln ton, z czego do 2,5 mln dla odbiorców indywidualnych. Kluczowe polskie porty notują 40-proc. zwyżki przeładunku w pierwszym półroczu tego roku. Władze portów mają w planach przygotowanie terenu pod zwiększony import. Chodzi o inwestycje związane z utwardzaniem placów składowych, polegające na odwróceniu relacji eksportowej na importową (m.in. modernizacja systemu taśmociągów, budowa wież zasypowych). Trwają także inwestycje związane z dostosowaniem nabrzeży. Przekłada się to na czasowe utrudnienia w wywozie węgla z portu. 

Ograniczony udział węgla opałowego w mieszance oraz jego niska kaloryczność mogą przełożyć się na deficyt surowca. Importowany węgiel energetyczny może tylko w minimalnym stopniu zastąpić ten rosyjski i krajowy na potrzeby odbiorców indywidualnych.

Polska Grupa Energetyczna przyznaje, że ilość dostępnego węgla opałowego zależy od gatunków sprowadzanego węgla. Nie podaje ona jednak, ile węgla na potrzeby opału można uzyskać na jednej tonie. Sprzedawcy podkreślają, że są to liczby dalece niższe od tych, które podaje rząd. W efekcie surowca, który będzie realnie nadawał się do domowych palenisk, może być mniej, niż oficjalne dane importowe to pokazują.

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Węgiel
Ostatni tak dobry rok dla PGG. Wydobycie w dół, pensje w górę
Węgiel
Niemcy nie odejdą wcześniej od węgla. Koniec lat 30 pozostaje w mocy
Węgiel
Górnictwo znów na minusie, a zgody na pomoc nadal nie ma
Węgiel
Leszek Pietraszek, prezes Polskiej Grupy Górniczej: Wbrew niektórym jesteśmy stabilnym przedsiębiorstwem
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Węgiel
Zaostrzone normy jakości dla węgla mogą wejść dwa lata później