Coraz mniej naszego węgla na składach

Adobe Stock

Normy jakości dla czarnego paliwa wyeliminowały z rynku część polskiego surowca, ale importu nie zatrzymały.

Wprowadzone pod koniec 2018 r. nowe przepisy, dotyczące węgla sprzedawanego gospodarstwom domowym i małym kotłowniom, miały być potężnym narzędziem w walce ze smogiem, ale też ograniczyć wwóz do Polski zagranicznego surowca. Ustawa zakazała bowiem importu paliwa niesortowanego, a więc zmieszanych węgli drobnych z grubymi. A taki właśnie surowiec w głównej mierze przyjeżdża do nas z Rosji. Importu nie udało się jednak zatrzymać. Z rynku dla klientów indywidualnych zniknęła za to część węgla z polskich kopalń.

Wycofane z rynku

Z uwagi na nowe regulacje ze sprzedaży detalicznej całkowicie zniknął np. węgiel typu orzech z kopalni Bogdanka. Spółka zdecydowała się na taki ruch, bo niektóre partie surowca nie spełniały wymogów, głównie z uwagi na wysoką zawartość siarki. – Musimy pamiętać, że węgiel dla tej grupy odbiorców to zaledwie 1 proc. naszej rocznej sprzedaży. Ze względu na bardzo małą skalę, nie ma to większego wpływu na nasze wyniki – przekonuje Artur Wasil, prezes Lubelskiego Węgla Bogdanka. Spółka skupia się więc na sprzedaży węgla dla energetyki zawodowej.

Weryfikacji paliwa, które trafia do gospodarstw domowych, musiały też dokonać inne spółki, w tym Tauron Wydobycie i Polska Grupa Górnicza. PGG wycofała z oferty dla tej grupy odbiorców nie spełniające wymagań miały energetyczne. – Spółka podjęła w związku z tym działania w kierunku zakontraktowania dostaw tego węgla do innych segmentów rynku, w których możliwe jest jego wykorzystanie – wyjaśnia Tomasz Głogowski, rzecznik PGG.

Z kolei Tauron Wydobycie do zamknięcia tego wydania gazety nie odpowiedział na nasze pytanie w tej sprawie.

Rekordowy import

Tymczasem zagraniczny węgiel płynie do Polski szerokim strumieniem. Tylko w listopadzie 2018 r., kiedy już obowiązywały normy jakości dla węgla, wwóz czarnego paliwa sięgnął 1,66 mln ton, z czego z Rosji pochodziło 1,2 mln ton. Więcej zanotowano jedynie w lipcu i w październiku, kiedy to miesięczny import przekroczył niebotyczną ilość 2 mln ton. W sumie od stycznia do listopada do kraju sprowadzono już rekordowe 17,9 mln ton węgla. To o 60 proc. więcej niż w ciągu 11 miesięcy 2017 r. W tym samym czasie polskie kopalnie wydobyły w sumie 58,65 mln ton węgla (energetycznego i koksowego).

Jak alarmują krajowi sprzedawcy, importerzy deklarują na granicy, że towar nie będzie sprzedawany bezpośrednio gospodarstwom domowym, tylko pośrednikom. Wtedy normy jakości ich nie obowiązują. Taką interpretację przepisów uznaje zresztą sam resort energii. Wiceminister Grzegorz Tobiszowski w odpowiedzi na zapytanie poselskie wskazał, że importerzy, deklarując „inne” przeznaczenie surowca, mogą go sprzedać pośrednikom, instalacjom powyżej 1 MW albo dokonać jego uszlachetniania na terenie Polski w celu sprzedaży do gospodarstw domowych.

Zapytaliśmy Ministerstwo Energii, czy jak dotąd jakikolwiek skład z węglem zatrzymano na granicy z powodu niespełnienia wymogów dotyczących jakości surowca. Okazało się, że resort takich informacji nie posiada i odesłał nas do Ministerstwa Finansów. Tam jednak także nie mają takich informacji. – Nie prowadzimy statystyk w zakresie odmowy wwozu węgla do Polski – tłumaczy biuro prasowe Krajowej Administracji Skarbowej. Nie wiadomo więc, w jaki sposób resort energii sprawdzi skuteczność nowych regulacji.

Kontrole później

Okazuje się też, że jak dotąd nie ruszyły jeszcze kontrole jakości węgla przez Inspekcję Handlową. Na pobór próbek surowca i badania w 2019 r. inspektorzy dostali 2,5 mln zł z budżetu państwa. Nie udało się jednak jak dotąd stworzyć odpowiednich struktur, w tym wybrać laboratorium do badań, zorganizować pracy wojewódzkich inspektoratów w całej Polsce, zatrudnić dodatkowych pracowników. – Przewidujemy, że kontrole jakości węgla ruszą w I poł. 2019 r., gdy rozstrzygnie się przetarg na badania. W 2018 r. inspektorzy sprawdzali, czy składy węgla wystawiają świadectwa jakości – tłumaczy Agnieszka Majchrzak z biura prasowego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Aktywiści Polskiego Alarmu Smogowego (PAS) wskazują, że bez sprawnego systemu kontroli nowe przepisy nie będą przestrzegane. Obecnie docierają do nich sygnały o przypadkach sprzedaży węgla bez koniecznych certyfikatów. W ich ocenie wielkim niedopatrzeniem było też pominięcie w ustawie innych paliw stałych, w tym pelletu. Według informacji PAS zdarza się, że jako pełnowartościowy pellet sprzedawane jest paliwo z dodatkiem zmielonych tworzyw sztucznych.

Wprowadzenie norm jakości dla węgla spalanego w domach było ważnym krokiem w stronę ochrony powietrza. To emisja zanieczyszczeń z domowych pieców i lokalnych kotłowni, w których spalanie węgla odbywa się często w nieefektywny sposób, jest główną przyczyną powstawania smogu w Polsce. Określone przez resort energii parametry dla surowca okazały się jednak mało restrykcyjne. Do sprzedaży detalicznej dopuszczono np. węgiel mocno zasiarczony czy miały węglowe, które mają zniknąć z rynku dopiero w połowie 2020 r. Nowe regulacje wykluczyły natomiast z obrotu paliwo najgorszej jakości – muły węglowe i flotokoncentraty. Wprowadziły też obowiązek wystawiania świadectw jakości, dzięki czemu klient może sprawdzić, jakie dokładnie parametry ma dana partia surowca.

Opinia dla „rz”

Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego

Normy jakości dla węgla były oczekiwane i dobrze, że zostały wprowadzone. Dopóki jednak będą dopuszczały do sprzedaży bardzo słaby surowiec, w tym mocno zapopielone miały węglowe, które w istocie są odpadami, to nie liczyłbym na znaczący ich wpływ na poprawę jakości powietrza. Ponadto nowe przepisy pozostaną fikcją, dopóki nie doczekamy się kontroli sprzedaży węgla przez inspektorów handlowych, którzy powinni pobierać próbki i badać jakość surowca.

Na kilku frontach

Normy jakości dla węgla spalanego w domach to jeden z kilkunastu elementów rządowego programu walki ze smogiem. Jak dotąd udało się zrealizować tylko kilka z nich. W ramach realizacji programu wprowadzono m.in. wymagania dla kotłów węglowych, mające na celu wyeliminowanie z gospodarstw domowych pieców najgorszej jakości, tzw. kopciuchów. Przepisy są jednak nieszczelne i wymagają zmian. Kolejna regulacja pozwala samorządom na tworzenie stref czystego transportu, by ograniczyć emisje zanieczyszczeń komunikacyjnych. Ważnym elementem w walce o czyste powietrze było też uruchomienie naboru wniosków o dofinansowanie wymiany kotłów i termomodernizacji budynków jednorodzinnych. Na ten cel w ciągu dziesięciu lat ma popłynąć 103 mld zł.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Dwa scenariusze dla cen ropy naftowej

Część analityków przewiduje, że jeszcze w tym roku ropa zacznie tanieć, a ceny zatrzymają ...

Turcja wesprze Europę gazem

Gazowa inwestycja Turcji i Izraela może poważnie zwiększyć konkurencję na europejskim rynku gazu. Turcja ...

Import węgla nakręca porty

Polskie porty z szansami na kolejny rekordowy rok w przeładunkach. Nowe inwestycje mają zwiększyć ...

Lotos bardziej skorzysta na połączeniu z Orlenem

Przegląd najciekawszych newsów z branży energetycznej ::”Parkiet”: PGE chce zmienić barwę z czarnej na ...

PKN Orlen inwestuje w Trzebini

Koncern wybuduje m.in. instalację do produkcji glikolu za ponad 200 mln zł. Poza tym ...

Chińczycy sprzedają Europie LNG z Rosji

Popyt na gaz skroplony w Azji – największym rynku dla tego surowca, spada więc ...