Popyt na ropę wzrośnie mimo transformacji

Transformacja ma odwodzić nas od paliw kopalnych. Proces ten przełoży się na światowe rynki ropy. Jednak – jak wskazuje Międzynarodowa Agencja Energii – nie od razu. Wygląda na to, że popyt na ropę w 2030 r. będzie wciąż o 3,2 mln baryłek dziennie wyższy niż w 2023 r., głównie za sprawą Indii i Chin.

Publikacja: 09.07.2024 11:55

Popyt na ropę wzrośnie mimo transformacji

Foto: Bloomberg

- Silny popyt ze strony szybko rozwijających się gospodarek azjatyckich, a także ze strony sektorów lotniczego i petrochemicznego, będzie napędzał wzrost zużycia ropy naftowej w nadchodzących latach – informuje Agencja w swoim raporcie.

Oczywiście, transformacja będzie zmieniać oblicze rynków. Nie może pozostać niezauważony wpływ rosnącej sprzedaży aut elektrycznych, poprawa efektywności paliwowej w pojazdach konwencjonalnych czy spadek wykorzystania ropy do wytwarzania energii elektrycznej na Bliskim Wschodzie. Ale ostatecznie popyt na ropę na świecie w końcu tej dekady wzrośnie o 3,2 mln baryłek dziennie, do 106 mln baryłek dziennie z ponad 102 mln w 2023 r.

Czytaj więcej

Załamanie eksportu rosyjskiej ropy. Pożera ją wojna Putina

Za ten wzrost odpowiedzialny będzie rosnące zużycie ropy w sektorze transportowym w Indiach, a także większe zużycie paliwa lotniczego oraz rosnący popyt ze strony petrochemii, zwłaszcza w Chinach. Kraje rozwinięte, zgodnie ze swoimi strategiami, będą natomiast dalej ograniczać zużycie ropy. Spadnie ono z blisko 46 mln baryłek dziennie w 2023 roku do mniej niż 43 mln baryłek dziennie w 2030 roku.

Z drugiej strony rosnąć będzie produkcja ropy, w tym również w Stanach Zjednoczonych. W 2030 r. globalne zdolności produkcyjne wyniosą 114 mln baryłek dziennie. To oznacza, że na rynku pojawi się nadwyżka 8 mln baryłek dziennie. Takich niezagospodarowanych wolumenów nie było nigdy, poza szczytowym okresem blokad związanych z pandemią w 2020 r. Jeśli faktycznie tak się stanie, będzie to miało kluczowe znaczenie dla rynków ropy naftowej – dla producentów OPEC a także dla amerykańskiego przemysłu wydobywczego.

Firmy paliwowe uwzględniają te trendy w swoich strategiach. Dotyczy to także Orlenu. Spółka podchodzi jednak spokojnie do tego typu projekcji. Maciej Tomecki z Działu Transformacji Strategicznej Orlen podkreślał niedawno w podkaście radia Nowy Świat i „Rzeczpospolitej”, że Europa nie jest jednolitym organizmem. W niektórych państwach elektryfikacja będzie szybsza, w innych proces będzie przebiegał wolniej. I tak na przykład w Europie Środkowo-Wschodniej odejście od paliw kopalnych w transporcie nie będzie tak gwałtowne. Nie bez znaczenia jest tu też rodzaj pojazdów. Auta osobowe czy lekkie dostawcze będą szybciej odchodzić od tradycyjnego napędu, ale już w przypadku ciężarówek potrzeba będzie więcej czasu.

Czytaj więcej

Pierwsze sankcje UE na flotę cieni Putina. Gdzie Kreml ukrywa stare tankowce

Tomecki informował, że coraz więcej zachodnich podmiotów planuje zamykanie rafinerii. To sprawi, że na rynku będzie „luźniej”. A popyt na paliwa w Polsce szybko nie spadnie. Poza tym Orlen, uwzględniając trendy rynkowe, rozwija petrochemię. Lekkie frakcje przerobu ropy z reguły wykorzystywane do produkcji paliw, będą kierowane w coraz większym stopniu do segmentu petrochemii. A na produkty petrochemiczne popyt będzie dalej rósł. Orlen liczy też, że dzięki swoim rafineriom będzie mógł odpowiedzieć na potrzeby odbudowywanej po wojnie Ukrainy. Rafinerie produkują nie tylko paliwa, ale też asfalty. - Obniżając moce produkcyjne rafinerii zamykalibyśmy przed sobą taką możliwość – mówił przedstawiciel Orlenu.

- Analizujemy sytuację, wyciągamy wnioski z naszych obserwacji. (…) Zakładamy, że do końca tej dekady aktywa rafineryjne pozwolą nam zarabiać, dzięki nim inwestujemy w nową energetykę, petrochemię – mówił.

Zachodnie firmy coraz częściej sprzedają aktywa rafineryjne, by ograniczać emisje. I tak na przykład Shell ogłosił plan zamknięcia swojej niemieckiej rafinerii w Wesseling do 2025 r., by ograniczać emisje. Sprzedaje też swoje aktywa rafineryjne i petrochemiczne w Singapurze. Shell i BP sprzedały również największą rafinerię w Republice Południowej Afryki (Sapref) państwowemu Centralnemu Funduszowi Energetycznemu za symboliczną kwotę stanowiącą równowartość 5 centów amerykańskich. Także ExxonMobil zamierza sprzedać rafinerię w południowej Francji.

Według Międzynarodowej Agencji Energii, globalne moce rafineryjne mogą wzrosnąć o 3,3 mln baryłek dziennie w latach 2023-2030. Byłby to wzrost znacznie poniżej historycznych trendów. Agencja zwraca jednak uwagę, że powinno to wystarczyć do zaspokojenia popytu na produkty rafinacji ropy naftowej w tym okresie. Natomiast pod koniec okresu prognozowania trzeba się liczyć z perspektywą zamykania rafinerii. Spodziewane jest też spowolnienie wzrostu mocy produkcyjnych w Azji po 2027 r.

- Silny popyt ze strony szybko rozwijających się gospodarek azjatyckich, a także ze strony sektorów lotniczego i petrochemicznego, będzie napędzał wzrost zużycia ropy naftowej w nadchodzących latach – informuje Agencja w swoim raporcie.

Oczywiście, transformacja będzie zmieniać oblicze rynków. Nie może pozostać niezauważony wpływ rosnącej sprzedaży aut elektrycznych, poprawa efektywności paliwowej w pojazdach konwencjonalnych czy spadek wykorzystania ropy do wytwarzania energii elektrycznej na Bliskim Wschodzie. Ale ostatecznie popyt na ropę na świecie w końcu tej dekady wzrośnie o 3,2 mln baryłek dziennie, do 106 mln baryłek dziennie z ponad 102 mln w 2023 r.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Surowce i Paliwa
Hubert Kamola, prezes Grupy Azoty Puławy: Azoty chcą rosnąć szybciej niż rynek
Surowce i Paliwa
Te paliwa jeszcze długo będą potrzebne
Surowce i Paliwa
Były zarząd Azotów nie otrzymał absolutorium. Rosły straty i wydatki na PR
Surowce i Paliwa
Nieoczekiwany efekt sankcji: Rosja importuje z Indii… aluminium
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Surowce i Paliwa
Eksplozja w zakładach azotowych w Puławach. Są ranni