W ubiegłym roku średnie dzienne wydobycie realizowane przez spółki wchodzące dziś w skład grupy Orlen wyniosło około 186 tys. boe (baryłki ekwiwalentu ropy naftowej). Koncern po przejęciu Lotosu i PGNiG realizował je w Polsce, Norwegii, Kanadzie, Pakistanie i na Litwie. Czy w tym roku planuje zintensyfikować eksplantację posiadanych złóż? „Zakładamy, że wolumen wydobycia krajowego utrzyma się na zbliżonym poziomie, jak w ubiegłym roku. Na norweskim szelfie kontynentalnym należy spodziewać się większej intensywności remontów infrastruktury wydobywczej, co jest spowodowane przesunięciem na ten rok remontów planowanych w ubiegłym roku” – podaje dział relacji z mediami Orlenu.
Czytaj więcej
Sezon dywidend na warszawskiej giełdzie zdążył już się na dobre rozkręcić. Do tej pory już kilkadziesiąt spółek wyszło z konkretnymi propozycjami d...
Dodaje, że zostały one odroczone ze względu na trudną sytuację na europejskim rynku gazu. Niezależnie od tego remonty prowadzą do przestojów produkcyjnych, powodując ograniczenia w wydobyciu. Trzeba też pamiętać o naturalnym procesie wyczerpywania się złóż. W tej sytuacji w Norwegii można oczekiwać chwilowego spadku wydobycia, zwłaszcza że obecnie realizowane tam inwestycje przełożą się na wzrost ilości pozyskiwanych surowców dopiero w kolejnych latach.
Miliardowe inwestycje
W tym roku Orlen w biznes poszukiwawczo-wydobywczy chce zainwestować 6,4 mld zł. Najwięcej pieniędzy wyda na zagospodarowanie trzech norweskich złóż: Tommeliten Alpha, Yggrdasil i Fenris. Początek eksploatacji pierwszego z nich planowany jest na przyszły rok, a dwóch kolejnych dopiero w 2027 r. W naszym kraju kluczowe projekty koncernu dotyczą rozbudowy kopalni ropy i gazu w Lubiatowie (woj. lubuskie) oraz zagospodarowania złóż Różańsko (woj. zachodniopomorskie) i Rokietnica (woj. wielkopolskie). W pozostałych trzech krajach inwestycje i wydobycie będą znacznie mniejsze niż w Norwegii i Polsce.