W czwartek cena kontraktów terminowych na gaz na londyńskiej giełdzie ICE po raz pierwszy w historii przekroczyła 700 dol. za 1000 m sześc. Kontrakty na listopad i grudzień tego roku kosztowały odpowiednio 700,1 dol. i 700,8 dol. za 1000 m sześc.

Kontrakty terminowe na październik zatrzymały się na 698,4 dol. W ciągu ostatnich trzech tygodni gaz w Europie podrożał o 39 proc., a od początku roku o 235 proc. „Widzimy panikę na rynku, gdyż Rosja wstrzymuje dostawy surowca" – skomentował sytuację Phil Flynn, analityk Price Futures Group.

Czytaj więcej

Polska potrzebuje dodatkowych ilości surowca  nie tylko  w konsekwencji wygaśnięcia kontraktu jamals
Rosną możliwości importu gazu

W czwartek gaz drożał też w największym hubie Europy – holenderskim TTF – choć cena nie przekroczyła 700 dol. Na początku handlu było to 679 dol. za 1000 m sześc., by ciągu dnia osiągnąć 688,8 dol.

– Główną przyczyną wysokich cen gazu w Europie są niskie rezerwy surowca w europejskich magazynach gazu (średnia to 67 proc., w Polsce – 94 proc. – red.) z powodu mroźnej zimy i upalnego lata. Dochodzi do tego (...) niechęć Gazpromu do znacznego zwiększenia zatłaczania gazu do magazynów lub zwiększenia sprzedaży na rynku spotowym w przededniu uruchomienia Nord Stream 2 – wyjaśnia Dmitrij Marczenko, szef grupy surowców naturalnych z agencji Fitch, w komentarzu dla agencji RIA Nowosti.

Bloomberg poinformował w środę, że Nord Stream 2 może zacząć działać za trzy tygodnie (jedna nitka). Obie nitki gazociągu o łącznej przepustowości 55 mld m sześc. rocznie będą gotowe do przepompowania w ciągu dwóch miesięcy.

Po tej wiadomości kontrakty terminowe na gaz na giełdzie ICE w Londynie potaniały w ciągu dwóch minut o 12 dol., czyli 2 proc. Pierwsza reakcja rynku okazała się jednak krótkoterminowa i notowania szybko odbiły.

Los Nord Steram 2 nadal leży w rękach niemieckiego regulatora rynku gazu – Federalnej Agencji Sieciowej, która będzie musiała zdecydować, czy należąca tylko do Gazpromu i zarejestrowana w Szwajcarii spółka Nord Stream 2 AG jest „niezależnym dostawcą".

Trzeci pakiet energetyczny Unii zakazuje jednej firmie bycia zarówno właścicielem rurociągu, jak i dostawcą gazu. Musi ona podzielić się po połowie mocą przesyłową gazociągu z trzecimi dostawcami.

Nord Stream 2 AG próbowała sądownie wywalczyć wyłączenie od tych zasad, argumentując, że Nord Stream 2 został ukończony w maju 2019 r., kiedy nie weszły jeszcze w życie zmiany w unijnej dyrektywie gazowej. Spółka przekonywała, że ??za zakończenie projektu nie powinno być uważane fizyczne zakończenie budowy, ale data ostatniej inwestycji w nią, czyli zakończenie finansowania. Ale regulator, a następnie niemiecki sąd odrzucili te argumenty.