Jest on głównym autorem raportu „Ryzykowna gra: Narodowe koncerny naftowe w transformacji energetycznej”, z którego płynie jeden wniosek: Albo świat zdaje sobie sprawę, co jest niezbędne dla ograniczenia ocieplania klimatu, albo narodowe koncerny naftowe będą miały zyski z tych inwestycji. Osiągnięcie obu celów nie jest możliwe.

Powodem chęci do inwestowania w paliwa kopalne jest tendencja wzrostowa na rynku ropy naftowej. Ceny ropy wprawdzie spadły rok temu z powodu pandemii COVID-19 do ok.40 dol. za baryłkę, ale od tego czasu ten surowiec podrożał do ponad 60 dol. za baryłkę gatunku Brent – czyli ropy wydobywanej z Morza Północnego. W tej sytuacji wiele firm zajmujących się eksploatacją złóż ropy uznało, że opłacalne będzie wrócić do znaczących inwestycji w zwiększenie podaży. Inwestują nawet firmy, które postawiły na ropę i gaz wydobywane z łupków.

""

Wydobycie gazu z łupków z basenie Permian w Teksasie/Bloomberg

energia.rp.pl

„Ostatnia zabawa”

— Wiele firm naftowych chce wyraźnie jeszcze raz „się zabawić” i w tę „zabawę” gotowe są do inwestowania bilionów dolarów. Nie ukrywam, że jesteśmy poważnie zaniepokojeni jak długo taka „zabawa” może potrwać. Bo jeśli transformacja w produkowaniu energii czyli odchodzenie od paliw kopalnych i przestawianie się na energię ze źródeł odnawialnych odbędzie się tak szybko, aby sprostać warunkom z Porozumienia Paryskiego, to ta „zabawa” skończy się naprawdę szybko — uważa David Manley.

Narodowe koncerny naftowe produkują dzisiaj ok. dwóch trzecich ropy i gazu na rynkach światowych i należy do nich ok 90 proc. rezerw tych kopalin. Zdaniem Davida Manleya rzadko dochodzi do tego, by ich działalność była dogłębnie analizowana i nie muszą podawać wszystkich detali swojej działalności dotyczącej chociażby finansów, tak jak są do tego zobowiązane BP, Shell, czy Exxon. Przy tym Shell i BP ugięły się pod presją akcjonariuszy i zobowiązały się do zredukowania emisji gazów cieplarnianych i zainwestowania w technologie przyjazne środowisku. Ostatnio Shell np. silnie zaangażował się we współpracę z liniami lotniczymi i produkuje bio- i syntetyczne paliwa lotnicze.

""

Bloomberg

energia.rp.pl

— W Europie firmy naftowe w swoich strategiach kładą duży nacisk na rozwój odnawialnych źródeł energii i paliw alternatywnych, zmniejszając stopniowo wydatki inwestycyjne na wydobycie. PGNiG było, jest i pozostanie firmą gazową, dostosowując się jednocześnie do wymogów klimatycznych UE, w której uznano gaz ziemny za paliwo przejściowe, a dofinansowanie inwestycji w infrastrukturę gazową uzależniono od wykorzystania w niej w przyszłości np. biometanu albo wodoru — zgadza się z Davidem Manleyem Jarosław Wróbel, wiceprezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG).

Przekonać nieprzekonanych

Zdaniem wiceszefa PGNiGu postawienie przez jego firmę dużego nacisku na produkowanie gazu z bio-metanu jest właśnie zgodne ze zmianami w strategiach, jakie dokonywane są obecnie w branży naftowej, zwłaszcza w Europie. — Wykorzystanie biometanu jako alternatywnego paliwa gazowego pozwoli nam zrealizować cele biznesowe 
i klimatyczne, a jednocześnie wpłynie pozytywnie na bezpieczeństwo energetyczne. Im więcej biometanu będziemy w stanie wyprodukować w Polsce, tym mniej gazu ziemnego będziemy musieli importować — podkreśla Jarosław Wróbel.

Wiceszef PGNiGu wskazuje jeszcze, że Manley przyjrzał się firmom państwowym lub z przewagą udziałów państwa z krajów, które są uzależnione od przychodów z ropy naftowej (Nigeria, Meksyk, Algieria), nie będące jednocześnie związane celami klimatycznymi w takim stopniu jak firmy działające na terenie Unii Europejskiej.

— Prawdą jest także i to, że budżety wielu krajów, w których funkcjonują wielkie koncerny paliwowe są uzależnione od przychodów z wydobycia i eksportu gazu i ropy naftowej. Często są one biedne. I to nie z własnej winy. Trzeba im więc pomóc, aby mogły uniezależnić swoją gospodarkę od eksportu paliw kopalnych . Bo przecież nie można im powiedzieć zatkajcie swoje odwierty — przyznaje David Manley.

""

Bloomberg

energia.rp.pl

Najwięcej inwestycji w paliwa kopalne zaplanowały zdecydowanie „niebiedne” Chiny, Indie oraz Rosja. Ale z kolei Chiny podpisały długofalowe zobowiązanie do osiągnięcia gospodarki zeroemisyjnej w roku 2060. Indie mają przejrzysty plan inwestowania w produkcję energii ze źródeł odnawialnych. Natomiast Rosja wprawdzie jest sygnatariuszem porozumień paryskich, ale już w międzynarodowych dyskusjach mocno działa za ich kulisami, chcąc wyhamować postęp w działaniach na rzecz środowiska.

Będzie okazja

Na listopad 2021 zaplanowana jest rządowa konferencja w ramach ONZ-owskiej inicjatywy COP26. Będzie to okazja do próby przekonania najbardziej opornych rządów do wywarcia nacisku na państwowe koncerny paliwowe, by w swoich planach przewidziały stopniowe odchodzenie od paliw kopalnych. —Po pierwsze trzeba te koncerny skłonić do zainteresowania się Cop26. Wcześniej nikt tego nie robił — zwraca uwagę David Manley.

— Zastępowanie paliw kopalnych przez paliwa alternatywne jest procesem nieuchronnym i nieodwracalnym, jednak obecnie trudno podjąć się prognozowania kiedy i w jakim stopniu to nastąpi. Zależy to od strategii poszczególnych koncernów i państw, 
a rozłożone w czasie strategie dojścia do neutralności klimatycznej nie są tożsame — uważa Jarosław Wróbel. — Pamiętać jednak należy, że ropa naftowa to surowiec wykorzystywany nie tylko produkcji paliw napędowych, ale także do wytwarzania wielu artykułów – od tworzyw sztucznych do kosmetyków – dodaje.