Statek wyruszył jednak z portu w Nachodce 10 lutego. Zamiast płynąć na Bałtyk najkrótszą trasą, zaczął kluczyć. Zaliczył Singapur, Mozambik, RPA, skąd skierował się do Egiptu podając jako cel Port Saud, dokąd miał przybyć 30 kwietnia, wylicza agencja TASS. Potem znów nastąpiła zmiana i „Akademik Czerski” nie przepłynął Cieśniny Gibraltarskiej, ale skierował się na północny Atlantyk do Aberdeen. Teraz wraca z powrotem na Daleki Wschód.
Wszystko to może mieć związek z załamaniem rynku gazu w Europie. Surowiec jest najtańszy od wielu dziesięcioleci, a będzie jeszcze tańszy wobec rosnącej nadpodaży. Klienci już rezygnują z zamówionego amerykańskiego LNG. Gazprom – największy dostawca gazu dla Europy, w ciągu dwóch miesięcy zmniejszył eksport o 24,6 procent w ujęciu rocznym do 32,5 mld m3. Dochody koncernu z eksportu spadły o ponad połowę. Kolejne miesiące będą jeszcze gorsze, wobec rozwoju pandemii i zapaści cen ropy, z którą powiązana jest cena gazu rosyjskiego w kontraktach długoterminowych. Rosyjscy analitycy oceniają, że Gazprom sprzeda w tym roku za granicą do 20 mld m3 gazu mniej. Bardziej jednak odczuwany dla koncernu będzie spadek ceny gazu – o 1,5 raza w stosunku do minionego roku.