Daleko od czystego powietrza

Sezon grzewczy rusza pełną parą, a w zasadzie w kłębach dymu. Sztandarowy program rządu, mimo poprawek i obietnic, przyniósł dotychczas mizerne skutki.

– Złożyłem wniosek i na długie miesiące zapadła cisza – słyszymy od jednej z osób zainteresowanych środkami z programu „Czyste powietrze”. – Na rozpatrzenie wniosku miało być 90 dni. Okazało się, że i owszem, ale roboczych, co wydłuża procedurę do niemal pięciu miesięcy. A potem urzędnicy mają jeszcze 30 dni na zakomunikowanie decyzji – dodaje nasz rozmówca. Polski Alarm Smogowy wyliczył, że rekordzista czekał 200 dni.

Ten scenariusz powraca w niemal każdej rozmowie o praktycznej odsłonie programu: trudności z uzyskaniem informacji, trudności z przebiciem się przez urzędniczo-techniczny żargon, trudności z dotarciem do miejsc, w których można złożyć wniosek, a na deser: konieczność dowożenia kolejnych dokumentów, wydatkowania własnych środków i przejścia kontroli po zakończeniu całej procedury.

 

 

– Chcieliśmy ostatnio zachęcić mieszkańców do udziału w tym programie. Nie jestem jednak zadowolony z efektów: program nie daje możliwości szybkiego aplikowania – podsumowuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Jacek Wiśniowski, burmistrz Lidzbarka Warmińskiego. – Powinien być znacznie bardziej prosty: zgłoszenie elektroniczne, wysłanie faktur pocztą, ewentualna wyrywkowa kontrola realizacji. To by usprawniło działania – kwituje.

82 tysiące wniosków

– W efekcie zainteresowanie „Czystym powietrzem” jest jednostkowe – podsumowuje Wiśniowski. To niewielkie zainteresowanie potwierdzają statystyki. Najświeższe dane Ministerstwa Środowiska, raptem z początku tego tygodnia, nie pozostawiają wątpliwości. – Do tej pory złożono 82 tys. wniosków, na łączną kwotę ok. 2 mld zł – liczy w rozmowie z nami Aleksander Brzózka z resortu środowiska. Jak precyzuje, dotychczasowy bilans procedur związanych z tymi wnioskami to ponad 48 tys. pozytywnych decyzji na kwotę ponad 915 mln zł.

Przy czym nie chodzi tu o pieniądze już przez rząd wydane. Nasz rozmówca podkreśla, że najpierw inwestycja musi zostać zrealizowana, by poszły za nią środki. Cóż, z jednej strony to zrozumiałe: tak rozliczana jest większość dotacji rozmaitego rodzaju. Z drugiej strony, dla przeciętnego zjadacza chleba konieczność wyłuskania całości kwoty związanej z termomodernizacją domu jest kolejną barierą.

Spójrzmy zresztą na jedno z poprzednich zestawień dotyczących wyników programu: z początku lipca. Liczba wniosków sięgała wówczas 65 tys., liczba podpisanych umów – 20 tys. Zatem w ciągu mniej więcej 10 tygodni przybyło zaledwie 17 tys. wniosków – co oznacza ledwie kilka tysięcy nowych wniosków miesięcznie. Przyspieszyło za to tempo rozpatrywania ich.

 

Szkopuł w tym, że 82 tys. wniosków to bilans pierwszego – mniej więcej – roku realizacji programu. Zakłada on, w skromnej postaci, m.in. likwidację 3 mln „kopciuchów” do 2029 r. – zatem w perspektywie dekady. Do tego rząd zapowiedział, że wyda na ten cel 103 mld zł. Oznaczałoby to wydatki rzędu 10 mld zł rocznie: tymczasem w tym roku Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej miał przeznaczyć na walkę ze smogiem ledwie 1,435 mld zł. Według Polskiego Alarmu Smogowego w kolejnych latach kwota ta zostanie zredukowana do 1,085 mld zł. Poziom realizacji założeń „największego w historii instrumentu do walki ze smogiem” (jak reklamował program premier Mateusz Morawiecki) balansuje zatem w okolicach 1 proc.

Nie tylko „kopciuchami” jednak „Czyste powietrze” stoi. – To nieprawda, że „Czyste powietrze” to program skupiający się na wymianie kotłów – protestuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Krzysztof Księżopolski, ekspert SGH. – W programie chodzi o poprawę efektywności energetycznej, a nie ustawianie co 10–20 lat pieców nowej generacji. Wymiana źródła ciepła to jedynie jeden z elementów programu. Poprawiając efektywność energetyczną budynków – a można to poprawić średnio o 40 proc. – możemy mieć mniejsze źródło ciepła i mniej emitować, a to automatycznie oznacza zmniejszenie zjawiska smogu – dodaje.

Bezsilność przełamana?

Nasz rozmówca zastrzega, że program skonstruowano „w nie najszczęśliwszy sposób”, lekceważąc samorządy i OZE. Przyznaje, że liczba złożonych wniosków nie jest porażająca. – Jest to jednak pierwszy mechanizm wsparcia przeznaczony dla budownictwa jednorodzinnego. Pierwszy krok został zrobiony, program jest poprawiany. Bezsilność lat minionych została przełamana: teraz już żaden rząd nie będzie mógł zamknąć tego programu ot tak sobie, z dnia na dzień i ignorować kwestii jakości powietrza – konkluduje Księżopolski. Choć to niewielka pociecha, gdy w sezonie zaczynają dymić tysiące „kopciuchów”.


UNIA EUROPEJSKA
Wirtualne 100 miliardów złotych
 
– To zapewne jedyny w historii program finansowy NFOŚiGW, który ma ogłoszony budżet, ale bez precyzowania, skąd te środki miałyby się pojawić – ironicznie podsumowuje Jan Ruszkowski z organizacji Zielona Sieć.
Rzeczywiście, nie sposób określić, skąd miałoby pochodzić obiecywane 103 mld zł, jakie rząd chce wydać na „Czyste powietrze” do 2029 r. Eksperci spekulują, że chodzi o środki europejskie – w grę miałoby wchodzić 8 mld euro – tyle że Bruksela na razie odcina się od programu: współpraca w tym obszarze została w gruncie rzeczy zamrożona. Komisja Europejska stoi na stanowisku, że w Polsce niewiele się robi, jeżeli chodzi o walkę ze smogiem.
Były zresztą i punkty sporne związane z samym programem. KE krytykowała założenie, że za pieniądze z programu wymienia się jedne piece węglowe na inne (nowsze), zamiast np. na pompy ciepła czy inne „czystsze” technologie. Brukseli nie podobało się też odizolowanie od programu samorządów oraz ograniczenie dystrybucji środków li tylko do biur NFOŚiGW.
W dużej mierze te bariery zostały zlikwidowane, co jeszcze nie oznacza, że otworzyliśmy sobie drogę do miliardów z UE. Samorządy i banki zostały zaproszone do współpracy – choć jej efektów nie sposób jeszcze ocenić. Chęć jej podjęcia, jak ogłosił jeszcze w lipcu rząd, zadeklarowało około 600 samorządów, czyli prawie co czwarta JST w Polsce. Od tamtej pory jednak nic nie wskazuje na to, by liczba chętnych rosła lub też akces gmin wiele zmienił w bilansie programu. Rozpoczęły się też konsultacje z sektorem bankowym: termin na składanie stanowisk w sprawie „Czystego powietrza” przez banki miał upłynąć 19 września, został jednak przedłużony do 3 października. ∑
—————————————————————————————————–
OPINIA
Joanna Maćkowiak-Pandera
Prezes Forum Energii
Powinniśmy określić, jaki cel chcemy osiągnąć, do kiedy i o jaki wskaźnik.
Program „Czyste powietrze” powinien nie tylko poprawiać efektywność energetyczną budynków, ale też realizować konkretny standard termomodernizacji – a zaraz wejdą ambitne normy UE. Bez promowania przez NFOŚiGW standardów efektywności energetycznej możemy wydać miliardy, a później uznać, że termomodernizacja niewiele daje,
a pieniądze zostały wyrzucone w błoto.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Znów rekord popytu na prąd

W ostatnim dniu lutego padł kolejny rekord zapotrzebowania na moc w krajowym systemie. Polskie ...

Ukraina bliżej gazowej niezależności

Nasz wschodni sąsiad jest jednym z nielicznych w Europie krajów, w którym rośnie wydobycie ...

PKN Orlen: w negocjacjach płacowych nie postulowano zróżnicowania podwyżek

Według PKN Orlen, związek zawodowy pracowników ruchu ciągłego, który nie zgodził się na proponowane ...

W tym roku problem smogu może być mniejszy

Wiedza o przyczynach zanieczyszczenia powietrza jest coraz większa. Mam nadzieję, że dzięki wspólnemu zaangażowaniu ...

Ciepłownie: oprócz grzania trzeba też magazynować i chłodzić

Najlepszy dotąd okres na zarabianie z roku na rok przysparza ciepłownikom więcej kłopotów. Branża ...