Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie kluczowe informacje, zgodnie z nową ustawą, pojawią się na rachunkach za energię.
  • Z jakich opłat za sprzedaż i dystrybucję składa się faktura i które z nich mogą rosnąć.
  • Na czym polega planowana liberalizacja zasad w ciepłownictwie dla odbiorców przemysłowych.
  • Które rozwiązania prawne mają przyspieszyć transformację i elektryfikację systemów ciepłowniczych.

Za uchwaleniem ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu dokonania deregulacji w zakresie energetyki głosowało 245 posłów, 182 było przeciw, a 3 wstrzymało się od głosu. Teraz ustawa trafi do Senatu.

Uprościć rachunek za prąd

Wśród rozwiązań, które wprowadza nowela, jest uproszczenie rachunków za energię elektryczną dla odbiorców w gospodarstwach domowych. Chodzi o to, by klienci otrzymywali czytelną informację o najważniejszych składowych rachunku i całkowitej kwocie do zapłaty już na pierwszej stronie. Przepisy przewidują też zmianę podstawowej formy wymiany korespondencji z przedsiębiorstwami energetycznymi na formę elektroniczną, z jednoczesnym umożliwieniem kontynuowania korespondencji w formie papierowej na życzenie odbiorcy.

Czytaj więcej

Inflacja w maju sensacyjnie w dół. Jedna z największych niespodzianek w historii

W uzasadnieniu do projektu ustawy czytamy, że istnieje potrzeba dokonania odpowiedniego podsumowania rachunku, na którym byłyby widoczne tylko najważniejsze składniki kosztowe, na podstawie których w czytelny sposób każdy odbiorca energii elektrycznej w gospodarstwie domowym będzie wiedział, ile wynosi koszt obrotu energią elektryczną, koszt jej dystrybucji oraz łączna kwota do zapłaty, a także okres obowiązywania zawartej umowy. „W obecnym stanie prawnym nie ma przepisów regulujących wygląd otrzymywanych przez odbiorców końcowych rachunków za zużytą energię elektryczną. Obowiązujące przepisy dotyczą wyłącznie zakresu informacji przedstawianych w rozliczeniu za energię elektryczną” – wskazano w uzasadnieniu.

Z czego składa się rachunek za prąd?

Jak wynika z ubiegłorocznego badania ankietowanego Urzędu Regulacji Energetyki aż 74 proc. badanych uważa, że opłaty za energię są dziś bardziej uciążliwe niż dwa-trzy lata temu. Odczucie to nasila się wśród mieszkańców domów jednorodzinnych i szeregowych, gdzie wyraża je 80 proc. ankietowanych. Jednocześnie ledwie 23 proc. respondentów potrafi określić roczne zużycie energii w swoim gospodarstwie domowym.

Konstrukcja rachunku dla wielu jest zbyt skomplikowana. Sam rachunek za prąd składa się z opłat za sprzedaż energii oraz opłat dystrybucyjnych. Opłata za sprzedaż energii (największy udział w rachunku za energię, ok. 60 proc. jego wartości) to koszt zużycia energii wynikający z posiadanej grupy taryfowej (najczęściej G11). Jest to opłata zmienna, zależna od ilości pobranej energii. W tej części rachunku może też znaleźć się opłata handlowa – jeśli klient korzysta z oferty lub cennika zawierającego taką opłatę (ta występuje najczęściej w ofertach sprzedażowych poza taryfą). Opłaty dystrybucyjne to koszty dostarczania energii do odbiorców. Dzielą się na dwie podgrupy (wedle podziału URE): opłaty na rzecz dystrybutora i opłaty wsparcia (tzw. transformacyjne). Do tej pierwszej grupy zaliczamy opłatę sieciową stałą, opłatę sieciową zmienną, opłatę abonamentową i opłatę jakościową. Druga grupa to tzw. opłaty wsparcia i są związane z finansowaniem mechanizmów wsparcia, niezbędnych w procesie transformacji i liberalizacji rynku energii. Zalicza się do nich opłatę przejściową, opłatę mocową, opłatę OZE i opłatę kogeneracyjną. Wraz z postępującą transformacją to ta podkategoria może rosnąć i stanowić coraz większy udział w naszym rachunku za prąd.

Czytaj więcej

Produkty, które udawały pełnowartościowy miód znikną ze sklepów od 14 czerwca

Te wszystkie pozycje mogą całkowicie zawrócić w głowie, stąd dochodzi do wielu nieporozumień i często wręcz manipulacji w wysokości rachunków za prąd. Spółki starają się na tyle, ile pozwala im na to prawo, uprościć faktury.

Zmiany w ciepłownictwie 

W ramach nowelizacji przewidziano też liberalizację rozliczeń za ciepło dostarczone bezpośrednio do przemysłu. W tym przypadku chodzi o odstąpienie od obowiązku stosowania taryfy dla ciepła, gdy jest ono dostarczane wyłącznie na potrzeby technologiczne bez przekazywania go na użytek gospodarstw domowych. Ustawa przewiduje też odstąpienie od obowiązku posiadania koncesji na wytwarzanie ciepła, jeżeli ciepło jest przekazywane do przedsiębiorstwa przemysłowego z nowo budowanego źródła.

W ustawie sformułowano też definicję magazynu ciepła lub chłodu, na potrzeby regulacji niezbędnych przy planowanej transformacji ciepłownictwa w kierunku elektryfikacji systemów ciepłowniczych. W tym samym celu przewidziano uwzględnienie kotłów elektrodowych (elektrycznych) jako źródeł odnawialnych na potrzeby spełnienia definicji efektywnego systemu ciepłowniczego w rozumieniu przepisów unijnych.

Zmiana przepisów dotyczy też możliwości inwestycji w przedsiębiorstwach ciepłowniczych, m.in. ułatwienia liczenia wskaźników potrzebnych do sfinansowania inwestycji w zeroemisyjne źródła ciepła.

To już drugie podejście do tej ustawy. W sierpniu ubiegłego roku prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o deregulacji w zakresie energetyki, która miała wprowadzić niektóre z rozwiązań zaproponowanych w obecnym projekcie, w szczególności uproszczenie rachunków za energię. Przepisy, które stały się powodem zawetowania podnosiły z 1 do 5 MW próg mocy zainstalowanej instalacji OZE, od którego niezbędne jest uzyskanie odpowiedniej koncesji, a także podnosiły próg mocy instalacji fotowoltaicznej, od którego niezbędne jest uzyskanie pozwolenia na budowę. Teraz takich przepisów w projekcie nie ma.