Długie wyczekiwanie na prąd. Liczba chętnych rośnie

Z roku na rok mimo rosnących wydatków na przyłączenia nowych klientów tempo przyłączenia budynków do sieci energetycznej nie rośnie, a nawet spada. Operatorzy sieci tłumaczą się długimi procedurami, a także rosnącą liczbą chętnych na podłączenie.

Publikacja: 17.10.2023 22:37

Sieci przesyłowe

Sieci przesyłowe

Foto: Bartłomiej Sawicki

Z tego co słyszmy, do Urzędu Regulacji Energetyki, spływają skargi odbiorców - klientów na zbyt długie – ich zdaniem – wyczekiwanie na podłączenie do sieci gospodarstw domowych. URE jednak niewiele może zrobi, bo czas na podłączenie danej nieruchomości zależy od umowy między klientem, a operatorem sieci dystrybucji i to on ocenia jak długo zajmie mu ten proces.

Czekanie na prąd

Mimo miliardowych wydatków nie widać szybszego tempa podłączenia nowego budynku do sieci energetycznej. Operatorzy sieci dystrybucji są zobowiązani do realizacji inwestycji wedle tzw. wskaźnika czasu realizacji przyłączenia (CRP), zgodnie z tzw. regulacją jakościową określoną przez Urząd Regulacji Energetyki. Maksymalny czas na podłączenie gospodarstw domowych to 18 miesięcy. Z reguły operatorzy stosują się tego wskaźnika, ale średnia, zamiast maleć, u niektórych firm rośnie.

Czytaj więcej

Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy: Czas na rozwój magazynów energii

Inwestycje na ten cel w spółkach są coraz wyższe z roku na rok. PGE wyda w tym roku 700 mln zł, Tauron – posiadający największą bazę klientów – 1 mld zł. Energa podaje szacunki za rok poprzedni, kiedy było to 887 mln zł. Jedynie Enea Operator takich kwot nie podała.

Mimo to czas na podłączenie nowych odbiorców nie ulega skróceniu. Spółki tłumaczą, że czas przyłączenia nowego odbiorcy do sieci dystrybucyjnej jest zależny od zakresu inwestycji, która umożliwi dostarczenie energii elektrycznej do jego obiektu. Jak tłumaczy PGE Dystrybucja, w zależności od tego zakresu może wynosić od kilkudziesięciu do kilkuset dni. Średnio obecny czas kształtuje się na poziomie ok. 270 dni. To dłużej niż w 2022 r., kiedy było to średnio 234 dni. Mimo to średnia czasu przyłączenia nowego odbiorcy do sieci PGE Dystrybucja na tle ostatnich lat pozostaje na bardzo zbliżonym poziomie. Średni czas przyłączania nowych użytkowników w roku: 2021 wynosił 278 dni dla umów inwestycyjnych i 166 dni dla wszystkich umów; 2022 wynosił 353 dni dla umów inwestycyjnych i 234 dni dla wszystkich umów.

– Blisko 90 proc. umów zrealizowano w terminie. Skrajne przypadki wydłużeń terminu realizacji dotyczą w znacznej mierze przyłączeń wymagających dużej rozbudowy sieci, co automatycznie wydłuża cały proces – tłumaczy nam PGE Dystrybucja. Nieco lepiej jest w przypadku Enea Operator. Średni czas realizacji przyłączenia dla odbiorców indywidualnych, dla których wymagana była inwestycja przyłączeniowa, wyniósł odpowiednio: w 2021 r. 227 dni, w 2022 r. 247 dni, a w tym roku nieco mniej, bo 238 dni. O dane zapytaliśmy także prywatnego operatora Stoen Operator. Średni czas przyłączenia klienta (w V grupie przyłączeniowej czyli odbiorców energii elektrycznej do 40kW) w pierwszych 10 miesiącach bieżącego roku wyniósł około 470 dni. Jest to czas liczony od daty zawarcia umowy o przyłączenie do wybudowania przyłącza przez Stoen Operator. W roku 2022 wyniósł 417 dni.

Czytaj więcej

Ministerstwo zapewnia, że podatku od domowej fotowoltaiki nie będzie

Energa-Operator podkreśla, że realizuje ponad 98 proc. umów przyłączeniowych w czasie do 18 miesięcy. – W ostatnich latach wskaźnik ten uległ znaczącej poprawie pomimo zwiększającej się liczby realizowanych umów przyłączeniowych – podaje Energa. Podobnie podaje Tauron, który wskazuje, że co roku liczba nowych klientów rośnie o ok. 40 tys. Obie firmy nie podały jednak średniego czasu oczekiwania.

Rośnie liczba chętnych

W ostatnich latach zaobserwować można znaczący wzrost liczby realizowanych umów przyłączeniowych – co zdaniem spółka wpływa na tempo przyłączeń. Dla przykładu w 2017 roku zrealizowano na terenie Energa Operator ponad 15800 takich umów, w 2020 roku było ich ponad 22 tysiące, w 2021 roku ponad 25 tysięcy, zaś w 2022 roku ponad 32 tysiące. W roku obecnym, wedle stanu na koniec września, zrealizowanych zostało już przeszło 26600 umów przyłączeniowych. PGE – podobnie jak Tauron i Energa wskazują, że liczba nowych odbiorców w PGE Dystrybucja dynamicznie wzrasta. W przypadku PGE jest to przyrost o blisko 15 proc. przyłączeń w porównaniu z latami poprzednimi. W przypadku Stoen Operator tylko w tym roku liczba klientów wzrosła o 1 proc. 

Jedynie Enea Operator jest widoczny nieznaczny spadek liczby odbiorców indywidualnych wnioskujących o przyłączenie do sieci dystrybucyjnej.

Czytaj więcej

Prąd ze słońca z mocnym wsparciem

Operatorzy skarżą się na przeszkody

Firmy podkreślają, że najdłużej trwającym elementem podłączeń jest pozyskanie wymaganych zgód terenowo-prawnych, uzgodnień, opracowania map do celów projektowych, uzyskania decyzji administracyjnych. Operatorzy podkreślają, że czas realizacji dla nowych przyłączeń wynika głównie z uwarunkowań prawnych dotyczących pozyskiwania zgód na lokalizację na terenach stron trzecich i czasu pozyskiwania tychże zgód. - Przy realizacji inwestycji przyłączeniowych, obszarem pochłaniającym szczególnie dużo czasu są procesy pozyskiwania tytułów prawnych do nieruchomości. Jako Stoen Operator w celu wybudowania naszej sieci jesteśmy zobowiązani do pozyskania zgód różnych podmiotów (właścicieli prywatnych, jednostek miejskich, Skarbu Państwa, firm, deweloperów itp.) na umieszczenie naszych urządzeń w gruncie.- podkreśla Stoen. Jak dodaje PGE Dystrybucja ponadto problematyczne jest też pozyskanie zgód właścicieli działek objętych inwestycją, a czas realizacji robót budowlanych jest odpowiednio dłuższy wraz ze wzrostem zakresu rozbudowy sieci.

Tauron Dystrybucja tłumaczy, że w całym procesie przyłączeniowym najdłużej trwającym elementem jest pozyskanie wszystkich wymaganych zgód terenowo-prawnych, uzgodnień, opracowania map do celów projektowych, uzyskania decyzji administracyjnych, itd.

Czytaj więcej

Łatwiej o prywatną ładowarkę do e-auta w domu wielorodzinnym

Jak tłumaczy spółka, każda z tych czynności wpływa na czas przyłączenia klienta, a w przypadku konieczności pozyskania wielu zgód terenowo-prawnych (wejścia w teren innych podmiotów lub osób), lub pozyskania tylko jednej zgody ale problematycznej - czas ten może być znaczący. – Ponadto realizacja coraz większej liczby przyłączy wymaga wykonania rozbudowy lub przebudowy istniejącej sieci dystrybucyjnej, a nawet budowy nowych stacji transformatorowych. A im większy jest zakres rzeczowy konieczny do realizacji, tym proces inwestycyjny jest dłuższy – tłumaczy firma.

Jak podkreślają firmy te wszystkie okoliczności powinny być brane pod uwagę przez osoby planujące budowę np. nowego domu. – W interesie klientów jest, aby zawarcie umowy o przyłączenie następowało z odpowiednim wyprzedzeniem, wymaganym do zaprojektowania oraz realizacji przyłącza po stronie spółki. Cały proces inwestycyjny może być długotrwały, nawet jeżeli wydaje się, że zakres samych prac budowlanych i montażowych u klienta na działce lub w jej bezpośredniej okolicy nie jest duży – podkreśla Tauron.

Z tego co słyszmy, do Urzędu Regulacji Energetyki, spływają skargi odbiorców - klientów na zbyt długie – ich zdaniem – wyczekiwanie na podłączenie do sieci gospodarstw domowych. URE jednak niewiele może zrobi, bo czas na podłączenie danej nieruchomości zależy od umowy między klientem, a operatorem sieci dystrybucji i to on ocenia jak długo zajmie mu ten proces.

Czekanie na prąd

Pozostało 94% artykułu
Sieci Przesyłowe
Sieci dystrybucyjne kuleją mimo wielkich inwestycji
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Sieci Przesyłowe
NIK: linie energetyczne za stare na OZE. Spółki Orlenu nie wpuszczają kontrolerów
Sieci Przesyłowe
Prąd z morskich wiatraków bliżej. Kluczowa inwestycja z decyzją środowiskową
Sieci Przesyłowe
Lawinowo rośnie liczba obowiązków URE. Budżet urzędu jednak nie rośnie
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Sieci Przesyłowe
Ważne połączenie elektroenergetyczne będzie później. Koszty przewyższają budżet