Maduro musiał kupić ropę w Iranie, by ponownie ruszyła produkcja paliw. Na 1500 stacjach benzynowych będzie już można kupić benzynę, ale w ograniczonych ilościach. Maduro ogłosił reglamentację. Miesięcznie właściciel pojazdu może kupić do 120 l na jedno auto i do 60 l na motocykl. Dla transportu publicznego nie będzie ograniczeń. Tankowanie odbywać się ma według numerów rejestracyjnych. W poniedziałek mogą paliwa kupić posiadacze numerów zaczynających się na 1 i 2, we wtorek 3 i 4 itd.
Takie zakupy państwo będzie subsydiować więc cena ma wynieść 5000 boliwarów za litr. Biorąc pod uwagę, że oficjalny kurs wynosi 195 tysięcy boliwarów za dolara, paliwo będzie darmowe. Chętni do zakupu więcej aniżeli 120 l muszą zapłacić cenę rynkową. Na takie paliwo, tych którzy jeszcze w Wenezueli pozostali, nie będzie jednak stać. Inflacja w Wenezueli ma według MFW wynieść w tym roku ponad 600 tysięcy procent.
A Petroleos de Venezuela SA (PDVSA) gas station stands in Caracas, Venezuela/Bloomberg
Foto: energia.rp.pl
Przypomnijmy, że Nicolas Maduro 20 lutego – w dniu zaostrzenia amerykańskich sankcji, wprowadził stan wyjątkowy w branży naftowej i zaczął „reformę” sektora. 28 lutego wenezuelska bezpieka aresztowała dwóch szefów departamentów zaopatrzenia i handlu PDVSA. Zostali oskarżeni o przekazywanie informacji strategicznych rządowi USA. Dzień później reżim dokonał czystki w kierownictwie koncernu. Następnie 3 marca zatrzymani zostali prezesi spółki córki PDVSA – Aceites y Solventes Venezolanos SA (VASSA). Według wielu mediów, reżim nie mógł nie wiedzieć o wywożeniu paliw z kraju. Aresztowania pomogły wymienić szefów koncernu na jeszcze bardziej swoich ludzi.