Igor Sieczin, prezes objętego sankcjami państwowego koncernu Rosnieft, twierdzi, że głównymi beneficjentami wojny wywołanej przez USA i Izrael z Iranem są amerykańskie firmy naftowe, które sprzedają ropę po wysokich cenach i mogą w tym roku osiągnąć ponad 60 mld dolarów dodatkowych zysków. O zyskach samej Rosji – której ropę Biały Dom uwolnił od sankcji na czas konfliktu – członek dworu Putina nie wspomniał.

Czytaj więcej

Emiraty opuszczają OPEC. Wybierają wolność pompowania ropy

Igor Sieczin kontra OPEC+

Jak przypomina „The Moscow Times”, Sieczin to wieloletni krytyk porozumienia o zamrożeniu wydobycia OPEC+, do którego należą kraje kartelu eksporterów na czele z Arabią Saudyjską oraz państwa spoza organizacji, takie jak Rosja, Kazachstan, Meksyk czy Azerbejdżan – ale nie USA.

Podczas wystąpienia na forum ekonomicznym w Petersburgu Sieczin narzekał, że większość głównych członków OPEC+ zwiększyła wydobycie w czasie obowiązywania porozumienia o jego ograniczeniu, podczas gdy produkcja ropy naftowej w Rosji spadła o 1,5 mln baryłek dziennie. Nie wspomniał jednak, że rosyjską ropę objęły sankcje Zachodu, a Wspólnota niemal całkowicie zrezygnowała z surowca z Rosji. Teraz ten krytyk OPEC+ liczy na współpracę inwestycyjną z krajami członkowskimi porozumienia.

Czytaj więcej

Pompy OPEC+ przyśpieszą. Będzie więcej ropy

Sieczin powiedział również, że Iran, Wenezuela i Libia początkowo nie brały udziału w ograniczeniach wydobywczych, a Irak i Kazachstan znacznie przekraczają ustanowione dla nich limity. Dodał, że kraje członkowskie sojuszu, które przestrzegają ograniczeń, dostarczają na rynek globalny 27 mln baryłek dziennie, co stanowi mniej niż jedną trzecią światowej produkcji ropy.

Rosja traci paliwa

Według rosyjskich kręgów naftowych wojna w Zatoce Perskiej, skutkująca zamknięciem Cieśniny Ormuz (przez zaprzyjaźniony z Kremlem Iran – red.), jest „próbą zmiany regulacji światowego rynku energii w interesie Stanów Zjednoczonych”. Rosjanie ostrzegają, że zamknięcie Ormuz jest „niebezpiecznym precedensem”, ponieważ teraz zagrożone mogą być również inne cieśniny – Malakka, Bab el‑Mandeb, Gibraltar, Duńskie i Tureckie – oraz Kanały Sueski i Panamski. A przez nie przepływa praktycznie cała światowa ropa, a także większość globalnego handlu morskiego. Kto miałby zagrażać tym szlakom i w jaki sposób – tego Igor Sieczin nie wyjaśnia.

Tymczasem w samej Rosji narastają problemy z brakiem paliw. Wypychanie produkcji na eksport, by zarobić na rozpętaną przez Kreml wojnę, skutkowało wzrostem cen w hurcie i zamykaniem stacji benzynowych z powodu braku paliw. Jak informował 5 czerwca Reuters, „hurtowe ceny benzyny i oleju napędowego w Rosji gwałtownie rosną przez drugi tydzień w związku z deficytem podaży”. Sytuacji nie uspokoił wprowadzony od 1 czerwca zakaz eksportu paliwa lotniczego.

Czytaj więcej

Kreml zakazuje eksportu paliwa lotniczego. Uderzenie w „przyjazne” kraje

Celne ataki Ukrainy na wiele dużych rafinerii w europejskiej części Rosji wyłączyły z produkcji m.in. zakłady w Wołgogradzie, Nowokujbyszewsku, Riazaniu, Kirishinefteorgsintez (Kinef) i inne. Według hurtowych nabywców paliw w ostatnich miesiącach na rynku rosyjskim występuje wyraźny niedobór paliw.

Aby nie pogłębiać niezadowolenia społecznego, Kreml zamroził ceny paliw. Ta decyzja powiększyła dysproporcję między cenami rosyjskimi a światowymi. Do tego parytet eksportowy rosyjskiego oleju napędowego i ropy znacznie przewyższa efektywność dostaw krajowych – podkreślają analitycy pytani przez Reutera.