Norwegia, największy obecnie dostawca surowców energetycznych do Unii Europejskiej, sama zdecydowanie stawia na OZE. Kraj chce przyspieszyć rozwój lądowej energetyki wiatrowej, ograniczając biurokrację i skracając proces rozpatrywania wniosków dotyczących budowy nowych elektrowni wiatrowych oraz linii przesyłowych.

W piątek 7 sierpnia rząd Norwegii przyjął nowy plan rozwoju odnawialnych źródeł energii w kraju. Ma to związek z obawami, że powolne tempo budowy elektrowni wiatrowych w ostatnich latach może ograniczyć aktywność gospodarczą Norwegii – pisze Reuters.

Czytaj więcej

Ukraina dostanie prąd z wiatru. Norwegowie śpieszą w pomocą

Norwegia przez większość lat produkuje więcej energii elektrycznej, niż sama zużywa, i pozostaje jej eksporterem netto. Obecnie jednak ta nadwyżka jest zagrożona ze względu na prognozowany wzrost krajowego zużycia energii, związany m.in. z odchodzeniem przemysłu od paliw kopalnych.

Norwegia przyspiesza rozwój OZE, by chronić miejsca pracy

Dlatego rząd Partii Pracy dąży do skrócenia o połowę czasu potrzebnego na rozbudowę sieci energetycznych poprzez uproszczenie procedur dotyczących inwestycji i usunięcie przeszkód biurokratycznych – powiedział premier Jonas Gahr Støre podczas konferencji prasowej.

„Szybszy rozwój odnawialnych źródeł energii i sieci elektroenergetycznych ma kluczowe znaczenie dla ograniczenia szkodliwych emisji, zwiększenia zatrudnienia oraz ochrony istniejących miejsc pracy i firm” – powiedział Gahr Støre.

Czytaj więcej

Hub czystej energii na Morzu Północnym?

Zdaniem ministra energii Terjego Aaslanda rozwój energetyki wiatrowej jest najszybszym i najtańszym sposobem na zwiększenie produkcji energii elektrycznej w Norwegii. Norweski system elektroenergetyczny już w dużej mierze bazuje na odnawialnych źródłach energii, przede wszystkim na elektrowniach wodnych wykorzystujących rzeki i zbiorniki. Większość z nich wybudowano jednak dekady temu, natomiast lądowa energetyka wiatrowa zaczęła dynamiczniej rozwijać się dopiero w ostatniej dekadzie. Jej znaczenie gwałtownie wzrosło w latach 2015-2021.

Centra danych w Norwegii potrzebują czystej energii z OZE

Od tego czasu kraj nordycki zwiększył moc zainstalowaną w energetyce wiatrowej zaledwie o około 1000 megawatów (MW), co oznacza wzrost o jedynie 2,5 proc. To efekt silnego sprzeciwu części Norwegów oraz rdzennej ludności Saamów wobec rozwoju lądowej energetyki wiatrowej. W odróżnieniu od elektrowni wodnych wiatraki są przez nich postrzegane jako szkodliwe dla środowiska przyrodniczego i ludzi, a także jako instalacje szpecące wyjątkowe norweskie krajobrazy.

Dlatego jednym z rozwiązań przedstawionych w piątek przez rząd w Oslo była propozycja zwiększenia atrakcyjności farm wiatrowych dla gmin poprzez uzależnienie płatności deweloperów na rzecz samorządów od wielkości planowanej produkcji energii.

Czytaj więcej

Raport o stanie unii energetycznej. Wiatr zastąpił gaz, a Norwegia Rosję

Norwegia mierzy się również z rosnącym zainteresowaniem operatorów centrów danych, którzy poszukują dostępu do dużych ilości czystej energii. W kwietniu krajowy operator sieci przesyłowej Statnett ogłosił wstrzymanie przydzielania nowych przyłączeń do sieci energetycznej dla dużych zakładów przemysłowych w regionie arktycznym z powodu ograniczonej przepustowości infrastruktury.

Dlatego dopóki w Norwegii nie przybędzie nowych mocy wytwórczych z OZE, nie będą mogły powstawać kolejne centra danych, a przedsiębiorstwa energochłonne będą miały ograniczone możliwości dalszego rozwoju.