Amerykanie bez wielkiego szumu też rozbudowują OZE

Odnawialne źródła energii w tym roku staną się w amerykańskim systemie energetycznym ważniejsze niż generacja z węgla czy energetyka atomowa. Ostatni rok przyniósł kolejny silny wzrost tej części rynku energii.

Publikacja: 04.12.2022 09:51

Joe Biden

Joe Biden

Foto: AFP

W przeddzień Święta Dziękczynienia eksperci z amerykańskiej branży energetycznej dostali do rąk najświeższe dane US Energy Information Administration (EIA) na temat produkcji energii elektrycznej z rozmaitych źródeł. Najbardziej uderzający jest w tym zestawieniu udział OZE: dane wskazują, że niemal 23 proc. produkcji prądu w USA w ciągu trzech pierwszych kwartałów 2022 r. pochodziło ze źródeł odnawialnych - wiatru, słońca, hydroelektrowni, geotermii czy biomasy. Uzyskano to przede wszystkim dzięki temu, że produkcja prądu z OZE urosła (w porównaniu do pierwszych trzech kwartałów 2021 r.) o 15,44 proc.

Sukces, ale niepewny

Największy udział w tym osiągnięciu miały źródła solarne: generacja z fotowoltaiki wzrosła o 25,68 proc. w porównaniu do podobnego okresu z zeszłego roku i zapewniła ciut ponad 5 proc. całej produkcji krajowej. W przypadku źródeł wiatrowych wzrost wyniósł 18,64 proc., choć udział wiatraków w krajowej produkcji prądu to dziś już 9,75 proc. Hydroelektrownie generowały o 7,98 proc. więcej prądu, a ich udział w miksie to 6,29 proc. Geotermia urosła o 6,95 proc. Jedyna część rynku OZE, która w tym roku się skurczyła, to uzyskiwanie energii elektrycznej z biomasy (spadek o 1,12 proc.).

Czytaj więcej

Morawiecki: Wierzę, że prace nad wiatrakami bardzo szybko pójdą do przodu

Podsumowując, dane EIA wskazują na to, że w miksie energetycznym USA źródła odnawialne odgrywają dziś większą rolę niż generacja elektryczności z węgla czy atomu. Choć z zastrzeżeniem, że z ogłoszeniem - było nie było historycznego - sukcesu należałoby poczekać do końca roku. - Od pewnego czasu EIA przewidywała, że w tym roku OZE dostarczą 22 proc. wyprodukowanego w USA prądu - podkreśla szef organizacji SUN DAY Campaign, Ken Bossong. - Ale jeśli teraz wydaje się, że nawet przebiły ten pułap, to spowolnienie w ostatnim kwartale tego roku może przynieść jednak wynik niższy, choć bijący ubiegłoroczny rekord - dodaje.

Grudzień za pasem i wydaje się, że jesteśmy raczej o krok od realizacji bardziej optymistycznego scenariusza. Benjamin Storrow, dziennikarz i analityk specjalizujący się w OZE, na łamach magazynu "Scientific American" pokusił się o przedstawienie szacunkowych danych z dłuższego okresu - mniej więcej do połowy listopada. Według niego, porównując do analogicznego okresu 2021 r. produkcja energii elektrycznej z OZE urosła o 18 proc. (a w relacji do np. 2019 r. - o 58 proc.).

Dylematy Waszyngtonu

Pochód OZE w Ameryce nie spełnia jednak nadziei analityków. Podkreślają oni, że rozwój tej części energetyki powinien być znacznie bardziej dynamiczny, by kraj mógł wypełnić swoje zobowiązania związane z redukcją emisji CO2. American Council On Renewable Energy wyliczyła, że w 2021 r. inwestorzy wyłożyli 58,5 mld dol. - przede wszystkim na projekty farm PV i wiatrowych oraz technologie i infrastrukturę przesyłu energii ze źródeł odnawialnych. Zdaniem autorów tej analizy należałoby wydać znacznie więcej pieniędzy - średnio co roku jakieś 96 mld dol. - by wyznaczone efekty osiągnąć.

Czytaj więcej

Niemcy zabierają zyski producentom zielonej energii

Z drugiej jednak strony, niemal 60 mld dol. rocznych inwestycji to kwota olbrzymia, jak na inwestycje pochodzące przede wszystkim od prywatnych inwestorów - dla których to efektywność i opłacalność inwestycji jest czynnikiem decydującym. W przeciwieństwie do wielu innych krajów, gdzie decyzje o inwestycjach w energetyce - jak w Polsce w przypadku elektrowni atomowych - są podejmowane centralnie oraz w oparciu o założenia polityki bezpieczeństwa energetycznego. Taki poziom zaangażowania prywatnego kapitału pokazuje, że OZE mogą być efektywne i korzystne finansowo.

I wygląda na to, że ta atrakcyjność inwestowania w OZE będzie rosnąć. Przyjęty w ostatnich tygodniach przez Kongres Inflation Reduction Act - warty blisko 369 mld dol. pakiet rozwiązań finansowych, obejmujący granty i tymczasowe zwolnienia podatkowe dla firm inwestujących w zieloną transformację - ma być olbrzymim impulsem dla rynku. W rezultacie ma pozwolić Ameryce nadgonić zapóźnienie w redukcji emisji i uwolnić potencjał finansowy oraz technologiczny branży OZE.

Pytanie tylko, czy będzie to impuls wystarczająco silny, by pokonać obecne bariery tego rynku - niepewność legislacyjną, zakłócenia w łańcuchach dostaw, niedobór rozwiązań technologicznych (np. paneli solarnych) rodzimej produkcji, wydłużające się okresy oczekiwania na przyłączenie do sieci czy rosnące stawki za prąd w PPA (power purchase agreements, umowach na zakup energii bezpośrednio od producenta).

W przeddzień Święta Dziękczynienia eksperci z amerykańskiej branży energetycznej dostali do rąk najświeższe dane US Energy Information Administration (EIA) na temat produkcji energii elektrycznej z rozmaitych źródeł. Najbardziej uderzający jest w tym zestawieniu udział OZE: dane wskazują, że niemal 23 proc. produkcji prądu w USA w ciągu trzech pierwszych kwartałów 2022 r. pochodziło ze źródeł odnawialnych - wiatru, słońca, hydroelektrowni, geotermii czy biomasy. Uzyskano to przede wszystkim dzięki temu, że produkcja prądu z OZE urosła (w porównaniu do pierwszych trzech kwartałów 2021 r.) o 15,44 proc.

Pozostało 88% artykułu
OZE
Klimat krytykuje finanse. Rządowe nieporozumienie o fotowoltaikę
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
OZE
Nowe prawo podatkowe uderzy w dużą fotowoltaikę. Prosumenci są bezpieczni
OZE
Kolejna zmiana dla prosumentów. Ta dopiero po wakacjach
OZE
Domowa fotowoltaika obłożona nowym podatkiem? Jest stanowisko rządu
OZE
Potrojenie globalnych mocy OZE wymaga szybszych inwestycji