Warunki rozwoju fotowoltaiki w Polsce

Grzegorz Wisniewski, prezes EC BREC Instytut Energetyki Odnawialnej. Fot. Robert Gardzinski

Zmiany dotyczące fotowoltaiki, zaproponowane przez resort klimatu, nie muszą oznaczać końca tej branży – pisze Grzegorz Wiśniewski prezes IEO.

Unijna dyrektywa z 2019 roku mówi, że prosument oznacza odbiorcę końcowego, który wytwarza energię z OZE na własne potrzeby oraz który może sprzedawać samodzielnie wytworzoną energię elektryczną. Ustawa o OZE definiuje obecnie prosumenta inaczej – jako odbiorcę końcowego wytwarzającego energię elektryczną z OZE na własne potrzeby w mikroinstalacji.

Z jakiś powodów w 2016 roku polski ustawodawca ww. deficjencją, obudowaną darmowym (oderwanym od kosztów i od rynku) wirtualnym magazynowaniem nadwyżek energii w sieci z tzw. „opustem”, zamknął prosumenta w domu. UE chce dać mu dodatkowe prawo korzystania z rynku energii, ze wszystkimi konsekwencjami.

Warto zauważyć że sam system opustów nie jest opłacalny, ale dodatkowe wsparcie prosumentów od 2019 roku dotacjami i ulgami podatkowymi oraz odejście od administracyjnego ustalania cen energi („mrożenia” poprzez dopłaty) spowodowało boom inwestycyjny w segmencie mikroinstalacji PV. Ponadto „magazynowanie w sieci”, wsparte dotacjami programu „Czyste powietrze” rozwinęło rynek pomp ciepła, co jest na rękę systemowym elektrowniom. Pompy ciepła zimą zwiększają zapotrzebowanie na energię elektryczną i w szczytach zasilane są z elektrowni węglowych, wspartych dodatkowo rynkiem mocy. Konwencjonalni wytwórcy energii mają też szasnę zarobić w szczytach letnich, gdy pompy ciepła przejmują rolę klimatyzatorów i zwiększają zapotrzebowaniem na energię ponad bieżącą generację PV.

Spółki energetyczne rozliczają energię po średniej cenie w taryfie G, ale przejmują od prosumentów najwięcej nadwyżek w południe. Rozwiązanie to przez 5 lat zapewniało atrakcyjną dla spółek dostawę taniej energii z mikroinstalacji do sieci, wtedy gdy jej cena jest najwyższa. Tak jest do tej pory, ale widełki cenowe się zmniejszają. Obecnie cena energii czynnej (poza dystrybucją i opłatami) w taryfie G to 0,31 zł/kWh, cena energii w południe to 0,37 zł/kWh, ale cena energii w szczytach porannych i wieczornych sięga 0,45 zł/kWh (dane z 15/06/2021).

Biznes prosumencki bez realnych (nie wirtualnych), tanich magazynów o zdolności przechowywania energii przez co najmniej kilka godzin przestaje być dla spółek energetycznych bezkosztowy i lukratywny. Ponadto dalszy rozwój prosumentów spowoduje zadziałanie aparatury zabezpieczającej wyłączającej mikroinstalacje w szczytach produkcji z powodu przekroczenia napięcia w wyniku kumulacji mocy PV w węzłach sieci niskiego napięcia. To już nie jest problem spółek (OSP, OSD), które korzystają na rozwoju PV (ale nie inwestują w sieci niskiego napięcia) tylko prosumentów. Na ten problem zwraca uwagę dyrektywa wskazując, że państwa nie mają obowiązku wspierania prosumentów jeśli ogólny ich udział przekracza 8% całkowitej zainstalowanej mocy. Obecna moc zainstalowana w Polsce wynosi 50 GW, a moc instalacji prosumenckich 4 GW, czyli dokładnie … 8%.

W takich okolicznościach Ministerstwo Klimatu i Środowiska, w miejsce obecnych tzw. opustów, zaproponowało wprowadzenie nowego systemu rozliczania nadwyżek energii przez prosumenta, w którym cała niewykorzystana energia elektryczna będzie przez niego sprzedawana po 100% średniej ceny sprzedaży energii elektrycznej na rynku konkurencyjnym w poprzednim kwartale (cena za IV kw. ‘2020 to 0,25 zł/kWh). Niektórzy mówią że to koniec rozwoju energetyki prosumenckiej i cios w fotowoltaikę, ale wcale tak nie musi być. Przejściowo nowi prosumenci będą mogli sprzedać nadwyżki po cenie z poprzedniego kwartału. Docelowo, po wdrożeniu przepisów innej dyrektyw o rynku energii, będą mogli sprzedawać energię po cenach dynamicznych (cena w danej chwili), co nie musi być złym rozwiązaniem. Dyrektywa ta mówi o tym że prosumenci muszą mieć dostęp do umów z cenami dynamicznymi energii elektrycznej.

Adobe Stock

Zmiany niosą jednak ryzyka dla prosumentów, które trzeba mitygować. Polski prosument musi mieć umowę kompleksową z jedynym na danym terenie lokalnym monopolem (OSD). Prosument który ma już podpisaną umowę kompleksową z opustami korzysta z praw nabytych, ale nie oznacza to jednak, że nie będą podejmowane próby ich wypowiedzenia przez spółki dystrybucyjne. Bez uszczelnienia prawa spór prawdopodobnie skończy się w sądzie. Drugi problem to możliwa wraz ze wzrostem mocy PV dalsza „kanibalizacja” cen energii w szczytach produkcji, łącznie z możliwością pojawienia się cen ujemnych. Należy szukać najtańszych rozwiązań dla prosumentów na zagospodarowanie nadwyżek energii w sytuacji przekroczenie napięcia (groźba odłączenia) lub niskich cen na rynku energii.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Ocean ropy zalega pod światem

Zapasy czarnego złota wciąż są największe w pogrążonej w chaosie Wenezueli. Arabia Saudyjska wciąż ...

Polska musi dopuścić operatorów z zagranicy

Uwagi zgłoszone do projektu ustawy o rynku mocy sugerują, że notyfikacja wsparcia dla wytwórców ...

Polska wyciąga do Białorusi rękę z… ropą

Polski operator naftociągu Przyjaźń zdecydował, by wschodnia część rurociągu uzyskała możliwość rewersyjnego tłoczenia ropy ...

OZE to nie kwestia wyboru

Przyjęcie określonych zobowiązań związanych z redukcją emisji CO2 wymusza na Polsce inwestycje w odnawialne ...

Niemcy wstrzymują odbiór gazu z Jamału

Rosyjski gaz jest zbyt niskiej jakości, by miał trafić do niemieckich odbiorców. Operator sieci ...

Zbliża się finał arbitrażu między PGNiG i Gazpromem

Wkrótce powinna zapaść decyzja w sprawie obniżki ceny gazu kupowanego przez PGNiG od Gazpromu. ...