Długoterminowy dostęp do usług terminala FSRU 2, jak wynika z informacji Gaz-Systemu, operatora systemu przesyłowego, zakontraktowały cztery podmioty. Tym samym w Zatoce Gdańskiej powstanie drugi pływający terminal, a Polska będzie dysponować trzema instalacjami LNG o łącznej mocy regazyfikacji przekraczającej 20 mld m sześc. gazu rocznie. To mniej więcej tyle, ile wynosi krajowe zużycie tego surowca.

Foto: Paweł Krupecki

Nowy terminal, nowe rozdanie na rynku gazu

Orlen, Unimot, Polska Grupa Energetyczna oraz Enea zarezerwowały moce w trzecim terminalu LNG, który ma powstać w Polsce w 2030 r. Jego roczna przepustowość ma wynieść 6,1 mld m sześc. gazu. To istotna zmiana na rynku, bo zarówno w terminalu LNG w Świnoujściu, jak i w pierwszym pływającym terminalu w Gdańsku całość dostępnych mocy zarezerwował Orlen. Koncern ma dziś ok. 90 proc. udziału w krajowym rynku gazu. Ministerstwo Energii zakłada, że dopuszczenie do bezpośredniego importu także innych spółek, w tym podmiotów z udziałem Skarbu Państwa, zwiększy konkurencję i przełoży się na niższe ceny gazu.

Czytaj więcej

Ropa nie była tak tania od początku wojny z Iranem. Już poniżej 74 dol. za baryłkę

Łącznie zarezerwowano 47 slotów rocznie w latach 2030-2039 oraz 35 slotów w latach 2040-2044. Po zwiększeniu parametrów technicznych terminalu FSRU 2 do 58 slotów łączny poziom rezerwacji w całym okresie świadczenia usług wyniesie 74 proc. Slot to okno czasowe, w którym gazowiec może przypłynąć do terminala, rozładować LNG, a następnie przekazać surowiec do regazyfikacji i dalej do sieci gazociągów. Dopiero po zakończeniu tego procesu terminal może przyjąć kolejny statek.

Orlen: konkurencja wzmocni rynek, nie osłabi nas

Orlen nie postrzega nowej sytuacji w kategoriach utraty rynku. – Działamy na konkurencyjnym i coraz bardziej zintegrowanym rynku handlu gazem. Nie traktujemy zainteresowania przepustowością FSRU 2 przez inne podmioty jako wyzwania, lecz jako potwierdzenie potencjału tego rynku – tłumaczy Orlen w odpowiedzi na nasze pytania. Spółka wręcz cieszy się, „że również inni uczestnicy dostrzegają znaczenie infrastruktury LNG i możliwości rozwoju obrotu gazem w Polsce oraz regionie”. W ocenie koncernu większa aktywność graczy może sprzyjać wzrostowi płynności rynku, a to jeden z warunków uruchomienia i funkcjonowania projektu Baltic Eagle Gas Hub. – Konkurencja na rynku nie zmienia naszej roli, lecz wzmacnia warunki do rozwoju całego hubu – zaznacza Orlen.

Nieco inaczej na sprawę patrzą PGE i Enea. Spółki chcą w ten sposób zabezpieczyć dostawy surowca dla planowanych i realizowanych elektrowni gazowych po 2030 r. – Uzyskanie możliwości korzystania z infrastruktury FSRU 2 oznacza dla nas większą swobodę w pozyskiwaniu gazu z różnych kierunków świata. Dzięki temu możemy skuteczniej zabezpieczać dostawy dla naszych klientów, zwiększać elastyczność zakupową i ograniczać wpływ wahań rynkowych na naszą działalność. To również potwierdzenie skuteczności naszych działań w obszarze rozwoju kompetencji na rynku gazu i LNG – tłumaczy Kamil Krasowski, członek zarządu ds. handlowych Enea Trading. Podobne stanowisko zajmuje PGE. – Zakontraktowanie mocy regazyfikacyjnych w projekcie FSRU 2 umożliwia nam import gazu z rynku globalnego i zwiększa elastyczność operacyjną – wskazuje Dariusz Lubera, prezes PGE.

Zdaniem Pawła Puchalskiego, analityka Erste Biura Maklerskiego, decyzje PGE i Enei dotyczące rezerwacji przepustowości w FSRU 2 są odważne, wręcz agresywne rynkowo. – Mimo tak znaczącego kroku, w mojej ocenie, nie będzie potrzebna zmiana strategii spółek w tym zakresie, zarówno w Enei, jak i w PGE. W przypadku Enei, która ma już bazę surowcową w postaci kopalni węgla Bogdanka, takie rezerwacje przepustowości mogą wydawać się czymś naturalnym. Ten krok to potencjalna próba złamania monopolu Orlenu bądź potencjalnie ucieczka przed przyszłymi rosnącymi kosztami dostępu do gazu. Zasadniczym pytaniem jest, czy Polska stanie się regionalnym hubem gazowym dla Europy Środkowo-Wschodniej – gdyby tak było, to te decyzje biznesowe mogą w przyszłości przynieść znaczące korzyści finansowe. Z drugiej strony może się niestety okazać, że będzie to dodatkowy koszt poniesiony przez spółki – o tym będziemy mogli powiedzieć więcej dopiero za kilka lat – mówi Paweł Puchalski. Jak dodaje, PGE zarezerwowało więcej slotów niż Enea, bo oprócz elektrowni gazowych spółka stawia też na ten surowiec w ciepłownictwie.

Przedstawiciele rządu nie ukrywają, że zależy im na wzroście konkurencji. – My o tym mówiliśmy, że do tego dążymy. My o tym mówiliśmy, że to jest nasz model docelowy w zakresie przyszłości. Mówimy o rozszerzeniu możliwości dostępu do gazu – powiedział Miłosz Motyka, minister energii. Dodał, że wszystko wskazuje na to, iż dzięki takim decyzjom ceny znacznie spadną.

Gaz z Gdańska także dla Ukrainy, Węgier i Słowacji?

O ile PGE i Enea zakontraktowały moce na własne potrzeby, związane z nowymi blokami gazowymi, o tyle Orlen i Unimot celują m.in. w rynek ukraiński. – Mamy swój portfel klientów gazowych, który stale rozwijamy, oraz inwestujemy w generację energii i ciepłownictwo. Będziemy więc mieli własne zużycie i eksport gazu do krajów ościennych, ze szczególnym uwzględnieniem Ukrainy – mówi nam Adam Sikorski, prezes Unimotu. Orlen tłumaczy z kolei, że podstawowym punktem odniesienia pozostaje bezpieczeństwo dostaw dla Polski. Koncern dodaje jednak, że rozwój infrastruktury LNG, połączeń transgranicznych i Baltic Eagle Gas Hub tworzy także możliwości zaopatrywania odbiorców w całej Europie Środkowo-Wschodniej.

Pozostałe sloty w przyszłym terminalu są obecnie przedmiotem kolejnych rozmów. Pojawiają się pytania, czy mogłyby po nie sięgnąć spółki z Węgier i Słowacji, aby uniezależnić się od dostaw ze Wschodu. – Rezerwacja przepustowości przez spółki Skarbu Państwa nie wyklucza, aby to wsparcie dla naszych sąsiadów było realizowane. Mówię o wsparciu w zakresie odejścia Węgrów i Słowaków w ciągu najbliższych miesięcy od rosyjskiego gazu w stronę gazu z innych kierunków. Mamy na to rozwiązanie przygotowane – powiedział minister energii Miłosz Motyka. Jak dodał, istnieje szereg rozwiązań, które są oklauzulowane. – Widzimy możliwość, aby te kraje partycypowały w tym dziele – powiedział. Z nieoficjalnych informacji „Rz” wynika, że w ostatnich tygodniach Węgrzy ponownie wyrazili ożywione zainteresowanie dostawami.